Katowickie Targi Książki, czyli takie rzeczy tylko na Śląsku!


posted by Sardegna on ,

41 comments

Katowice, kochane Katowice, mam do Was wielką słabość, więc wiele wybaczam. Nie będę komentować tego, co wszyscy wiedzą. Napiszę o pozytywnych aspektach:

Targi Książki, jak to Targi, są świetną okazją do spotkań, wymiany myśli, utrwalania starych znajomości i zawiązywania nowych. W tym roku oferta targowa nie powaliła, chociaż było kilka stoisk większych wydawnictw: Nasza Księgarnia, Sonia Draga, Agora, Publicat, Korjo, Bis, Dreams, Zakamarki. Największe i dobrze zaopatrzone było stoisko Granic.pl. W ogólnym rozrachunku jednak, kto był, ten wie, co czekało w Spodku na odwiedzających. 

 [fot.mąż]
Dlatego też, śląscy blogerzy, trochę przeczuwając sytuację, postanowili ugościć znajomych i nieznajomych przyjaciół blogerów we własnym zakresie. ŚBK i Granice.pl podjęli się organizacji części poświęconej dla blogerów właśnie. Przygotowaliśmy panele dyskusyjne, które tylko tak oficjalnie się nazywały, bowiem w praktyce były bardzo miłą i konstruktywną rozmową, wymianą doświadczeń i przemyśleń o naszej kochanej blogosferze. Niecałe cztery godziny, wraz z częścią przeznaczoną na integrację, rozwiązaniem konkursu, dotyczącego nazw blogów, przerwami, rozdaniem małych upominków, którymi chcieliśmy ugościć na Śląsku miłych gości, minęły błyskawicznie, a nam ciągle było mało rozmów i wspólnych tematów. Spotkanie przerodziło się w nieformalne w kafejce targowej, a kolejno, w zaplanowane w CityRock.  

... część oficjalna (pierwszy panel, mniej liczny)...

  [fot.mąż]
... i ta mniej oficjalna... (na dole od lewej: Grzegorz, Iza, Janek, Tanayah, Sardegna, Agnieszka
środek od lewej: Anek, Miranda i Szyszka, LenaS, Archer, Ilona, Shooreczek, Agata Adelajda
Isadora, Ktrya, Madgalenardo, Agnes, Q, Silaqui)

Na naszym blogowym spotkaniu nie było może takich tłumów, jak miesiąc temu w Krakowie, jednakże przybyło całkiem sporo osób, a bardziej kameralna atmosfera pozwalała na bliższe poznanie się i luźniejsze rozmowy.

Poniżej zamieszczam listę uczestników z odnośnikami do ich blogów:
Katarzyna Kurowska - http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/
Agnieszka - http://mcagnes.blogspot.com/
Magdalenardo - http://biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com  
Ilona - http://ostatni-czytelnik.blogspot.com
Marta - http://archer81.blogspot.com/
Karolina - http://tanayahczyta.wordpress.com/
Anna - http://www.anianotuje.pl/ 
Ania - http://shczooreczek.blogspot.com 
Monika - http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/ 
Izabela - http://jasubiektywnie.blogspot.com/ 
Agnieszka - http://zielonacytryna.blogspot.com/
Aleksandra - http://www.kronikinomady.pl/
Marlena - http://obsesjaczytania.pl/
Natalia - http://natala-czyta.blogspot.com/
Magda - http://czytamybokochamy.blogspot.com/
Sylwia - http://slowaduzeimale.blogspot.com/
Artur - http://sfuriatowani.blogspot.com/

Ewa - http://www.kulturantki.pl/
Aleksandra oraz
 Dagmara - http://pokoj-ksiazkoholiczki.blogspot.com/ 
Jagoda - http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com/
Marlena - http://cien-nocy.blogspot.com/
Agata Adelajda - http://setna-strona.blogspot.com/
Anna - http://recenzentka.blox.pl/html
Magdalena - http://z-nosem-w-ksiazce.blogspot.com/
Janek - http://www.tramwajnr4.pl/
Anna - http://anek7.blogspot.com/ 

Miranda oraz Szyszka - http://kawazcynamonem.wordpress.com/
Paulina - http://never-without-books.blogspot.com/
Dominika - http://soldier-of-reading.blogspot.com/
Jakub - http://q-wslowazaplatany.blogspot.com/
Karolina - http://zwiedzamwszechswiat.blogspot.com/
Izabela - http://magiaksiazki.blogspot.com/

Monika - http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/
i ja, Sardegna.

Jeżeli ktoś jeszcze był obecny, a nie wpisał się na listę, proszę o podesłanie informacji w komentarzu, uzupełnię!

Oto zawartość paczki, którą przygotowaliśmy z przeogromnym wparciem książkowym od Granic.pl i innych sponsorów (każda paczka zawierała inny tytuł książki, notesy, zakładki, paczuszkę herbaty od Power Rubicon Coffe z Katowic, albo zamiennie "Książki" Magazyn do Czytania od Agory. Dodatkowo mieliśmy dla każdego uczestnika spotkania jeszcze egzemplarze magazynu literackiego "Książki" od Biblioteki Analiz, Centrum Usług Drukarskich z Rudy Śląskiej, zakładki od Księgarni Victoria z Zabrza oraz długopisy)
Wszystkim sponsorom i przyjaznym nam ludziom bardzo dziękujemy!


W międzyczasie paneli, na antresoli Spodka ŚBK rozłożyli swój kramik z książkami, przeznaczonymi na wymianę książkową. I tutaj wielka niespodzianka, bo wymiana spotkała się z bardzo miłym przyjęciem i wielkim zainteresowaniem. Dziewczyny odbywające dyżur na stoisku momentami nie nadążały za sytuacją. Więc możemy mówić o naszym wielkim sukcesie. W następnej edycji planujemy też rozszerzyć ofertę o książki dla dzieci i młodzieży, gdyż taka kategoria też była pożądana. Już zaplanowaliśmy kolejną edycję wymiany, która prawdopodobnie odbędzie się jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia, w Zabrzu. Wyczekujcie więc szczegółowych informacji na naszym FP.

Sama dołożyłam do naszej wymiankowej bazy sporo tytułów, a w zamian wybrałam sobie:


W Katowicach wyjątkowo zaszalałam też z zakupami. Uzupełniłam moją kolekcję Maxime Chattama o trzy tomy serii "Inny świat". Ostatnim rzutem na taśmę kupiłam też powieść pani Agnieszki Krawczyk "Noc zimowego przesilenia". Niestety minęłam się z autorką i nie mam podpisu. Ale kiedyś nadrobię!

Hrabal to prezent od kolegi blogera Janka z Kocham Książki, który otworzył antykwariat, do którego serdecznie zapraszam!
"07 Zgłoś się"  to niedzielna wygrana moich dzieciaków w konkursie u pana Dariusza Rekosz
"Sztuka godnego umierania" to powieść, z którą ŚBK zapoznają się w najbliższym czasie

Standardowo: zestaw zakładek i niespodzianka! Widzicie te malutkie, urocze kolczyki? Pochodzą one z pracowni rękodzieła Biały Mak. ŚBK wspierają rękodzieło, o czym mogliście przekonać się przy okazji BookFestu w Zabrzu. Kolejnej wymianie książkowej będzie towarzyszyć właśnie stoisko Pani Oli, na które już dzisiaj zapraszam.

Jeżeli chodzi o obecnych na TK autorów, zdobyłam dwa autografy: pana Dariusza Rekosz w książce "Zamach na Muzeum Hansa Klossa" i pani Anny M. Brengos w "Scenariuszu z życia".

Poza wyżej wymienionymi autorami, miałam jeszcze okazję przywitać się z panią Katarzyną Georgiu,  panią Kasią Bulicz - Kasprzak i panem Pawłem Pollakiem. Największym zaskoczeniem była niemalże prywatna pogawędka z Andrzejem Pilipiukiem, z którym spotkaliśmy się przy drzwiach. Mąż miał mi za złe, że nie wzięliśmy żadnych książek do podpisu (dodam, że w biblioteczce mamy już sporo z autografami), ale ja nie spodziewałam się po prostu, że będzie okazja do takiego spotkania pierwszego stopnia!

Podsumowując, tegoroczne TK, jakie były, każdy widział. Uważam jednak, że każda okazja jest dobra do nawiązywania nowych znajomości, utrwalania starych i porozmawiania o tym, co związane z blogosferą. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna, za to, że weekend był wyjątkowy pod względem towarzyskim. Do zobaczenia przy okazji następnej imprezy książkowej!

Sardegna

A już jutro...Targi Książki w Katowicach


posted by Sardegna on

2 comments

Właściwie to już od dzisiaj, przez cały weekend, Spodek opanują autorzy, książki i ich czytelnicy. Czwarte Targi Książki w Katowicach właśnie się rozpoczęły!


Oczywiście Katowice to nie Kraków, więc proszę nie oczekiwać cudów, takich, jakich byliśmy świadkami niecały miesiąc temu. Lista autorów i wystawców jest niewymiernie krótsza, znacznie mniej będzie też stoisk. Mamy nadzieję jednak, że każdy znajdzie coś dla siebie. Szczegóły znajdziecie na stronie organizatora.  Drodzy odwiedzający, nastawcie się więc na kameralną imprezę, a blogerzy, wszyscy znajomi i nieznajomi, oczekujcie miłej i przyjacielskiej pogawędki na dwóch panelach dyskusyjnych. Śląscy Blogerzy Książkowi i Granice.pl zapraszają na owo spotkanie, którego oficjalne tematy brzmią tak:
"Czy na blogach Książkowych chcemy czytać tylko o książkach?" oraz "Problem Dyskusji na blogach, czyli jak zachęcić czytelników do polemiki w komentarzach". Oczywiście są to tylko główne zagadnienia, a my mamy nadzieję, że po drodze wyniknie interesująca "burza mózgów" i poruszymy również inne, ważne dla nas zagadnienia.
Panele przewidziane są w następujących godzinach: od 10.00 do 14.00, ale oczywiście przewidujemy przerwy według potrzeb. 
Po spotkaniu zapraszamy na wymianę książkową, której szczegóły znajdziecie na plakacie:


Podobną wymianę organizowaliśmy w Zabrzu, pól roku temu, a cała akcja spotkała się ze sporym zainteresowaniem. Mamy nadzieję, że na targach również weźmiecie w niej udział i wymienicie się interesującymi tytułami. Zasada przyświecająca wymianie, to: ile przynosisz, tyle wynosisz (nie przyjmujemy książek dla dzieci, harlekinów, podręczników i książek naukowych).


Po Targach zapraszamy na nieoficjalne spotkanie blogerów 
w kawiarni City Rock w Katowicach. Startujemy od godziny 17.30
(zachęcam do dołączania do wydarzenia na Facebooku)

Zatem do zobaczenia już jutro!

Sardegna

"Ostatnia wola Sonji" Åsa Hellberg


posted by Sardegna on , , , ,

3 comments


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 345
Moja ocena : 5/6


Na pewno macie w swoich zbiorach książki, które poprawiają humor i nawet kilka dni po lekturze, na samą myśl o wspomnianym tytule, uśmiechacie się pod nosem. Wiecie, o czym mówię: o takim pozytywnym wrażeniu, które zostaje w głowie na długo, po przeczytaniu ostatniej strony. Taka chęć krzyknięcia głośno za bohaterami: ja też tak potrafię, też tak zrobię, też umiem, a co!
"Ostatnia wola Sonji" taka właśnie jest. Bardzo pozytywna, motywująca, zabawna, odprężająca, typowo babska (ostrzegam lojalnie, żeby męscy czytelnicy nie czuli się rozczarowani). Świetna!

Chociaż historii o diametralnej zmianie swojego życia przez bohaterkę czy bohaterki powieści, czytałam już co najmniej kilka, ta różni się od pozostałych książek, połączeniem poczucia humoru, z typową, skandynawską "surowością". Ciekawy miks, który owocuje niesamowicie wciągającą opowieścią, z trzema szalonymi kobietami w roli głównej. Właściwie bohaterkami są cztery kobiety, bowiem tytułowa Sonja, w prawdzie kończąca swój żywot już na pierwszych stronach powieści, obecna jest w każdym wydarzeniu i każdej życiowej sytuacji swoich przyjaciółek. Jest też sprawczynią całego zamieszania, ale o tym za moment.

Rebecka, Susanne i Maggan są dojrzałymi kobietami po pięćdziesiątce, z ustabilizowanym życiem osobistym i zawodowym. W prawdzie nie do końca są zadowolone z rzeczywistości, w jakiej przyszło im żyć, ale któż z nas jest. Żyją więc z dnia na dzień, zmagając się z codziennością. Rebecka to typowa bizneswoman. Pracuje w korporacji na stanowisku dyrektora finansowego i nie ma czasu na stałe związki. Susanne jest stewardessą i romansuje z żonatym kolegą z pracy. Maggan jest stateczną babcią, która cały wolny czas poświęca córce i wnukowi.

Leniwie toczące się życie przyjaciółek rozbija wiadomość o nagłej śmierci czwartej z ich paczki, najbardziej szalonej i wyzwolonej Sonji. Jeszcze większym szokiem dla kobiet okaże się fakt, iż Sonja zostawiła w spadku każdej z nich olbrzymią sumę pieniędzy, jednak warunkiem ich otrzymania będzie wypełnienie pewnego zadania... 

Sonja zaplanowała bowiem ze szczegółami dalsze życie przyjaciółek, uwalniając je od marazmu i nudy. To, co przytrafi się dziewczynom będzie najbardziej ekscytująca przygodą, jaką można sobie wymarzyć. Paryż, Majorka i Londyn, niesamowite podróże, wykwintne dania, a także szalone uczucie. To wszystko jest dla Rebecki, Susanne i Maggan na wyciągniecie ręki. Tylko, czy kobiety są w stanie podjąć ryzyko i dokonać tak radykalnych zmian w swoim otoczeniu i w samych sobie?

"Ostatnia wola Sonji" jest takim pozytywnym motywatorem. Nie żeby od razu rzucać pracę i wyjeżdżać za granicę, ale wychodzi na to (w sumie, żadne to odkrycie), że nigdy nie jest za późno, żeby odmienić coś w swoim losie. Miło jest dostać tak pozytywnego kopa, kiedy codzienne obowiązki przytłaczają. Od razu człowiekowi poprawia się humor, przybywa energii do działania, a do głowy wpadają nowe pomysły (żeby tylko jeszcze starczyło czasu na ich realizację). Uwielbiam takie energetyczne, babskie książki!

Na koniec jeszcze parę słów o Czwartej Stronie, które jest młodym wydawnictwem, ale prężnym, bo od razu ruszyło pełną parą na rynek książki. Zaczynając od klasycznego "Dworku Longbourna", przez kobiecą i zabawną"Ostatnią wolę Sonji", kryminalną "Toń" i gratkę dla wszystkich miłośników "Gry o tron" - "Świat lodu i ognia", pokazało swą różnorodną ofertę i otwartość na czytelnicze gusty. Kibicuję im serdecznie i szanuję bardzo ciężką pracę, jaką wkładają w to, aby przebić się na rynku książki przez znacznie większe od siebie wydawnictwa.
Polecam serdecznie historię Sonji i jej trzech przyjaciółek wszystkim, których męczy jesienna chandra. Już sama szata graficzna, musicie przyznać, jest genialna i na pierwszy rzut oka odciąga od ponurych myśli. Jeżeli potrzebujecie zatem zastrzyku pozytywnej energii, wiecie już gdzie go szukać.






Sardegna

Kolejne książeczki o zwierzakach "Zaopiekuj sie mną"


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Moja ocena : 4/6


Jak widać, fascynacja moich dzieci książkami z serii "Zaopiekuj się mną", w ogóle nie mija. Z jednej strony męczy mnie to bardzo, jako głośnego czytacza zwierzęcych, niemalże identycznych, opowieści, jednakże z drugiej strony, skoro moja Sześciolatka wydała całe swoje uzbierane pieniążki na zakup własnej książeczki z tej serii, to świadczy chyba o tym, że szczerze jej się te historie podobają. Stwierdziłam więc, że nie ma co się sprzeciwiać dziecięcym gustom, tylko trzeba za nimi podążać. W końcu to moje dziecko! Wydaje zaoszczędzoną kasę na książki a nie na Pet Shopy, trzeba Ją w tym wspierać! 
 
Dwaj psi bohaterowie i jeden koci, oraz ich mali właściciele przeżywają dramatyczne przygody. Fioletowa książeczka o Smyku to niemalże dziecięca powieść sensacyjna, bowiem poszukiwanie uprowadzonego szczeniaka trzymają w napięciu do ostatniej strony, a postacie czarnych charakterów i żyłka detektywistyczna głównej bohaterki, naprawdę wzbogacają całą historię i wyróżniają ją pozytywnie na tle innych części serii. Coś się w końcu dzieje! Akcja galopuje! Ale tak poważnie, to rzeczywiście, ta historyjka odbiega od schemat, jaki prezentuje kolekcja "Zaopiekuj się mną".

Książeczka o Korze jest bardziej tendencyjna, chociaż może nie do końca, bowiem początek znajomości dziewczynki i pieska nie jest szczęśliwy, jak to w dotychczasowych historyjkach bywało. Szczeniak musi walczyć o uwagę małej opiekunki, gdyż ta zmaga się ze strachem przed czworonogami. Nieszczęśliwy wypadek brata zmusza niejako dziewczynkę do poświęcenia psiakowi większej uwagi. Czy ta przymusowa opieka nad Korą będzie początkiem nowej przyjaźni?
Trzecia książeczka, o kotce - Psotce (to właśnie jest ten samodzielny zakup Sześciolatki) prześlicznej, syjamskiej koteczce (wiem co mówię, sama miałam taką w dzieciństwie), również jest na swój sposób dramatyczna. Psotka musi mocno starać się o miłość swej małej opiekunki, bohaterka bowiem, ma ogromny żal do rodziców, za przeprowadzkę do obcego miasta i nie chce od nich rekompensaty, w postaci kotka (mimo że w głębi serca marzyła o nim od lat).

Powyższe trzy historyjki, podobnie jak te, opisane przeze mnie wcześniej (link), napisane są trochę na podobną nutę, stąd moje ubolewania. Nie można jednak odebrać im tego, że uświadamiają małym czytelnikom pewne treści, związane z opieką nad zwierzątkami domowymi. Są więc dobrą podstawą do rozmowy na temat odpowiedzialności za zwierzątko, czy obowiązków z nim związanych. Uczą także, iż domowy pupil nie jest zabawką, którą można się znudzić i rzucić w kąt.

Moje dzieci są pod nieustannym wrażeniem tych historyjek. Dzięki nim powraca do nas nieustannie temat własnego zwierzątka. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie dyskutujemy.

Powyższe dwie psie historie pochodzą ze zbiorów naszej MBP, wyjątkowo dobrze zaopatrzonej, w zwierzęce bestsellery. Własna książeczka to "Kto pokocha Psotkę".

Czy polecam tą serię? Myślę, że tak. Skoro dzieciaki uczą się dzięki nim, wartościowych rzeczy i zapamiętują je, to muszą być one godne polecenia, mimo że dorosłym czytelnikom wydają się nużące.

Sardegna

"Zawołajcie położną" Jennifer Worth


posted by Sardegna on , , , ,

26 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 376
Moja ocena : 6/6

Znacie serial "Z pamiętnika położnej", nakręcony na podstawie powyższej książki, będącej zapisem wspomnień samej autorki? Nie? To podobnie, jak ja. Znacie? To zazdroszczę, bo jak jak zwykle, żyję w innej rzeczywistości i nie nadążam za niczym, a do tego, jeżeli serial jest choć w połowie tak interesujący, jak książka, to musi być rewelacyjny!
Podobnie, jeżeli twórcom udało się  przenieść na ekran dobre emocje, ciepło i wyjątkową atmosfera książki, to sukces serialu gwarantowany! W każdym razie, po lekturze, nabrałam wielkiej ochoty na ekranizację i mam nadzieję, że będzie to świetna alternatywa dla moich stałych seriali, które teraz mają przerwę w emisji.

"Zawołajcie położną" to zapiski z życia samej Jennifer Worth, która w latach pięćdziesiątych podjęła się nie najlżejszej pracy położnej, w dość nieciekawej okolicy - jednej z najuboższych dzielnic Londynu - East Endzie. Uboga i zaniedbana dzielnica, słynąca z dość niebezpiecznych osobników, doków portowych, domów publicznych i wielodzietnych rodzin, często mieszkających w koszmarnych warunkach lokalowych, nie była łatwym i przyjaznym miejscem do pracy. Mimo to, położne czuły się w East Endzie wyjątkowo bezpiecznie, bowiem ich profesja wzbudzała w mieszkańcach podziw i wielki szacunek. Mieszkańcy nie utrudniali, a wręcz starali się ułatwiać pracę młodym położnym, podobnie, jak zakonnicom, w których domu klasztornym znajdowała się przychodnia dla przyszłych matek i chorych.

Zapiski z codziennej pracy JennyLee i jej dwóch przyjaciółek to nie tylko opisy porodów i opieki nad położnicami, chociaż nie da się ukryć, że są one najbardziej dominującymi wydarzeniami. Obserwacje społeczeństwa, których dokonują jakby przy okazji swej codziennej pracy, dają fascynujący obraz ówczesnej rzeczywistości, problemów i codziennych spraw, uboższych mieszkańców Londynu. Położne odwiedzając swoje pacjentki w różnych częściach East Endu, natykają się na niesamowitych ludzi i poznają ich historie. Zresztą każdy poród i historia rodziny, w której przychodzi na świat nowy potomek, jest warta poznania.

Jak wiadomo, praca położnej nie zawsze jest bezproblemowa, więc w książce nie mogło zabraknąć opisów szczególnych przypadków porodowych, chorób położnic czy trudnych ciąż. Więcej jednak jest historii narodzin ze szczęśliwym zakończeniem, uwieńczonych bardzo mądrym życiowo, komentarzem autorki.

"Zawołajcie położną" jest wielowymiarową powieścią. Dla mnie na przykład, jest bardzo ciepłą historią o sile matczynej miłości, ale także świadectwem nie najlepszych czasów powojennych w Wielkiej Brytanii. Wstrząsający okazał się rozdział, o powszechnej procedurze w ówczesnych przytułkach dla ubogich, a przez to, kolejna książka, kolejny już raz, uświadomiła mi, w jak szczęśliwej rzeczywistości obecnie żyjemy.
Poza tymi dwoma wątkami, równie mocno może zainteresować sama profesja położnej, chociaż w tej kwestii polecałabym książkę raczej czytelniczkom - matkom niż nie-matkom, bowiem niektóre, dość brutalne opisy przebiegu narodzin mogą odstraszać, a to jest zupełnie niepotrzebne.

Zaskoczył mnie fakt, iż historia opisana przez Jennifer Worth ma mieć jeszcze dwie części. Czekam więc na nie z niecierpliwością, bo "Zawołajcie położną" należy do takich książek, które czyta się rozważnie, ale z wielką przyjemnością, czyli tak, jak lubię najbardziej. Polecam!

Sardegna

"Księga stylu Coco Chanel" Karen Karbo


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 263
Moja ocena : 4/6 

Moja opinia o powyższej książce będzie trochę niesprawiedliwa. Dlaczego? Zaraz postaram się to wyjaśnić. Sięgając po "Księgę stylu Coco Chanel" spodziewałam się poradnika, zgodnie z nota tytułową: jak stać się elegancką kobietą. Nie żebym miała takie ambitne plany, bowiem nigdy jakoś nie podążałam za modą i aktualnymi trendami, po prostu zainteresowała mnie sama Coco Chanel, niekwestionowana ikona stylu, i ciekawa byłam, jakież to porady modowe ma dla szarych myszek.
Im jednak bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym doznawałam większego rozczarowania, bo książka z tytułowego poradnika przerodziła się w biografię Coco. I tutaj pojawił się problem. Czytam absolutnie wszystko, nie przepadam tylko, o zgrozo, za tymi dwoma gatunkami. Zawsze jednak doczytuję książkę do końca i staram się wyłuskać z niej to, co najlepsze. Także mimo obaw i początkowej niechęci zagłębiłam się w historię CC i jej życiowe perypetie.

Nie da się ukryć, że Coco Chanel jest postacią tak powszechnie znaną i szanowaną za swoje dokonania w świecie mody, że nawet dla mnie, laika w tej kwestii jest kobietą wyjątkową. Można podziwiać jej styl, można go kopiować, można marzyć o ubraniach czy dodatkach z oryginalnymi CC, bądź kupować je za niebotyczne ceny. Można też być przeciwnikiem takiego stylu i unikać klasycznych strojów a'la CC, na pewno jednak trzeba szanować fakt, że Coco stała się pierwowzorem samodzielnej i niezależnej kobiety, nie tylko w kwestii ubrania, ale też stylu życia, który niezmiennie od lat naśladują kobiety na całym świecie. 
Nie można odmówić CC charakteru, który pokazywała w swojej kolekcji ubrań, dodatków czy najbardziej znanych na świecie perfum. Jednak to jej silna osobowość wyróżniała ją spośród innych projektantów modowych, i to przez nią Coco uznawana była za najbardziej szaloną kreatorkę nowych trendów. 
Jako pierwsza wprowadziła w życie schludne, proste, klasyczne garsonki, znane dziś na całym świecie sukienki "małe czarne", golfy, prochowce, luźne, wygodne spodnie, stroje, w których wcześniej kobiety nigdy nie pokazałyby się w miejscu publicznym.
Jako jedna z pierwszych pokazała światu, że kobieta nie musi być niewolnicą niewygodnej mody, wrzuconą w konwenanse, żoną swojego męża i matką swoich dzieci. Dość swobodnym trybem życia i ciętymi ripostami, udowadniała swoim przeciwnikom, że jest kobietą odważną, niezależną, inteligentną i nie przejmuje się opinią publiczną. Wiele razy w swym życiu balansowała na granicy skandalu, ale wbrew pozorom, bardziej przez to pomogła swojej marce, niż jej szkodziła. Praktycznie każdy jej pomysł spotykał się z entuzjastycznym przyjęciem klientek, które chociaż w kwestii strojów zaczęły wyrażać swoją niezależność.

Coco Chanel nieustannie od lat zachwyca, zarówno jako piękna kobieta, ale przede wszystkim, jako postać świata mody. Jej charakterystyczne ubrania są obiektami pożądania kobiet na całym świecie, a logo CC rozpoznawalne w każdym kraju na Ziemi. 

"Księga stylu" jest dla mnie książką o silnej i zdeterminowanej kobiecie, która mimo trudnego dzieciństwa i ubóstwa, własną pracą osiągnęła niewyobrażalny sukces. Niesprawiedliwa jest więc moja czwórkowa ocena dla tej ksiażki, wynikająca jednak tylko z moich osobistych preferencji czytelniczych. Kto lubi biografie, ciekawe historie, interesuje się modą i światem jej kreatorów, powinien być zadowolony z lektury.

Sardegna

# Nowości w mojej biblioteczce - październik


posted by Sardegna on

19 comments

Październik był dla mnie miesiącem bardzo pracowitym zawodowo, przez to porzuciłam internet i opublikowałam na blogu tylko 7 postów. Dobrze, że przynajmniej udało mi się coś przeczytać, chociaż ilość książek w październiku nie powala, to i tak dla mnie jest to swoisty sukces.

W ubiegłym miesiącu miałam urodziny i z tej okazji postanowiłam sama sobie zrobić prezent i na tę okoliczność zrealizować zaległy bon do Empiku na kwotę 200 zł. Otrzymałam go dokładnie rok temu w prezencie i kiedy chciałam dokonać zakupów, miałam z tym nim nieco problemów. Na szczęście Empik stanął na wysokości zadania, za co serdecznie dziękuję, i w rezultacie udało mi się wykorzystać bon i kupić wymarzone książki. Skorzystałam jeszcze z jednodniowego rabatu na stronie internetowej księgarni i z dopłatą 2 zł udało mi się zamówić aż 7, jakże rewelacyjnych książek:

Uzupełniłam więc kolekcję kryminałów Cobena o wszystkie brakujące części. Mam nawet najnowszą, świeżą i pachnącą "Tęsknię za tobą". Ach!
"Niemiecki bękart" Lackberg - do serii o Patriku i Erice
"Biała księżniczka" Gregory - wiadomo!

W ubiegłym miesiącu zaszalałam na TK w Krakowie i choć nie kupiłam zbyt wiele, to do mojej biblioteczki trafiły te oto książki (dokładnie opisane w poście targowym):


Na stoisku targowym Drugie Życie Książki wymieniłam 4 egzemplarze na takie oto tytuły:


Na początku miesiąca otrzymałam jeszcze:


Genialną "Przewrotność dobra" Jolanty Kwiatkowskiej od Matrasa. Jednocześnie książka ta jest ostatnią w mojej prawie czteroletniej współpracy z Księgarnią.
"Australia" Barbary Dmochowskiej - od Bernardinum


"Twardzielka" Mariusza Zielke dostałam od Wydawnictwa Akurat
"Całuj dziewczęta" Pattersona i "Gorączka" Cook'a to zdobycze biblioteczne za 1zł


"Byczki w pomidorach" i "Ksiądz Rafał" to efekt wymiany
"Dom luster" prezent uzupełniający moją kolekcję Ulyssesa Moor'a
"Posłaniec" Markusa Zusak od Naszej Księgarni
"Spisek Tudorów" C.W.Gortner od Znaku


Genialne Bloki Rysunkowe dla dzieciaków od Naszej Księgarni


"Białe róże dla Matyldy" Magdalena Zimniak od Prozami
N. Roberts i L. Howard
"Gwiazdozbiór psa" Peter Heller z wymiany

Za wszystkie  egzemplarze serdecznie dziękuję.
Sporo się u mnie działo w październiku, a listopad zapowiada się podobnie. Za miesiąc TK w Katowicach.


Chętnych blogerów zapraszamy do zgłaszanie się w TYM wątku. Natomiast po kliknięciu w ten LINK można się zarejestrować i otrzymać bezpłatną wejściówkę. Zatem do zobaczenia w Katowicach!
Sardegna

Targi Książki w Krakowie - ludzie!


posted by Sardegna on ,

21 comments

Wrze ostatnimi czasy w blogosferze na temat tegorocznych Targów Książki, jeżeli jednak szukacie sensacji, to u mnie jej nie znajdziecie. Dla mnie sama możliwość wyjazdu na targi była nieziemskim wydarzeniem, więc wszystko mi się podobało. A wpadki? Tak jak pisałam w pierwszej części relacji, udałam, że nie widzę. Po co psuć sobie humor?

W mojej ostatniej relacji było sporo emocji. Dzisiaj będzie o ludziach!
Wiadomo nie od dziś, że to oni tworzą atmosferę targową, i chyba z roku na rok, zaczynam należeć bardziej do tej grupy, która przyjeżdża do Krakowa dla ludzi niż samych książek. W każdym razie, każda impreza książkowa jest dobra, żeby poznać nowego ksiązkofiila, bądź utrwalić stare znajomości.
Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale mnie zawsze zaskakuje to, jak praktycznie obcy sobie ludzie, w różnym wieku, dogadują się tak, jakby znali się od lat. Zastanawialiśmy się już na ten temat w grupie śląskiej, to jakiś fenomen!
 
Na targach miałam okazję spotkać wiele znajomych twarzy. niektórych znałam już wcześniej, innych tylko wirtualnie, jeszcze innych poznałam pierwszy raz. Na samej hali, gdzieś pomiędzy przeciskaniem się między stoiskami, zlokalizowałam znajomych: Ktryę, magdalenardo, Agnieszkę z mężem, Martę z Wacławem, AnnRK, Weronikę, Kasię i Daniela, Oisaja, Kaś, Viv, Anek7, Bazyla. Zauważając znajome twarze też nie bałam się zagadać. Spotkałam w końcu Aine, Anię Grzyb, Ejotka, gdzieś w przelocie przywitałam się też z dziewczynami z Wyznań Książkoholiczki i More Julie. Na zjeździe blogerów spotkałam nowych i starych znajomych: Ilonę, Pani_Wu, Annę Maciąg, Gosiarellę, Karolinę. I ciągle byłam rządna nowych znajomości, jednakże do sali nadciągało już nowe spotkanie autorskie i trzeba było się oddalić.

Wisienką na torcie znajomości targowych, okazało się być spotkanie potargowe w Kolanku na Kazimierzu, zorganizowane przez Kaś. 

fot.Mąż

Co tam się działo! Ile pozytywnej energii, ile ludzi! Tłum, po prostu, który w pewnym momencie nie miał gdzie usiąść. Na szczęście Kaś panowała nad wszystkim i wszystkimi, a do tego zorganizowała niespodziankę książkową od sponsorów (Czarna Owca, Muza, Prószyński i S-ka). Udało mi się nawet wygrać rewelacyjna książkę z Czarnej Serii, z której cieszyłam się jak dziecko!
Dzięki Kaś za zaangażowanie i ogarnięcie tematu. To było coś!

W sali zgromadziło się około 50 osób. Pozwoliłam sobie zgapić listę uczestników (według kolejności wpisywania się) z bloga Kaś, mam nadzieję, że nie będzie mi miała za złe:

1. Janek  Tramwaj nr 4
2. Kasia  Moja pasieka
3. Adrian  Secrus w Tramwaju nr 4
4. Klaudyna Ekstrawagancko
5. Łukasz  3Trolle
6. Jan  kocham książki
7. Tomek MentalHit
8. Natalia Recenzje według Natali
9. Magdalena Książkowe wyliczanki
10. Małgorzata Lepsza strona książki
11. Gabriela Skarbnica książek
12. Monika Magnolie
13. Anna Pisaninka
14. Nikola Bucherwelt
15. Jarka Jarkowe Bazgroły
16. Anna PROczyliZa
17. Marta Kawa z Cynamonem
18. Anita Moja okładka
19. Julia Kochajmy książki
20. Agata Bałagan kontrolowany
21. Magda Stulecie literatury
22. Paulina Krakowskie czytanie
23. Maciej Cichy Fragles
24. Mateusz REVIEW
25. Karolina Books Silence
26. Wiktoria Mercy In Your Eyes
27. Magda MOJE CZYTANIE
28. Małgorzata Gosiarella
29. Anna Świat ukryty wśród atramentu
30. Marta Booksbibbing
31. Katarzyna Przekładaniec kulturalny
32. Aneta Czytanie przy kominku...
33. Zuzanna Książki Sardegny
34. Wiktoria Przeczytaj mnie
35. Urszula Pełen zlew
36. Magdalena Pożeracz słów
37. Mag Kącik z książkami
38. Agnieszka Dowolnik
39. Kasia KsiążkowoLC
40. Daniel Danway's Books
41. Ania  Zielono w głowie
42. Ania Myśli i słowa wiatrem niesione
43. Weronika Literaturomania
44. Iwona Poczytajka 
45. Marta Do ostatniej pestki...
46. Kasia Achy i ochy z książką

Były także osoby towarzyszące, w postaci mężów i chłopaków co niektórych blogerek, ale jak wiemy osoby niezwykle ważne i pomocne w tym targowym szaleństwie. Wiem co mówię: mój mąż dzielnie znosi moje książkowe wybryki już od siedmiu lat. Nie zliczę, w ilu książkowych imprezach mi już towarzyszył...

Wracając do uczestników spotkania, starał się przywitać ze wszystkimi, choć teraz jak patrze na listę, to chyba nie do końca mi się to udało. Poznałam Anię ze Świata ukrytego wśród atramentu, Ulę z Pełen zlew, Mag z Kącik z książkami, Martę z  Kawa z Cynamonem, Anitę z Moja okładka, Julia -Ultramaryna z Kochajmy książki.
Monikę z Magnolii, Jarkę Jarkowe Bazgroły i Martę z Booksbibbing już w sumie znałam, ale wcześniej nie udało się porozmawiać, 
Pogadałam w końcu od serca z Anią Zielono w głowie.


Fot. Mąż

Kilka osób pamiętam, ale nie potrafię na chwilę obecną skojarzyć z blogiem. I odwrotnie, przeglądam listę, znam blog, bo go czytam od jakiegoś czasu, ale nijak nie wiem, która osoba ze spotkania go prowadzi...
Przy takiej liczbie osób jest to chyba niemożliwe, więc i tak się cieszę, że poznałam nowe twarze. Reszta do nadrobienia za rok!

Jeśli chodzi o mnie, to ludzie są nieodzowną częścią Targów Książki. Bez nich, inspirujących rozmów, czy zwykłych "ploteczek" nie byłoby tej wyjątkowej atmosfery. Nie wypowiem się więc w drażliwej kwestii tegorocznych targów. Wpadki wpadkami, szkoda energii na ich analizowanie.

Za miesiąc w Katowicach również odbędą się Targi Książki. Nie będą one tak spektakularne, jak te w Krakowie. Nie będzie szaleńczej ilości stoisk, autorów i gadżetów, dlatego nie spodziewajcie się cudów. Jednakże my, czyli Śląscy Blogerzy Książkowi i portal Granice.pl, będziemy na posterunku i postaramy ugościć Was jak najlepiej w naszych skromnych progach. Zapraszamy na panele dyskusyjne, może uda się pogadać na nurtujące tematy, albo rozwinąć wątek krakowskiej dyskusji. W każdym razie, czekamy na zgłoszenia blogerów pod TYM wątkiem na FB, bo próbujemy oszacować wstępną liczbę uczestników. Do zobaczenia !
Sardegna

Targi Książki w Krakowie - emocje!


posted by Sardegna on ,

41 comments

Na Targach Książki w Krakowie byłam trzeci raz z kolei. Za każdym razem robię to samo: czekam niecierpliwie, ekscytuję się przygotowaniami, analizuję program, wybieram książki do podpisu i ... spodziewam się książkowych fajerwerków! A co dostaję? Dostaję to wszystko i jeszcze więcej! Emocje targowe są nie do opisania! To nic, że sporo w tym wszystkim chaosu, przepychania się przez tłum, stania w gigantycznych kolejkach po podpis ulubionego autora, czy zdjęcie. Weekend targowy, mimo że męczący, ładuje akumulatory czytelnika i blogera na bardzo długi czas.

Impreza TK może nie dla wszystkich wydać się atrakcyjna. Zwłaszcza dla czytelników, którzy nie przepadają za tłumem. Cóż miłego bowiem może być przeciskaniu się przez masy innych książkofilów, bądź staniu w kilometrowej kolejce po autograf ulubionego autora? Teoretycznie nic, praktycznie jednak wszystko! Już samo przebywanie w tym książkowym świecie, gdzie przez dwa dni praktycznie nic innego się nie liczy, jest dla mnie największym wydarzeniem roku. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich to kręci, ale na szczęście są jeszcze tacy, którzy czują podobnie jak ja. 

Ameryki nie odkryję stwierdzając, że na niesamowitą atmosferę targową składają się przede wszystkim ludzie. Blogerzy, "starzy znajomi" i ci zupełnie nowo poznani, z którymi mogłabym gadać godzinami, Autorzy, którzy okazują się być przesympatycznymi ludźmi, pracownicy wydawnictw, których znałam do tej pory jedynie z uprzejmej wymiany maili. Wszyscy oni tworzą to, co lubię w targach najbardziej: niesamowita atmosferę książkową, którą żyję później przez kolejne kilka tygodni. Byle do następnych targów...


W tym roku było podobnie. Mimo kilku wpadek, których udam, że nie zauważyłam, uważam targi za bardzo udane. Pozytywem i ukłonem w stronę organizatorów były na pewno wejściówki, otrzymane za wcześniejszą rejestrację blogerów. To udogodnienie pozwoliła nam wejść praktycznie bez kolejki, a nie było to bez znaczenia, widząc dzikie tłumy próbujące przedostać się do kas. Pozytywna była też nowa hala Expo, która w stosunku do starej, pozwalała na swobodne oddychanie, choć miejsca na przejście pomiędzy stoiskami, podobnie, jak w zeszłym roku, nie pozostawiała zbyt wiele.
W każdym razie, ponownie udałam, że problemu nie widzę, bo moją uwagę poświęcały bardziej ogromne ilości bogato zaopatrzonych stoisk, atrakcje wydawnicze i spotkania z autorami.

W tym roku połączono Targi Książki dla dorosłych z Targami Książki dla dzieci, i tutaj niestety mam do organizatorów wielki żal. Moje dzieci uwielbiały coroczne TK dziecięce. Przyjeżdżaliśmy specjalnie na tę imprezę, dzieciaki miały swoje książkowe święto.  W tym roku stoiska z książką dziecięcą wciśnięte były pomiędzy inne, a mali czytelnicy musieli raczej uważać, żeby nie zgubić się w tłumie, niż pobawić w literackie zabawy i nacieszyć atrakcjami.

Moje dzieci, na przykład były bardzo nieszczęśliwe z tego powodu, że mama i tata jadą sami do Krakowa. Ale po całej imprezie, wiem, że nie byłby to mile spędzony czas, ani dla Małych, ani dla Dużych.

Wracając jednak do spraw targowych, oferta wydawnicza i plan spotkań z autorami był przebogaty. Każdy mógł wybierać do woli. Sama spędziłam nad listą autorów kilka dni, ograniczając się do minimum. Udało mi się jednak wykonać plan w 100%. i wszystkie podpisy zebrałam. O autorach i autografach napiszę w kolejnym poście, dzisiaj będzie tylko o emocjach ....

Hasając między stoiskami natrafiałam co rusz na znajome twarze blogerów i autorów. Chwila pogawędki a czas zdecydowanie płynął za szybko. Nieco spóźniona trafiłam też na Zjazd Blogerów, gdzie królował przede wszystkim chaos. Tak właściwie to nie wiem, kto odpowiadał za tą organizacyjną wpadkę. Wiem tylko, że na pewno nie były to dziewczyny - blogerki, próbujące spontanicznie wywołać dyskusję, ani Sławek z Granic, który został poproszony o zabranie głosu na dwie minuty przed rozpoczęciem spotkania. Winnych brak. Bywa...

Jednak dla mnie i to nie było problemem, bowiem po spotkaniu udało mi się pogadać ze znajomymi do tej pory wirtualnie, blogerami. Żałuję, że na te pogawędki było tak mało czasu. Zawsze mam niedosyt. 
Do godziny 18.00 szalałam po hali, zbierając autografy, gawędząc z kolejnymi znajomymi i zbierając zakładki i gadżety dla dzieci. Z czymś musiałam przecież wrócić do domu!
Nazbierało się tego niemało:



Odwiedziłam też wszystkie zaprzyjaźnione wydawnictwa. W niektórych wrzało jak w ulu z powodu goszczenia polskich i zagranicznych pisarzy, więc porozmawiać na spokojnie udało mi się dopiero w niedzielę. W innych panował pozorny spokój i opanowanie, ale jak wiadomo, to tylko cisza przed burzą. Przywitałam się, pozdrowiłam i podziękowałam za miłą, dotychczasową współpracę.

Z tego miejsca szczególnie dziękuję Naszej Księgarni, Wydawnictwu Literackiemu, Czwartej Stronie, Kojro za miłe przyjęcie mnie w Waszych progach! Dziękuję MG, Wiatrowi od Morza, Galerii Książki, Czarna Owca za sympatyczną rozmowę. Wspaniale było znowu się spotkać. Rozminęłam się z przedstawicielami Skrzata, Znaku i Otwartego, ale może uda się nadrobić rozmowę w przyszłym roku.


A co przywiozłam z TK?
Chattama oczywiście! "Obietnica mroku" kupiona na stoisku Soni Dragi
"Broad Peak. Niebo i piekło" oraz "Ostatnia wola Sonji" otrzymane od Czwartej Strony
"Nie licząc kota" i "Układ nerwowy" prezent od Naszej Księgarni
"Ostatni Lapończyk" wygrana na spotkaniu blogerów
Wspaniałe książki, czyż nie?

Dla dzieciaków przywiozłam:


"Zosia z ulicy Kociej na wiosnę" od NK (już zaczęłyśmy wczoraj ją czytać!)
"Strefa bałaganu" od samej autorki, pani Katarzyny Georgiu, z autografem
"Wilhelmina i aksamitny nosek" od Wydawnictwa Kojro

Dziękuję w imieniu dzieciaków, które oniemiały z zachwytu i cieszyły się bardzo!

Po wszystkich uciechach targowych, udaliśmy się w towarzystwie niezastąpionej Ktryi na spotkanie blogerów na Kazimierzu. Ale to już zupełnie inna historia...

Cdn...

Sardegna

Targowo książkowy weekend w Krakowie


posted by Sardegna on ,

19 comments

Uff... udało się! Targi Książki w Krakowie przybywam! Mimo kilku zakrętów, które po drodze do targów musiałam przejść, udało się zarezerwować nocleg, ulokować dzieciaki u babci i ogarnąć pracę. Jutro skoro świt wyruszamy w stronę Krakowa, żeby spędzić jak najwięcej czasu w targowej hali, a później udać się na potargowe spotkanie blogerów. Planuję wyjść z niego, jako jedna z ostatnich, więc Krakusy, strzeżcie się!  Ale tak poważnie, skoro udało mi się wygospodarować wolne dni, muszę wykorzystać je jak najlepiej i naładować akumulatory, które nieco ostatnio się wyczerpały.

Mało mnie ostatnimi czasy w blogosferze. Nie żebym miała jakiś kryzys czytelniczy czy niechęć, nic z tych rzeczy. Po prostu praca pochłania sporo więcej mojego czasu, niż w zeszłym roku szkolnym. Co za tym idzie, mam mniej czasu dla rodziny i domu, więc sami rozumiecie, blog jest gdzieś na samym końcu, najczęściej późno w nocy, a na pisanie notki o tej porze nie zawsze mam siłę. W każdym razie, mam nadzieję, że jak ogarnę to i owo zacznę się pojawiać się na blogu częściej.

Jak widać, odskocznia targowa i wolny dzień, są mi w tej chwili bardzo potrzebne. Ekscytuję się strasznie, ale dopiero wczoraj przejrzałam plan spotkań autorskich i porobiłam wstępne plany. Początkowo lista spotkań, na które koniecznie chciałam zajść, była zatrważająco długa. Po przeanalizowaniu sytuacji wybrałam z nich 1/3 i tej listy będę się ostatecznie trzymać. O dziwo, naszykowałam nawet wczoraj książki, które zabiorę. Przynajmniej nie będę się dzisiaj w nocy, po ciemku miotać przy regale. Zdjęcie zrobione na szybko, więc nie najlepszej jakości i do tego ponure, ale na Śląsku pogoda nas nie rozpieszcza. Mam nadzieję, że w Krakowie nie zastanie mnie jutro śnieg...


Jak widać, skupiłam się tylko na polskich autorach:
Andrzej Pilipiuk - mimo, że mam już dwie książki z jego wpisami, ciągle mi mało.
Joanna M. Chmielewska i Kasia Enerlich - liczę na miłą pogawędkę na stoisku równie miłego Wydawnictwa MG.
Kasia Zyskowska - Ignaciak - tego spotkania komentować nie muszę. Kasia to moja ulubiona polska autorka, poza tym musimy choć przez minutkę pogadać o "Nie lubię kotów"
W tomiku wierszy Wojaczka poproszę o wpis Krzysztofa Siwczyk, którego uwielbiam za rolę właśnie w "Wojaczku".
W "Morderczych miastach" poproszę o wpis Zbrodnicze Siostrzyczki; Agnieszkę Krawczyk i Martę Guzowską
Grzegorz Kasdepke - wpis dla dzieciaków
Szymon Hołownia - wpis dla mnie
Marcin Ciszewski - wpis dla męża, ale pan Marcin to i mój ulubiony autor. Mam nadzieję, że jakoś uda się ogarnąć to spotkanie, bo wypada akurat w momencie Zjazdu Blogerów o 13.
Olga Tokarczuk - kolejne obowiązkowe spotkanie. Kocham "Prawiek i inne czasy"!
Autorkę "Wesela" chciałam podpytać o to i owo
no i na końcu Katarzyna Grochola, z którą bardzo bym chciała choć minutkę porozmawiać, a jakoś do tej pory na targach mi się to nie udało.

To oczywiście nie wszystkie spotkania, na których planuję się pojawić. Mam jeszcze listę autorów, do których chciałabym podejść i przynajmniej się przywitać (Renata Kosin, Marcin Pałasz, Ałbena Grabowska - Grzyb, Ewa Bauer, Krzysztof Spadło, Marta Kisiel) oraz spotkań z autorami, na które chciałabym przynajmniej zerknąć (Marek Kamiński, Jaume Cabre, Boris Akunin, Leonardo Patrignani, Jacek Dehnel. Magdalena Zawadzka, Szczepan Twardoch, Jeannette Kalyta, Zygmunt Miłoszewski i wiele innych).

Plan, jak widać, jest dość ambitny, ale rozłożony na dwa dni, więc może choć częściowo uda się go spełnić. Do tego spotkania ze znajomymi blogerami i wydawcami, te oficjalne i te mniej oficjalne. Cieszę się bardzo! Mam nadzieję, że na Zjeździe blogerów o godzinie 13 nastąpi jakieś przedstawienie osób i rozpoznam wszystkie osoby, których jeszcze nie poznałam "na żywo".

Do zobaczenia zatem! Postaram się jak najlepiej wykorzystać ten weekend, więc będę wszędzie tam, gdzie tylko zdołam!

Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Miniaturzystka" Jessie Burton


posted by Sardegna on , , , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 462
Moja ocena : 5/6

"Miniaturzystka" to wyjątkowa książka. Dawno nie miałam okazji czytać tak oryginalnej historii, chociaż z drugiej strony, fabuła powieści nie jest jakaś powalająco niezwykła. Wiele jest książek o podobnej strukturze: młoda małżonka, starszy od niej mąż, tajemnice skrzętnie skrywane za murami wielkiego domostwa, zdrada i zakazany romans. Nic nie powinno więc czytelnika zaskakiwać. Jednakże, mimo  iż fabuła brzmi znajomo, cała otoczka historii, miejsce i czas akcji oraz najważniejsza postać tytułowej miniaturzystki, zmieniają opowieść jakich wiele, w niesamowitą historię.

Rzecz dzieje się w XVII wiecznym Amsterdamie, więc już samo miejsce akcji jest dla mnie wyjątkowe. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czytała książkę mającą takie tło historyczne, ale to nie jedyne niezwykłości tej książki.

Młoda dziewczyna, Petronella Oortman zostaje wydana za mąż za bogatego kupca Johannesa Brandta. Przerażona nową sytuacją, ale jednocześnie zafascynowana osobą męża, Nella zaczyna nowe życie w bogatej dzielnicy Amsterdamu. Wszystko tam jest dla niej nowe. Począwszy od wielkiego domostwa z wieloma pokojami i cennymi meblami, poprzez tajniki zawodu męża, na relacjach ze śmietanka towarzyską miasta, skończywszy. Start Nelli w nowe życie nie ułatwia jej mąż, który cały wolny czas poświęca pracy i nie spędza z młodą żoną ani jednej wolnej chwili, a także surowa siostra męża, Marin, wyraźnie niechętna młodej szwagierce. 

Nową sytuację pomaga Nelli oswoić piękny prezent: domek dla lalek, będący idealną kopią domostwa Brandtów. Małe dzieło sztuki, o wielkiej wartości materialnej, okaże się dla dziewczyny odskocznią od problemów dnia codziennego. Kiedy jednak w życiu Petronelli pojawi się tytułowa Miniaturzystka, pomagająca umeblować jej domek, w życiu rodziny Brandtów zaczną dziać się niepokojące rzeczy.
Na szczęście, Nella nie okaże się zahukanym dziewczątkiem z  prowincji i nie pozostawi swojego losu w rękach innych. Włączy się aktywnie w życie domowników i lokalnej społeczności, odkrywając przy okazji, z pomocą Miniaturzystki, skrzętnie skrywane od lat, niewygodne sekrety.

Zagłębiając się w treść książki, podążamy nie tylko za perypetiami bohaterów opowieści (równie ważnymi postaciami są Nella, Johanes, Marin, ale także służba: Otto, Cornelia oraz znajomi Brantdów: Jack, Agnes, Frans), ale przede wszystkim za miastem, które tętni życiem, handlem, kulturą i sztuką. Interesująco jest śledzić rozkwit Amsterdamu i jego siłę, a jednocześnie dostrzegać ukrywane słabości, które w sytuacjach ekstremalnych zawsze wychodzą na jaw.
 
"Miniaturzystka" to powieść bogata w treść, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Natomiast sama postać tytułowa jest chyba najważniejsza we tej całej historii. Wyjaśnienie jej tajemnicy będzie wielowymiarowym zwieńczeniem opowieści.
Książkę można uważać za obyczajową i zagłębiać się w relacje między mieszkańcami domostwa Brandtów, można potraktować jako historyczną i zaznajomić się z czasami złotego rozkwitu Holandii, w końcu można uznać za dramat, bowiem nie zabraknie wydarzeń, które wstrząsną i poruszą. Tak jak bogato zdobiona jest okładka książki i domek dla lalek Petronelli Oortman, tak bogata jest treść książki i jej znaczenie. Serdecznie polecam



Sardegna

"Niewidzialny strażnik" Dolores Redondo


posted by Sardegna on , , , ,

3 comments


Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 408
Moja ocena : 3/6

To, jakie mam zaległości w opisywaniu przeczytanych książek, potwierdza fakt, że dzisiejsza książka to moja ostatnia, wakacyjna lektura. "Niewidzialny strażnik" Dolores Redondo był książką przywiezioną na urlop przez moich znajomych. Widzicie w tym mój akt czytelniczej desperacji? Coś w tym jest, bowiem z braku nieograniczonego dostępu do literatury własnej, zabrałam się za czytanie cudzych książek. Niestety, niezbyt mi się to spodobało.

Ale tak poważnie mówiąc, książka "Niewidzialny strażnik" z Czarnej Serii Wydawnictwa Czarna Owca, ma jedną, olbrzymią wadę: jest strasznie przegadana. 
I niestety dobre wrażenie, jakie zawsze robi na mnie Czarna Seria, w tym przypadku nie uratowało sytuacji.  

Nie wiem czy dla Was, podobnie, jak dla mnie, bardzo ważne jest pierwsze wrażenie, związane z doborem książki. Czarna Seria od lat kojarzy mi się z moimi ulubionymi kryminałami Larssona i Lackberg. I mimo że od tamtego czasu Wydawnictwo wydaje również kryminały innych, europejskich pisarzy, widząc charakterystyczną, czarną okładkę, mam w głowie komunikat: to będzie emocjonująca lektura!

Jak widać, nie zawsze się to sprawdza. W przypadku "Niewidzialnego strażnika" sprawa jest o tyle trudna, że sam wątek kryminalny był dość wciągający, podobnie, jak związanie akcji z baskijskimi wierzeniami czy mitologią. Również cała otoczka wydarzeń, ponura, przytłaczająca okolica - miasteczko Elizondo, umiejscowione wśród lasów, na północy Hiszpanii, nadaje historii odpowiednio mrocznego i niepokojącego charakteru.
Niestety połączenie wydarzeń z wątkami obyczajowymi, poprzez osobę Amaii Salazar, detektyw, przydzielonej do rozwiązania sprawy tajemniczych zabójstw, psuje całą książkę. Powoduje, że czytelnik zamiast śledzić akcję kryminalną, zagłębia się w sytuację rodzinną bohaterki, wraca wspomnieniami do jej traumatycznych przeżyć z dzieciństwa i ... czeka. Czeka na rozwój akcji, czeka na rozkręcenie sytuacji, czeka na jakieś konkrety ... i ani się obejrzy, rozwiązanie sprawy morderstw przychodzi jakby "przy okazji" i książka się kończy.

Amaii Salazar wraca do Elizondo, swojego rodzinnego miasteczka wyjątkowo niechętnie. Uciekła z niego przed laty, szukając schronienia przed swoimi prywatnymi demonami. Niestety szereg brutalnych zabójstw nastolatek w baskijskich lasach skłania ją do powrotu i próby powstrzymania mordercy. Amaii prowadząc śledztwo, nieustannie wraca myślami do przeszłości, bowiem niektóre kwestie samoistnie łączą się z jej rodzinnym domem. Sprawy nie ułatwiają też jej dwie siostry, które samą już obecnością nawiązują do traumy z dzieciństwa. Śledztwo toczy się leniwie, bohaterka zmaga się sama ze sobą, w wydarzenia wplatają się lokalne wierzenia i mistyczne postacie. Czy rzeczywiście sprawcą zabójstw jest jakaś siła nadprzyrodzona?

Nie lubię takich sytuacji. To znaczy, nie mam nic przeciwko kryminałom z wątkami obyczajowymi czy mistycznymi, ale sprawy rodzinne bohaterów nie mogą być dominujące i skupiać całej uwagi czytelnika, który jednak, sięgając po kryminał, nastawia się na wartką akcję, śledztwo i podążanie za mordercą. No chyba, że książka jest powieścią obyczajową z wątkiem kryminalnym i taki ma mieć właśnie charakter, to rozumiem. Tylko wtedy nie powinna być oznaczona jako Czarna Seria...

Lektura mnie bardzo rozczarowała. Sytuację ratuje nieco basajaun, czyli tajemnicza postać z baskijskich wierzeń, która zostaje określona potencjalnym sprawcą zabójstw młodych dziewcząt. 
Nie ratuje on jednak fabuły na tyle, żebym oceniła książkę na wyższą ocenę.

  Sardegna

"Dawca" Lois Lowry


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments


Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 293
Moja ocena : 6/6

Przeczytałam świetną książkę! Wiem, że to banalny początek wpisu, ale zawsze mam problem z opisaniem fajnych tytułów. Stwierdziłam więc, że nie ma co się czarować i wymyślać niestworzonych opisów, tylko pójść prostą drogą, która najlepiej odda charakter książki.

"Dawca" trafił do mnie z zupełnie "czystą kartą". Mimo że w sierpniu była premiera filmu, nakręconego na jego podstawie, a pierwsze wydania książki krążyły już po rynku wydawniczym, od dobrych kilku lat, nie słyszałam wcześniej o tym tytule. Swoją drogą, czasami zastanawiam się, na jakim ja świecie żyję... ale do rzeczy.

Akcja powieści rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy to Jonaszowi, pozornie zwyczajnemu jedenastolatkowi, przyjdzie przeżyć największą, życiową rewolucję, która zmieni całe jego, dotychczasowe postrzeganie świata. Chłopak mieszka wraz z rodziną w spokojnym miasteczku, w idealnie zbudowanej społeczności, która opanowała do perfekcji wszystkie sfery życia. Prowadzi zwyczajne życie, w które wkrada się jednak jakaś nutka nieokreślonego niepokoju, burząca jego spokój.

Wszystko w społeczności Jonasza jest pod idealna kontrolą. Nikt nie choruje, nie czuje bólu, nikt nie popełnia przestępstw. Mieszkańcy pracują w idealnie pasujących do ich charakteru i predyspozycji, zawodach. Wszyscy są mili, uprzejmi, nie kłamią i nie oszukują. Małżonkowie są sobie "przydzielani", specjalne rodzicielki rodzą idealne dzieci, które później są przekazywane odpowiednim parom. Dzieciaki i młodzież uczą się i odbywają "staże" w okolicznych zakładach pracy, przygotowując się do przyszłego zawodu. Staruszkowie spokojnie oczekują kresu swych dni w domach opieki. Istna idylla!

Jednak w owej społeczności nikt nie potrafi odczuwać, kochać, współczuć. Nikt nie widzi kolorów, nie ma wspomnień, ani nie wie ... jak wyglądał świat przed laty. W prawdzie nikomu to nie przeszkadza, bo wymienione potrzeby nie są nikomu znane, więc nie są przez nikogo pożądane, jednak kiedy Jonasz, wchodzi w okres dojrzewania, zaczyna dostrzegać pewne nieścisłości w otaczającym go systemie. Jakaś nieokreślona myśl zaczyna kiełkować mu w głowie, niestety wszystkie przejawy sprzeciwu i zorientowania się w temacie, są delikatnie tłumione przez rodziców .

Kiedy nadchodzi dzień Przydziału, czyli wskazania nastolatkowi jego przyszłego zawodu, Jonasz dostaje wyjątkową funkcję. Ma zostać nowym Odbiorcą Wspomnień i przejść szkolenie u tajemniczego Dawcy.
Jonaszowi przypadnie w udziale poznanie największej tajemnicy ludzkości. Jak wpłynie to na jego życie i życie całej jego rodziny?

Przeczytałam "Dawcę" w jeden wieczór i kiedy zamykałam ostatnią stronę, byłam bardzo nieszczęśliwa, że to już koniec. Wiem, że jest to pierwsza część Kwartetu i z chęcią poznam kolejne tomy, ale urwanie historii w najbardziej gorącym momencie to nie jest to, co lubię najbardziej... I to jest chyba jedyna wada tej książki, innych nie zauważyłam. Czytając "Dawcę" od razu nasuwa się myśl, że grupą docelową historii jest młodzież, nie zmienia to jednak faktu, że książka niesie bardzo edukacyjną treść i całość jest bardzo interesującą opowieścią, nawet dla dorosłych czytelników.

Nie jestem specjalistką od dystopii i utopijnych powieści, więc nie mam porównania, jak na tle innych książek, prezentuje się świat przedstawiony. Jako czytelnik zupełnie postronny, daję książce wysoką ocenę i wyczekuję kolejnych części Kwartetu, żeby móc poznać historię Jonasza i jego bliskich, do końca.
 
Sardegna

"Mikołajek" Rene Goscinny, Jean - Jacques Sempe


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 174
Moja ocena : 6/6

Dla każdego dorosłego czytelnika - rodzica, przychodzi taki moment w życiu, kiedy to jego własne dzieci wyjmują z biblioteczki książki, którymi sam zachwycał się w dzieciństwie. Wyjmują je i żądają: "Mamo, dzisiaj będziemy czytać to!" I wtedy przychodzi mała konsternacja: Czy im się książka spodoba? Czy dla mnie treść będzie miała takie samo znaczenie, jak przed laty? Jednak potem pojawiai to genialne uczucie: Widać od razu, że to moje dzieci! Też wybrały tę książkę! Cudownie!

Po przeczytaniu niezliczonych książeczek z serii "Zaopiekuj się mną" Holly Webb, przy których nie miałam już pojęcia o jakim zwierzaku czytam, moje dzieci poczuły chęć zmiany (o dzięki ci Panie!). Wyjęły z półki tom "Nowych przygód Mikołajka" i zarządziły: "Dzisiaj Mamo poczytaj nam o tym chłopczyku". 
Świetnie się złożyło, bowiem Nasza Księgarnia wydała "Mikołajka" w nowej szacie graficznej i sama planowałam podsunąć im do wieczornej lektury ten tytuł, żeby samolubnie odpocząć od czytania o domowych pupilach. Zapoznanie się z Mikołajkiem od właściwej części pierwszej, a później kontynuowanie "Nowymi przygodami...", zostało więc pozytywnie przyjęte przez najmłodsze, czytelnicze grono. Uff... Powiem Wam, wybór wieczornej lektury to wcale nie jest łatwa sprawa, zwłaszcza kiedy głosy są już dwa... ale do rzeczy. 

Przygód Mikołajka nie sposób opisać w kilku zdaniach. Ten przesympatyczny chłopiec ma ich tyle, że obdzieliłby bohaterów innych książek dla dzieci i jeszcze by zostało. Dla niego jednak wszystko, co się mu przydarza jest tylko okazją do dobrej zabawy i tak tez ją opisuje. Dobry humor udziela się czytelnikom, tym małym i tym dużym, i właściwie sprawa załatwiona!
W życiu Mikołajka sporo się dzieje. Już samo pójście do szkoły to przygoda nie lada, bowiem po drodze zawsze może się coś wydarzyć. Zajęcia w szkole też są okazją do szaleństw i przeżycia prawdziwych wyzwań, bo z grupą przyjaciół: Alcestem, Rufusem, Euzebiuszem, Godfrydem, Joachimem, Ananiaszem i Kleofasem nie można się nudzić. Każdy z kolegów Mikołajka to specyficzna osobowość, więc zebranie chłopaków w jednym miejscu musi skończyć się jakąś rewolucją. Mieszanka wybuchowa charakterów i nagromadzenie pomysłów owocuje zazwyczaj niegroźną bijatyką, ale chłopaki się tym właściwie nie przejmują, bo wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi to przecież najlepsza zabawa!

Mikołajek gra z kumplami w piłkę, w kulki, bawi się w kowbojów, jeździ na rowerze, biega na przerwie. Niby zwyczajne zabawy, a jednak wyjątkowe, bowiem zawsze pojawia się jakiś nieoczekiwany zwrot akcji, który powoduje, że zwyczajna czynność staje się nagle przygodą życia.
Samo przebywanie w szkole to prawdziwa gratka. Chociaż nauczyciel, pan Rosół, podobnie jak pan Dyrektor i pani Wychowawczyni, zawsze są jacyś nerwowi i w ogóle nie czują klimatu zabawy i luzu, ale to pewnie dlatego, że są dorosłymi, a z nimi czasem trudno się dogadać. 
 
Również w domu Mikołajka wiele się dzieje. Można przygarnąć bezdomnego psa, uczcić urodziny Mamy, bądź pomóc Tacie w rozprawieniu się z namolnym sąsiadem. Każda sytuacja życiowa jest dobra, żeby się pobawić, a z tym Mikołajek nie ma żadnego problemu.
Przygody Mikołajka rozśmieszyły moją Sześciolatkę, która mnie szczerze tym zaskoczyła, bo pojmowała kontekst i śmiała się w odpowiednich momentach. Cóż... dziecko mi dorasta...
Młodszy podszedł do tematu z charakterystycznym dla niego spokojem i łaskawie wysłuchał. Książka w każdym razie spotkała się z przychylnym przyjęciem, bo aktualnie czytamy "Nowe przygody Mikołajka",
od których wszystko się zaczęło.

Nie wiem, czy są tacy czytelnicy, którzy nie kojarzą Mikołajka z charakterystycznych ilustracji  Jeana - Jacques Sempe. Nie mam pojęcia, czy są tacy, którzy nie czytali ani jednej jego przygody. W każdym razie, jeżeli tacy są, proszeni są o jak najszybsze nadrobienie zaległości, bowiem nie ma nic lepszego niż wkroczenie do beztroskich lat dziecięcych i wesołe, bezstresowe podejście do życia, jakie proponuje nam właśnie ten sympatyczny i uroczy bohater.
Największym pozytywem "Mikołajka" jest to, że on nigdy się nie nudzi. Niezmiennie od ponad pięćdziesięciu lat śmieszy i zachwyca kolejne pokolenia młodszych i starszych czytelników, czego moja rodzina jest najlepszym przykładem.
Sardegna

# Nowości w mojej biblioteczce - wrzesień


posted by Sardegna on

36 comments

Mało mnie ostatnio w blogosferze. Mam wrażenie, że nie nadążam za wszystkimi wydarzeniami, które się w niej dzieją. Praca i dzieci pochłonęły mnie na dobre, więc naprawdę niewiele czasu wolnego mi pozostaje. Coś czytam, coś piszę, w prawdzie z niewielkim opóźnieniem, ale jednak. Odliczam czas do TK w Krakowie, czyniąc od czasu do czasu notatki z numerami stoisk i godzinami. Jak zwykle chciałabym być w wielu miejscach na raz, więc muszę dobrze ten czas zaplanować. 
Dzisiaj zarejestrowałam fakt pojawienia się artykułu w GW na temat blogosfery książkowej. Wspomniana została w nim nawet nasza grupa ŚBK, przekręcono w prawdzie jej specyfikę, ale ... no cóż. Nie powiem, miło poczytać w papierowym wydaniu gazety o znajomych tematach, mimo że z niektórymi fragmentami się nie zgadzam. 

Post ma z zasady dotyczyć nowości wrześniowych, więc przejdę do rzeczy:


Powyższe książki zostały zakupione na targu staroci.
 "Spójrz na mnie" Yrsa Sigurdardottir
"Nieboszczyk mąż" Joanna Chmielewska
"Zamach na Muzeum Hansa Klossa" Dariusz Rekosz
"W poszukiwaniu domu" Holly Webb - własna książka z pupilowej serii... wyobrażacie sobie euforię moich dzieci?
"Wybrańcy bogów" Rafał Ziemkiewicz
"Heretyk" Carlo A. Martigli


"Miniaturzystka" Jessie Burton
"Zawołajcie położną" Jennifer Worth od Wydawnictwa Literackiego
"AlisOn" Sebastian Busk - od NovaeRes
"Lilka i wielka afera" Magdy Witkiewicz oraz "Wieczna wiosna" Kasi Zyskowskiej - Ignaciak od Naszej Księgarni
"Dworek Longbourn" Jo Baker - od nowego na rynku książki, Wydawnictwa Czwarta Strona
Za wszystkie książki serdecznie dziękuję.

We wrześniu bilans zakończył się na 12 książkach. Pozdrawiam, idę czytać.

Sardegna