"Kroniki Archeo. Skarb Atlantow" i "Kroniki Archeo. Komnata szeptów" Agnieszka Stelmaszyk


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments

Udało mi się ostatnio wrócić do świetnych  młodzieżówek, a właściwie wrócić do dwóch brakujących tomów serii o wspólnym tytule "Kroniki Archeo". Jak do tego doszło? Otóż, szukając z dzieciakami czegoś fajnego do wieczornego czytania, czegoś, co mogłoby zastąpić "Opowieści z Narnii", wyjęliśmy z półki nieczytane jeszcze tomy "Kronik Archeo". Właściwie to kiedyś przeczytaliśmy już tom pierwszy Tajemnica klejnotu Nefertiti z tym, że było to już dość dawno temu, stąd też pomyślałam, że powrót do tej historii i poznanie kolejnych przygód młodych bohaterów: rodzeństwa Ostrowskich oraz ich przyjaciół z Londynu, Gardnerów, może okazać się świetną sprawą. I faktycznie, tak też się stało.
 
Postanowiłam też nie wracać do "Klejnotu Nefertiti", tylko od razu przejść do tomu drugiego. Tym bardziej, że historie, chociaż połączone postaciami głównych bohaterów są jednak odrębne. Każda opowieść dotyczy innej zagadki, innego poszukiwania skarbów i nowej przygody. 
 
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 236
Moja ocena : 5/6
 
W pierwszym tomie rezolutne dzieciaki zajmują się poszukiwaniem zaginionego klejnotu Nefertiti, podążając śladem starożytnej mapy i egipskiego ostrakonu, a tym samym narażając się szajce przemytników i złodziei antyków. 
 
W tomie drugim, o tytule "Skarb Atlantów", bohaterowie zajmują się poszukiwaniem zatopionego prawdopodobnie u wybrzeży jednej z greckich wysp, skarbu Atlantów, pochodzącego z pradawnej cywilizacji, która przed wiekami w tajemniczy sposób zniknęła z powierzchni ziemi.
 
Dzieciaki towarzyszą swoim rodzicom w kolejnej wyprawie archeologicznej, i tym razem trafiają całą piątką do Grecji. Leniwe wakacje przerywa im jednak pewne znalezisko. Otóż w ręce dzieciaków trafia przypadkowo pradawna gemma, czyli płaski kamień o owalnym kształcie z tajemniczym napisem. Ponieważ bohaterom towarzyszy niedawno poznana grecka koleżanka, mają oni możliwość porozmawiania z jej dziadkiem, który wspiera ich swoją wiedzą na temat legend przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To według nich u wybrzeży Santornini leży zatopiony skarb Atlantów z olbrzymim posągiem Posejdona na czele.

Przygoda w Grecji również nie obejdzie się bez elementów grozy i niebezpieczeństwa, na dzieciaki czai się bowiem Midas Valzakis, przestępca i złodziej dzieł sztuki, łasy na cenne artefakty, przedstawiający się tym razem, jako fałszywy profesor Flemming, który cudem uniknął aresztowania przy okazji poprzedniego tomu. Teraz podszywa się pod nazwisko znanego archeologa i badacza, przejmuje kontrolę na zatoką, która potencjalnie mogłaby skrywać w swych wodach zatopione skarby, organizuje grupę ludzi, mająca mu pomóc mu w nurkowaniu i odnalezieniu jakichkolwiek śladów zaginionej cywilizacji.
 
Ostrowscy i Gardnerowie nie byliby sobą, gdyby nie podjęli się poszukiwań na własną rękę. Chociaż wchodzenie w drogę tak zdeterminowanym ludziom, jak profesor i jego pomocnicy może okazać się śmiertelnie niebezpieczne, dzieciaki nie wahają się przed podjęciem radykalnych kroków, aby ich przechytrzyć. W całej akcji tradycyjnie pomaga im opiekunka, panna Ofelia, i choć robi to trochę przypadkowo, a trochę nieświadomie, jej wsparcie jest nieocenione.

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 240
Moja ocena : 5/6
 
Idąc za ciosem, po lekturze tomu drugiego od razu przeszliśmy do kolejnego. Jednak z braku w domowej biblioteczce części trzeciej, skorzystaliśmy z tego, co było dostępne, czyli tomu dziewiątego "Komnata szeptów" udostępnionego w ramach abonamentu Empik Go.
 
Choć historia przenosi nas mocno w przyszłość, nie sprawia to większych problemów w czytaniu, bowiem, jak to było w przypadku poprzednich tomów, zagadka, którą rozwiązują młodzi bohaterowie jest odrębna.
 
Tym razem przyjaciele będą musieli zmierzyć się z tajemnicą zaginionych pereł Barbary Radziwiłłówny, a właściwie na pomocy nowemu koledze Łukaszowi, krewnemu panny Ofelii, który w dziwnych okolicznościach zostaje porwany przez grupę niebezpiecznych ludzi. Wszystko dzieje się prawdopodobnie za sprawą tego, że chłopak wszedł w posiadanie informacji na temat tajemniczego filmu, związanego z zaginionym skarbem Radziwiłłówny, a także innymi sekretami z królewskiego dworu.
 
Na pomoc koledze do samego Wilna wyruszają Ostrowscy, natomiast Gardnerowi, którzy nic nie wiedzą na temat tego, co dzieje się u ich przyjaciół w Polsce, są śledzeni przez jakiegoś tajemniczego człowieka. Dzieciaki nie mają pojęcia dlaczego ktoś stara się ich zastraszyć, na szczęście mogą oni liczyć na wsparcie pana Gordona, prywatnego detektywa, który nie raz pomógł im już wyjść z opresji.
 
Oprócz wątku wileńskiego i tego, związanego z Gardnerami i ich pobytem w Londynie, pojawia się jeszcze trzeci wątek, szkockiego nastolatka Conora, który spędza weekend u wujka Evana Swenssona w jego starej posiadłości. Odwiedziny u krewnego, zapowiadające zwyczajny, nudny odpoczynek, przeradzają się w emocjonujące poszukiwania zaginionej dziewczyny.
 
Co wspólnego mają ze sobą te trzy sprawy? Czy faktycznie łączy je osoba drugiej żony króla Zygmunta II Augusta? 

Obie przygody są emocjonujące i zapewniają młodym czytelnikom całą gamę atrakcji. Oprócz wartkiej akcji, pełnej niespodziewanych zwrotów, dzieciaki dostają pięknie wydaną książkę, obfitującą w kolorowe ilustracje, ryciny, mapy, szkice i zdjęcia, wyglądającą niemal tak, jak kopia Kroniki Archeo, czyli dziennika należącego do Ani Ostrowskiej, w którym dziewczynka opisuje wszystkie przygody przyjaciół.

Takie książki chce się czytać i mieć w swojej biblioteczce, żeby móc do nich wracać w dowolnym momencie. Jeśli więc nie macie jeszcze prezentu pod choinkę dla swoich dzieci, seria "Kronik Archeo" może być na to świetnym pomysłem.

Sardegna

Co będziemy czytać w styczniowej Trójce e-pik?


posted by Sardegna

No comments

Dzień dobry! Dacie wiarę, że kończymy już naszą Trójkę w 2020 roku? Cieszę się bardzo, że macie ochotę bawić się dalej i wyzwanie Wam się nie nudzi. Ja jednak nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wykombinowała. Wymyśliłam więc małą modyfikację, która, mam nadzieję, wprowadzi dynamizm i pozwoli zaangażować się każdemu z uczestników wyzwania Trójka e-pik.


Na czym ma polegać ta zmiana? Wpadłam na pomysł, coby nieco urozmaicić wyzwanie w taki sposób, iż od stycznia ja będę proponować tylko 1 kategorię Trójki, natomiast drugą i trzecią będziecie proponować Wy. Ale nie w takiej formie, jak to było dotychczas, tylko według "listy kolejkowej", na którą wpiszecie się według uznania. 
 
W praktyce miałoby to wyglądać tak, że kolejne osoby z listy proponują swoją kategorię Trójki. Dwie pierwsze - styczniową, dwie kolejne - lutową itd. Piszą mi swoje propozycje na priv kilka dni wcześniej, żeby pierwszy dnia miesiąca nadal był elementem zaskoczenia. Tym oto sposobem, każda nowa Trójka będzie miała 3 kategorie zaproponowane przez 3 osoby.
 
Z tej nowej zasady zwolnione są czerwiec i grudzień, bo według ostatnich zmian, wtedy tworzę ankietę z wszystkich zaległych kategorii i można z nich wybierać do woli. 
 
Lista kolejkowa obejmowałaby więc w praktyce 20 uczestniczek, które mogą zadecydować w 100% o jednej z kategorii Trójki. Oczywiście kategorii nie powtarzamy, ale też nie dyskutujemy z decyzją uczestniczek. Przyjmujemy to za pewniak i próbujemy swoich sił.
 
Co Wy na to?

EDYCJA: Dziękuję, że tak pozytywnie odniosłyście się do mojego pomysłu. Lista już wypełniona, także od stycznia będziemy czytać również to, co same zaproponujecie. Jeżeli czytacie ten wpis i nie bierzecie udziału w wyzwaniu Trójka e-pik, a macie ochotę spróbować, zapraszam do TEJ grupy. Bawimy się na blogu, ale jednocześnie komentujemy i motywujemy na FB. Macie ochotę dołączyć? Śmiało! Każdy jest mile widziany!

Sardegna

Książkowe podsumowania Sardegny cz.2 - 10 najlepszych książek, przeczytanych w 2020 roku


posted by Sardegna on

3 comments

Jedno podsumowanie, związane z książkami o najpiękniejszych okładkach, już za mną, teraz nadszedł czas na wybrane najlepszej książki, którą przeczytałam w mijającym roku. Przygotowując się do stworzenia tego zestawienia zauważyłam, że bliżej mi do polskich, niż zagranicznych autorów, a kilka nazwisk nawet co roku się powtarza. Czy to znaczy, że ograniczam się do utartych schematów i sięgam tylko po książki ulubionych autorów? Niby nie, ale jednak wolę czytać "pewniaki" czyli to, co wiem, że sprawi mi przyjemność. 
 
Poniżej znajdziecie rankingi najlepszych książek z poprzednich lat: rok 2019 - TU, 2018 - TU,  2017 - TU, książki z roku 2016 znajdziecie TU, z 2015 - pod TYM linkiem, z roku 2014 - TUTAJ, z 2013 - TU, a z 2012 - TU.
 

"Wypocznij i zgiń" Marta Matyszczak - 6
"Narzeczona z getta" Sabina Waszut - 6
"Lilana" Małgorzata Strękowska - Zaremba - 6
"Las i ciemność" Marta Matyszczak - 6 
"Głodnemu trup na myśli" Iwona Banach - 6 
 "W paszczy lwa" Melisa Bel - 6
"Małe Licho i wakacje z diabłem" Marta Kisiel - 6    
"Dom na kurzych łapach" Sophie Anderson - 6 
 
 
 
"Wypocznij i zgiń" oraz "Las i ciemność" Marty Matyszczak, czyli kolejne tomy przygód detektywa Szymona Solańskiego, jego przyjaciółki Róży Kwiatkowskiej oraz niezawodnego psa Gucia. Tym razem bohaterowie muszą rozwikłać zagadki kryminalne przebywając na feriach zimowych w Szczawnicy oraz szykując się do własnego ślubu, który ma odbywać się w sercu Puszczy Augustowskiej. Jestem wielką fanką "Kryminałów pod psem", więc każdy kolejny tom podoba mi się bardziej, ale tak serio, Marta za każdym razem udowadnia swoim czytelnikom, że genialność jej serii nie skończyła się na tomie pierwszym, ani kilku kolejnych. Przygody bohaterów osiągnęły już ósmy tom, a jak widać, pomysłów Autorce na dalszy ciąg nie brakuje.
 
"Głodnemu trup na myśli" Iwony Banach  to świetna komedia kryminalna, która wprawdzie jest drugim tomem większej całości, jednak spokojnie można czytać ją niezależnie. Intryga kryminalna to jedno, ale co ważne (a dla mnie najważniejsze w przypadku książek mających śmieszyć czytelników) wszystko jest w niej wyważone i na swoim miejscu. Owszem, są sytuacje zabawne, "momenty", jak ja je nazywam, petardą są wszelkie nawiązania kulinarne, a także te, związane z końcem świata, na które czeka jedna z bohaterek, ale nie są one istotą książki, tylko dodatkiem do głównej fabuły, która swoją drogą jest super! 
 
"Lilana" Małgorzaty Strękowskiej - Zaremby to wyjątkowa powieść, będąca trochę na granicy dorosłego realizmu magicznego, a dziecięcej fantastyki. Wbrew pozorom nie jest to historia o dziewczynce Lilanie, o czym może sugerować tytuł, ani o tajemniczej wiosce ulokowanej w centralnej Polsce, tylko dramacie rodzinnym, o którym dowiadujemy się przy okazji i między wierszami. Bohaterka, jedenastoletnia Natalka opowie tylko tyle, ile sama z tej historii zrozumie. Reszty będziemy musieli domyśleć się sami. 
 
"Małe Licho i wakacje z diabłem" Marty Kisiel to trzecia część wspaniałej serii, która łączy w sobie bohaterów "Dożywocia" z tymi z "Oczu urocznych". Tym razem Bożek i Licho mają spędzić parę dni na wakacjach u cioci Ody i Bazyla. Wypoczynek zapowiada się fantastyczne, bohaterowie planują, co też fajnego będą robić, w co się bawić i co jeść, kiedy niespodziewanie ich plany miesza Witek, nielubiany kolega z klasy, który przypadkowo również spędza czas w tym samym mieście. Chłopaki szczerze się nie lubią, jednak czy w otoczeniu małego anioła i czorta, cioci, która jest najprawdziwszą wiłłą, można z kimś tak na serio drzeć koty? Bohaterów otacza magiczna atmosfera, co zrobić jednak w sytuacji, kiedy różne dziwa, trochę przypadkowo dosięgają także Witka? Kolejna część "Małego Licha" jest równie wspaniała, jak poprzednie. Cud, miód i Alleluja!
 
"Dom na kurzych łapach" Sophie Anderson to fantastyczna, trochę bajkowa, ale mądra i ponadczasowa historia, a ja naprawdę jestem pełna podziwu, jak Autorka wpadła na pomysł, aby z takiego trochę wyświechtanego motywu domku na kurzych nóżkach i Baby Jagi, stworzyć tak niesamowitą opowieść. Wzruszającą historię o dojrzewaniu, dorastaniu, podejmowaniu decyzji, lojalności wobec bliskich, buncie, chęci przeżywania przygody i przeżycia życia po swojemu. Opowieść o przywiązaniu, bezgranicznej miłości do najbliższych osób, poświęceniu i odkrywaniu siebie. Cudo, po prostu!

 
"Światło między oceanami" M.L.Stedman to taka obyczajówka "z górnej półki", opowieść o bezwarunkowej miłości, więzi rodzicielskiej, lojalności, ale też trudnych wyborach, pragnieniu zaspokojenia własnych potrzeb, kierowaniu się dobrem innych, ale też o takiej zwyczajnej, ludzkiej przyzwoitości. Powieść jest naprawdę wyjątkową lekturą, wzruszające zakończenie może złamać serce niejednego czytelnika, ale dla innych może okazać się idealnym zwieńczeniem tej opowieści.
 
"Narzeczona z getta" Sabiny Waszut to przejmująca opowieść, która rozgrywa się dwutorowo. Część wydarzeń toczy się współcześnie, część związana jest z przeszłością i Sławkowem w okresie II wojny światowej. Współczesność mówi głosem Barbary, kobiety walczącej ze swoimi demonami przeszłości, przeszłość to perspektywa Sary Morgenstein nastolatka, która dopiero wchodzi w wiek dorosły, ma swoje marzenia i pragnienia. Z jednej strony mocno związana ze swoją rodziną, żydowskimi korzeniami i tradycją, z drugiej jednak, zauroczona gojem, czyli chłopakiem nieżydowskiego pochodzenia. Oczywiście największe wrażenie na czytelniku robią fragmenty związane z eksterminacją sławkowskich Żydów, ale część współczesna również jest bardzo gorzka i refleksyjna.

"W paszczy lwa" Melisy Bel to bardzo dobrze napisany romans, wykreowany z wielką dbałością o historyczne detale. Język jest może nieco bardziej współczesny, niż mogłaby sugerować epoka, ale mi to akurat nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie nadawało opowieści dynamizmu i pewnej żywiołowości. Na wielką pochwałę zasługuje natomiast kreacja głównych bohaterów, którzy są barwnymi postaciami z charakterem, charyzmą i bogatą osobowością, a także humor sytuacyjny i zabawne dialogi.

 
Jeśli chodzi o moją książkę roku 2020 to jest to "Księga bezimiennej akuszerki" Meg Elison. Rzeczywistość w świecie po nieznanej pandemii wirusa, który sprawia, że umierają wszystkie ciężarne, większość kobiet, nowo narodzone dzieci, a także sporo mężczyzn, przeraża swoją realnością i świadomością, co mogłoby się wydarzyć w autentycznej sytuacji. Tak sobie myślę, że książka ta idealnie podsumowuje 2020 rok, czyli najdziwniejszy okres w moim życiu. "Księga..." ryje psychikę, ale sądzę, że żadna inna książka nie zostanie przeze mnie tak dobrze zapamiętana.

A jaka książka jest Waszym numerem jeden w mijającym roku?

Sardegna

"Był sobie pies 2" W. Bruce.Cameron


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 405
Moja ocena : 5/6

"Był sobie pies 2" to ostatnia, nieopisana jeszcze przeze mnie, urlopowa lektura. Książka dość długo musiała czekać na swoją kolej, zanim po nią sięgnęłam, i właściwie to bardzo żałuję, że przeczytałam ją tak późno. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie fakt, że miałam wobec niej bardzo wysokie oczekiwania i bałam się rozczarowania. Pierwsza część "Był sobie pies" okazała się światowym hitem, podobnie jak ekranizacja, która też zyskała sobie wielu fanów na całym świecie. Do tego kolejne tytuły utrzymane w podobnym klimacie również odnoszące sukcesy: "O psie, który wrócił do domu" oraz "Psiego najlepszego". Wszystko to trochę mnie przytłoczyło. Od razu założyłam, że książka ma mnie wzruszyć, zachwycić i sprawić, że będę się rozczulać nad losem psich i ludzkich bohaterów. A co będzie, jeśli mi się nie spodoba?
 
Musiało minąć trochę czasu zanim podeszłam do książki na spokojnie, ale teraz, kiedy jestem już po lekturze, naprawdę żałuję, że tak późno się za nią wzięłam. Powieść okazała się bowiem sympatyczna, ciepła i wzruszająca, ale w sposób zupełnie niemedialny, a wśród miłośników zwierząt, a szczególnie właścicieli psów, z pewnością wywoła jeszcze więcej intensywnych emocji. Ja po lekturze prawie natychmiast postanowiłam adoptować psa. W sumie oswajałam się z tą myślą już od jakiegoś czasu, ale perypetie bohaterów powieści tylko mnie w tej decyzji utwierdziły.
 
Zanim przejdę do konkretów, chciałam jeszcze tylko wspomnieć, że oprócz wszystkich różnorodnych emocji, których ta książka dostarcza czytelnikom, nie jest to tylko historyjka o psim przyjacielu. Można w niej znaleźć także wiele wątków opisujących niełatwe relacje międzyludzkie, które wcale nie są przedstawione w sposób pobieżny. To jest naprawdę ciekawa sprawa, że w powieści pozornie tak banalnej można znaleźć tak poważne treści.
 
Głównym bohaterem jest oczywiście pies, z którego perspektywy będziemy mogli poznać całą historię. Nie jest to jednak byle jaki pies, tylko Bailey znany czytelnikom z pierwszej części. Bailey powraca jednak w nowym wcieleniu, aktualnie nazywa się Koleżka i jest już dość wiekowym psem, który właśnie dożywa ostatnich dni na farmie swoich wieloletnich opiekunów. Ethan, jego ukochany pan, już nie żyje, ale jego żona, Hannah, zajmuje się pieskiem bardzo troskliwie. Koleżka przez całe życie z miłością opiekował się swoimi ludźmi, a teraz kiedy już nie potrzebują tak jego wsparcia, całą swoją uwagę i miłość przerzuca na ich wnuczkę - Clarity. Pies podświadomie czuje, że powinien ją chronić i być dla niej wsparciem - i faktycznie - mimo że jego życie dobiega końca, do ostatniego tchnienia broni swojej nowej pani. 
 
Po śmierci dusza Baileya/Koleżki pojawia się w nowym ciele. Tym razem trafia do uroczej kundelki Molly, która bardzo szybko odnajduje Clarity, będącej już nastolatką. Dziewczynie, bardzo się przyda pomoc psiego przyjaciela, bowiem czuje się bardzo samotna i nieustannie musi się zmagać z problemami generowanymi przez jej niedojrzałą matkę, z którą łączy ją właściwie toksyczna relacja. Gloria nie sprawdza się w roli matki. Gdy Clarity była mała, wiele razy pozostawiała ją bez opieki, zajmując się głównie sobą. Nie stroniła także od spotkań z kolejnymi mężczyznami. I właśnie dlatego dla Clarity obecność Molly jest bardzo ważna, skoro oprócz niej nie ma żadnej bliskiej osoby.
 
Oczywiście matka Clarity nie toleruje psów, więc na tym tle ciągle tworzą się pomiędzy nią a córką, nowe konflikty.  Nastolatka jednak kocha swojego pieska najbardziej na świecie i za nic nie chce z niego zrezygnować. Molly towarzyszy dziewczynie w codzienności, wspiera jej relację z najlepszym przyjacielem, a także pomaga jej wyrwać się z różnych tarapatów, w które nastolatka nieustannie wpada.

Clarity dorasta, jej relacja z matką z wiekiem w ogóle się nie zmienia, wręcz eskaluje. Do tego dochodzą problemy osobiste i miłosne. Na szczęście obok dziewczyny zawsze jest jej wierny przyjaciel. Kiedy Molly kończy swój żywot ponownie trafia do kolejnego psiego ciała i ma szansę towarzyszyć swej ukochanej pani przez następne lata, aż do późnej starości.
 
Perypetie tej pary bohaterów chwytają za serce. Życie Clarity nie jest usłane różami i czasami wydaje się, że tylko obecność psiego przyjaciela utrzymuje ją przy zdrowych zmysłach. Dziewczyna cały czas musi zmagać się z przeciwnościami losu, a także z obecnością toksycznych ludzi wokół siebie. Autor nie oszczędzał swoich bohaterów, oj nie! Dlatego też lektura porusza czytelnika, a dzięki temu, że narracja jest przedstawiona z perspektywy psa - jest prosta, pełna emocji i miłości do swojego człowieka - łzy same napływają do oczu. Nie ukrywam, ja też popłakałam się podczas lektury, bo emocji jest tam cały ogrom. Myślę, że gdyby zwierzęta potrafiły mówić, mogłyby opowiedzieć nam wiele takich historii.
 
 Sardegna

Książkowe podsumowania Sardegny cz.1 - 10 najlepszych okładek książek, przeczytanych w 2020 roku


posted by Sardegna on

6 comments

No i zaczęło się! Mój ulubiony moment blogowania w roku uważam za rozpoczęty! Zapraszam was do cyklu postów podsumowujących rok czytelniczy na blogu Książki Sardegny. W 2020 trochę zmian, otóż oprócz tradycyjnych podsumowań #1 najładniejsze okładki, #2 najlepsze książki, #3 najpopularniejsze wpisy oraz #4 post podsumowujący cały czytelniczy rok na blogu, planuję przygotować jeszcze wpis o #5 najlepszych filmach, których w tym roku obejrzałam całe mnóstwo. Mam nadzieję, że ze wszystkim się wyrobię, ale ponieważ pisanie tych notek sprawia mi olbrzymią przyjemność, jestem pewna, że wszystko pojawi się na czas.
 
Poniżej znajdziecie 9 wyróżnionych równorzędnie, przeze mnie, okładek. Na sam koniec zostawiłam sobie tegoroczny numer 1, czyli moją okładkę roku. Wszystkie cudne, każda inna, ale doskonale oddające charakter danej książki. Wiem, że nie należy oceniać książek po okładce, ale nie oszukujmy się, trochę tak robimy. Pierwsze wrażenie jest przecież bardzo istotne.  

Dla osób zainteresowanych, zostawiam cały komplet odnośników do wpisów okładkowych z poprzednich lat. Zobaczcie, jakie okładki podobały mi się wtedy najbardziej: 2019, 2018, 2017, 2016, 2015, 2014 
 

"Wypocznij i zgiń" Marta Matyszczak - 6
 "Zadra" Robert Małecki - 4 
"Las i ciemność" Marta Matyszczak - 6 
"Istota zła" D'Andrea Luca - 4
"Wyspa niebieskich lisów" Stephen R. Bown - 4 
"Każdemu jego Everest" Mirosław "Falco" Dąsal - 4
"Pozłacana rybka" Barbara Kosmowska - 6    
"Kroniki Archeo. Skarb Atlantów" Agnieszka Stelmaszyk - 6
 

Kolejność książek na liście, zgodna jest z czasem ich przeczytania. 
 
Za książkę z najpiękniejszą okładką, przeczytaną w 2020 roku uznałam "Tatarkę" Renaty Kosin. Czyż nie jest wyjątkowa? Barwna, klimatyczna, idealnie pasuje do treści.


A jak jest u Was? Jaka okładka książki przeczytanej w 2020 roku, najbardziej zapadła Wam w pamięć?


Sardegna

"Okrutnie piękny" Wojciech Nerkowski


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 416
Moja ocena : 6/6

Jestem wielką fanką twórczości Wojciecha Nerkowskiego, człowieka o wielu talentach, scenarzysty i autora powieści kryminalnych, którego miałam okazję poznać osobiście w roku 2018. Wtedy to, w katowickiej księgarni Tak Czytam, miało miejsce spotkanie autorskie, organizowane przez Śląskich Blogerów Książkowych, na które pisarz przyjął zaproszenie. Po części oficjalnej przyszedł czas na swobodną część nieoficjalną, czyli bardzo miłe popołudnie, spędzone na rozmowach o książkach, ale nie tylko.
 
Od tamtego czasu śledzę twórczość Autora i jego aktywność w social mediach. Nie czytałam wprawdzie "Przecięcia", czyli poprzedniej powieści, ale czytając opinie innych ŚBKów wiem, że była to bardzo przyjemna lektura, którą muszę ją koniecznie nadrobić.
 
Natomiast w październiku premierę miała kolejna jego książka, o nieco przewrotnym tytule "Okrutnie piękny". Jego historia rozgrywa się po części w Warszawie, a w kulminacyjnym momencie przenosi się na Sri Lankę, to tam bowiem bohaterowie, czyli paczka przyjaciół znająca się od czasów studiów, spędza luksusowe wakacje. To właśnie podczas urlopu, z balkonu hotelu, w którym mieszkają przyjaciele, wypada młody mężczyzna, ginąc na miejscu. Nieszczęśliwie, denatem okazuje się być jeden z członków Plutonu (tak żartobliwie bohaterowie określają swoją paczkę), bardzo przystojny, lubiany w środowisku, Konrad Krauze. Młody, świetny w swoich fachu, lekarz, wydaje się wygrać los na loterii zwanej życiem. Nieziemsko urodziwy, utalentowany muzycznie i sportowo, uwielbiany przez kobiety, społecznik, do tego bardzo sympatyczny i pozytywny człowiek, szczęśliwy mąż pięknej Alicji. Kto mógł zatem chcieć jego śmierci? 
 
Do końca nie wiadomo, jak doszło do tej tragedii. Czy ktoś popchnął Konrda, czy to było samobójstwo, w każdym razie, podejrzanych o potencjalny udział w zdarzeniu jest wiele osób, zwłaszcza tych z najbliższego otoczenia mężczyzny. 
 
Okazuje się bowiem, że Konrad nie był tak idealny, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, do tego miał także wielu wrogów. Niektórym wyraźnie przeszkadzała jego dobra passa, i to w każdej dziedzinie życia, wielu zaszedł za skórę głównie faktem, iż był szaleńczo uwielbiany przez kobiety, z czego skwapliwie korzystał. W grupie przyjaciół nie było właściwie takiej dziewczyny, która była w stanie mu się oprzeć, może to więc zazdrość stała się ostatecznie powodem jego śmierci?

Historię, jaka doprowadziła do śmiertelnego wypadku, poznajemy z perspektywy Tomasza. Jest on nauczycielem biologii (mój kolega po fachu), chłopakiem Marty, należącej do Plutonu od czasów studenckich. Dzięki swej ukochanej, Tomasz przenika do tego zamkniętego środowiska, a przez to, że jest "człowiekiem z zewnątrz" może być niezależnym obserwatorem relacji panujących w grupie. Jego rola okaże się bezcenna, wpadnie on bowiem na ciekawe spostrzeżenia dotyczące Konrada, który wśród swoich znajomych uchodzi za gwiazdę, tak naprawdę ma wiele do ukrycia. 
 
Oprócz Tomasza, Marty, a także Konrada i jego żony Alicji, fotografki, zajmującej się artystycznymi zdjęciami, do Plutonu należy także Gośka, młoda mężatka, pracująca w firmie farmaceutycznej, Julka, która aktualnie mieszka w Indiach i tam, wraz z mężem Paulem pracują w lokalnym szpitalu onkologicznym, a także małżeństwo, Anita i Andrzej, rodzice dwójki chłopców, którzy są parą od czasów studiów. Każdy z przyjaciół ma jakąś tajemnicę, a dziwnym trafem wszystkie w jakiś sposób wiążą się z Konradem...

Najnowszą powieść Wojtka Nerkowskiego określiłabym, jako kryminał z bardzo rozbudowanym wątkiem obyczajowym.Historia do tego stopnia przypadła mi do gustu, że dałam jej najwyższą notę, co mi się ostatnio nie często zdarza. Dlaczego aż tak mi się podobało? Otóż fabuła książki jest świetna, sam pomysł na intrygę również. Jest dynamicznie, zaskakująco i ciekawie, co jednak najbardziej przypadło mi do gustu, to fakt, iż "Okrutnie piękny" jest taki trochę "filmowy". Sceny opisane są bardzo szczegółowo, widać tutaj bardzo wyraźnie scenopisarskie doświadczenie Autora, ale dzięki temu historia klaruje się czytelnikowi niemalże, jak obraz oglądany na ekranie. 
 
Faktycznie, zdarzają się książki, w których nadmiar opisów jest męczący i zupełnie zbędny, jednak nie w tym przypadku. Tutaj taka dokładność jest wielką zaletą, a odbiorca musi przyłożyć się do lektury, nie da rady bowiem "przelatywać" treści wzrokiem. W tej historii ważne jest każde zdanie, bo nawet bezwiednie ominięty akapit sprawi, że po paru chwilach będziemy musieli do niego wrócić, żeby uzyskać niezbędne informacje do dalszej lektury.

Lubię takie historie. Bogate w treść, z niebanalnym zakończeniem i trupami w szafie, które wyskakują w najmniej oczekiwanym przez bohaterów, momencie. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania tej powieści. Gwarantuję, że zatracicie się w lekturze na dobre.

Sardegna