Archive for stycznia 2012

"Inna wersja życia" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 400
Moja ocena : 6/6

Powiem szczerze, że po rewelacyjnych trzech poprzednich częściach serii o Zawrociu ("Tego lata w Zawrociu", "Góra śpiących węży", "Maska arlekina") nie przyszło mi do głowy, że cześć czwarta, czyli "Inna wersja życia", zrobi na mnie tak kolosalne wrażenie i będzie mi się podobać jeszcze bardziej niż pierwsze trzy. 400 stron pochłonęłam w jeden wieczór, i stwierdzam stanowczo, że ten tom jest moim ulubionym.

Akcja czwartego tomu zaczyna się dwa tygodnie po zakończeniu historii, opisanej w "Masce arlekina".
Matylda ledwo co otrząsa się z tragicznej prawdy, o swoim zmarłym mężu, Filipie - Świrze, a już następna rodzinna tajemnica czeka na wyjaśnienie. Tym razem, niepokojące okażą się czarno - białe zdjęcia malutkiej Matyldy, przyniesione przez zaprzyjaźnioną sąsiadkę. Pani Miecia wręcza Matyldzie kopertę z nieznanymi jej wcześniej, własnymi zdjęciami. Na nich, uwieczniona jest jako sześcioletnia dziewczynka, w towarzystwie koleżanki, na tle górskiego krajobrazu, a także inne fotografie nieznanej jej okolicy. 
Zdjęcia te są tylko wstępem do odkrycia przerażających faktów z dzieciństwa Matyldy, które usilnie próbowała wymazać z pamięci. Historia z przeszłości ściśle łączy się z jej przyrodnią siostrą, Paulą, ojczymem oraz tajemniczą dziewczynką z fotografii.Wyjaśnione zostaną niektóre kwestie, dotyczące wzajemnej niechęci sióstr do siebie oraz wrogiej postawy ojczyma wobec Matyldy.

W powieści rozwinie się także wątek uczuciowy Matyldy. Kobieta, po symbolicznym pożegnaniu ze zmarłym mężem, będzie próbowała zbudować nowy związek. W jej życiu pojawia się nowy mężczyzna, Igor. Jednak w jej sercu, ważne miejsce zajmuje Paweł i niedawno poznany Jasiek Malinowski. Matylda będzie starała się wybrać mężczyznę, który pomoże jej ułożyć zagmatwane życie i nie zrazi się poplątanymi relacjami, panującymi w jej rodzinie. Oczywiście zakończenie książki przynosi nieoczekiwany zwrot akcji, który będzie pewnie kontynuowany w tomie piątym.

Podsumowując, "Inna wersja życia", podobnie jak poprzednie części jest naładowana emocjami. Wiele w niej uczuć, które próbują przebić się przez twardy pancerz oschłości i wrogości członków rodziny, wobec siebie. Powieść napisana jest pięknym, plastycznym językiem, a opisów Zawrocia, azylu Matyldy, nie da się porównać z żadnym, znanym mi opisem przyrody czy miejsca. Cała seria jest wspaniała. Każdy kolejny tom uzupełnia historię Matyldy.
Wyjątkowości tych książek nie da się tak po prostu opisać.  Nie wystarczy też ich przeczytać, trzeba je po swojemu przeżyć.

Sardegna

Pierwsze blogowe urodziny i rozdawajka z tym związana


posted by Sardegna on

57 comments

Dokładnie rok temu, 30 stycznia, na moim blogu został umieszczony pierwszy post. Jeśli kogoś interesują moje pierwsze wynurzenia, może zerknąć tu. Pomysł założenia bloga rodził się w bólach od paru miesięcy. Najpierw podczytywałam Wasze strony. Bardzo spodobała mi się taka forma zapisków, na temat przeczytanych książek, nowe znajomości, bycie na bieżąco, komentarze, konkursy, współpraca z wydawnictwami. Jednak nie wierzyłam do końca w swoje możliwości (bardziej techniczne, ale twórcze też) i odkładałam decyzję założenia bloga na bliżej nieokreślone "później". W podjęciu ostatecznej decyzji pomogła mi Enga, za co jej serdecznie dziękuję i powtarzam to przy każdej okazji.

Założenie bloga było jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Jeszcze nigdy literatura nie była mi tak bliska i tak potrzebna, jak teraz. Jeszcze nigdy nie byłam tak zmotywowana w tworzeniu czegoś, czytaniu i pisaniu. Prowadzenie bloga sprawia mi niesamowitą radość i daje pozytywnego "kopa" w trudach codziennego życia i natłoku obowiązków.
Dzięki blogosferze poznałam (wirtualnie, ale i realnie) masę wspaniałych ludzi. Książkoholików, którzy podobnie jak ja, zakochani są w książkach i wszystkim co jest z nimi związane. Nawiązałam przemiłe znajomości, które podtrzymywane są zarówno w komentarzach, mailach, jak i spotkaniach "na żywo".
Nawiązałam współpracę z pięcioma wydawnictwami, które obdarzyły mnie zaufaniem i mogłam w ramach współpracy przeczytać ciekawe pozycje książkowe, które pewnie nie trafiłby w moje ręce, gdyby nie mój blog.

Dzięki temu, że założyłam bloga przeczytałam masę interesujących książek, poznałam wiele nieznanych mi wcześniej autorów czy tytułów, poszerzyłam swe literackie horyzonty i sięgnęłam po odkładaną na półce klasykę. Mogłabym wymienić jeszcze wiele pozytywów mojej blogowej przygody, ale zmierzam już do setna sprawy: dziękuję Wam za ten wspaniały, wspólny, czytelniczy rok, za 20 000 wejść i ponad 1000 komentarzy!

 W ramach podziękowań i urodzinowej atmosfery, chciałam zorganizować zabawę, w której będzie można zdobyć te oto książki:


"Pocałunki na Manhattanie" David Schickler
"Weteran" Frederick Forsyth

Aby otrzymać powyższą nagrodę, wystarczy wpisać się w komentarzach pod tym postem oraz umieścić podlinkowany baner z informacją o zabawie, na swoim blogu. Jeśli ktoś ma ochotę dodać mój blog do obserwowanych, będzie mi miło
Zgłaszać można się do jednej, albo obu książek. Także zwycięzcami zostaną dwie osoby

Chętni, którzy nie posiadają bloga, też mogą wziąć udział w zabawie, wystarczy, że podają swego maila. Zabawa potrwa do 17 lutego, kiedy to ogłoszę zwycięzcę. Zapraszam zatem do wpisywania się w komentarzach i życzę powodzenia

Sardegna

"Małe trzęsienia ziemi" Jennifer Weiner


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments

Wydawnictwo:Świat Książki
Liczba stron: 413
Moja ocena : 5/6

Bardzo lubię Jennifer Weiner. Czytałam dwie powieści autorki: "Kochając większą kobietę" i "Mamuśki gotowe na wszystko". Właściwie za każdym razem, gdy sięgam po książkę Pani Weiner, daję się nabrać. A to dlatego, że spodziewam się lekkiego i nie skomplikowanego czytadła, a dostaję konkretną powieść obyczajową.  Jest to oczywiście pozytywne rozczarowanie.

Z powyższą książką było podobnie. Spodziewałam się lekkiej i zabawnej powieści o kobietach w ciąży i ich przypadłościach. Ewentualnie zabawnych dylematów młodej mamy, anegdot z życia bobasa i świeżo upieczonego tatusia. 
Dokładnie rok temu, czytałam całkiem przyjemną książkę w takiej właśnie konwencji. Powieść "Notatki przyszłej matki" Risy Green była całkiem przyjemną lekturą, wywołującą uśmiech na mojej twarzy, tym bardziej, że sama byłam świeżo po porodzie.

Powyższa powieść nie jest jednak zabawnym pamiętnikiem młodej mamy. Jest za to bardzo przejmującą historią czterech młodych kobiet, które właśnie zostały matkami. Bohaterkami powieści są Becky, Kelly, Ayinde i Lia. Zupełnie różne od siebie kobiety, wychowane w innych środowiskach, o różnym statusie materialnym.
Wszystko ich dzieli, a łączy fakt, że niedawno urodziły dzieci. Pierwsze trzy kobiety poznają się na jodze dla ciężarnych. Przypadkowym zbiegiem okoliczności zostają włączone w poród jednej z nich, i tym sposobem zaczyna się ich wyjątkowa przyjaźń. Lia, która próbuje otrząsnąć się po tragicznej śmierci swego synka, znajduje w tych obcych sobie kobietach, niesamowite wsparcie i nadzieję.

Każda z bohaterek przeżywa narodziny swego dziecka w inny sposób. Każda inaczej radzi sobie z trudną sytuacją i nawałem nowych obowiązków. Każda z nich przezywa swój osobisty dramat.
Kelly, po narodzinach dziecka, szybko wraca do pracy, gdyż martwi się trudną sytuacją finansową. Przez to nie radzi sobie z ogromem obowiązków pracującej mamy, a nie może liczyć na pomoc męża. Ayinde musi poradzić sobie z podejrzeniem choroby synka i domniemaną zdradą męża, znanego sportowca. Becky, walczy z uprzykrzającą życie teściową i niedojrzałym mężem. Lia próbuje pogodzić się ze śmiercią syna i odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Kobiety uczą się jak być matkami i układają swoje życie z nowymi, jakże upragnionymi, członkami rodziny.

Książka jest pełna rzeczywisty problemów, jakie czekają młode matki po narodzinach dzieci. Bo faktem jest, że wtedy życie kobiety obraca się o 180 stopni. A poza wszechogarniającym szczęściem, macierzyństwo to szereg codziennych trudności, z którymi kobietom przychodzi się zmierzyć. Zwłaszcza dotyczy to narodzin pierwszego dziecka. Przy drugim, idzie już z górki, wiem coś o tym.
"Małe trzęsienia ziemi" powinny być lekturą obowiązkową dla wszystkich przyszłych matek. Nie żeby straszyć, ale żeby uświadomić, że posiadanie dziecka to prawdziwe szczęście, ale okraszone wieloma trudnościami i wyrzeczeniami. Polecam również przyszłym tatusiom. Książka przygotuje ich do tej roli lepiej, niż nie jeden poradnik. Polecam.
Sardegna

"Na kłopoty, Bazylek" Jecek Pałka


posted by Sardegna on , , , ,

2 comments

Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 258
Moja ocena : 6/6

Jeżeli kogoś z Was rozczula "Emil ze Smalandii", jeżeli przygody "Mikołajka" Sempre i Gościnnego rozśmieszają Was do łez,  no i obowiązkowo uwielbiacie pióro i humor Leszka Talko, musicie poznać Bazylka! W prawdzie książka jest trzecią częścią przygód, tegoż młodzieńca i jego taty, ale to właściwie żaden problem.Zaostrza tylko apetyt na przeczytanie poprzednich części i sprawdzenia, czy są równie śmieszne.

Bazylek to siedmioletni synek autora książki, Jacka Pałki. Jak na siedmiolatka przystało, ma on wiele planów, zainteresowań, upodobań kulinarnych, muzycznych i telewizyjnych, wyjazdów, spotkań i hobby. Bazylkowi, w jego pomysłach na życie, dzielnie sekunduje niezmordowany tata. Wyjaśnia, opowiada, proponuje, towarzyszy i inspiruje. A ciekawy świata Bazylek dostarcza mu niesamowitych emocji i przeżyć.

W książce, napisanej w formie krótkich wpisów z pamiętnika (inspirowanej zresztą blogiem autora, opisującego bazylkowe przygody), znajdziemy wyjaśnienie rozmaitych zagadnień np. kto jest trendy,  czy Kant, w swej filozofii, miał rację, jaką rolę spełnia samiec, co można znaleźć na wycieczce na poligonie, jak dorobić się na szkolnych kolegach, na co wydać dwa zyla itd. Dylematów i zabawnych sytuacji w książeczce jest bez liku.
Jeśli zabierzecie się za książkę, przygotujcie się na to, że spotkanie z Bazylkiem zaowocuje długoterminowym uśmiechem.
"Na kłopoty Bazylek", to zbiór zabawnych, ciepłych, rodzinnych historii, które na pewno poprawią Wam humor. Jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie przeczytajcie!
Sardegna

"31.10 Halloween po polsku"


posted by Sardegna on , , , , ,

13 comments

E - book
Liczba stron: 362
Moja ocena : 5/6

"31.10 Halloween po polsku", to kolejny, a raczej pierwszy, e-book, autorów z klubu Tfórca. Tym razem opowiadań jest 34 i są one znacznie bardziej atrakcyjne, niż te, które zostały zebrane w e-booku "O, choinka! Czyli jak przetrwać święta".
Lista rodzimych autorów jest też nieco dłuższa niż poprzednio. Pojawiły się nowe nazwiska, ale są i "stare", dobrze znane z wcześniejszych opowiadań, jak i z naszej blogosfery

Alfabetyczny spis autorów:
1. Szymon Adamus
2. Krzysztof T. Dąbrowski
3. Chepcher Jones
4. Anna Klejzerowicz
5. Karol Kłos
6. Antonina Kostrzewa
7. Daniel Koziarski
8. Rafał Kuleta
9. Agnieszka Lingas-Łoniewska
10. Krzysztof Maciejewski
11. Adrian Miśtak
12. Piter Murphy
13. Kinga Ochendowska
14. Romuald Pawlak
15. Katarzyna Pessel
16. Kornelia Romanowska
17. Anna Rybkowska
18. Wal Sadow
19. Jacek Skowroński
20. Michał Stonawski
21. Marek Ścieszek
22. Katarzyna Szewczyk
23. Agnieszka Turzyniecka
24. Karolina Wilczyńska
25. Mariusz Zielke

Jak to w antologii bywa, nie wszystkie opowiadania są jednakowo fajne. Jednak w ogólnym podsumowaniu, e-book zasługuje na wysoką notę i szczerą pochwałę. Jeśli chodzi o mnie, podczytywałam sobie wydrukowane opowiadania w różnych nietypowych miejscach, i tym sposobem, umilałam czas oczekiwania. A to na moje dziecko, które właśnie konsumowało w przedszkolu podwieczorek, a to w czasie przerwy śniadaniowej, a to w drodze powrotnej z pracy (opanowałam czytanie, drepcząc nieśpiesznie po chodniku:), o czasie posiłków nie wspomnę.
W każdym razie, opowiadania czyta się bardzo szybko i płynnie przechodzi od jednego do drugiego. Wspólny motyw łączący wszystkie historie jest rewelacyjnym pomysłem i na prawdę żałuję, że nie zdążyłam sięgnąć po tego e-booka w czasie Halloween.

Przechodząc do konkretów: najbardziej podobały mi się opowiadania (wymienię je według kolejności ułożenia w e-booku):
Confessio Marek Ścieszek
Equnculus Romuald Pawlak
Matczyna miłość Karolina Wilczyńska
Stwórca cieni, mistrz przemian Romuald Pawlak

Gdybym miała wybrać swoje jedno ulubione opowiadanie, bez wątpienia było by to Equnculus Romualda Pawlaka. Drugie opowiadanie autora jest jakby kontynuacją pierwszego, przy czym, oba są świetne, jednak  Equnculus zrobił na mnie większe wrażenie. Ciekawa jestem czy historie przedstawione przez Pana Pawlaka są fragmentem jakieś dłuższej całości... Jeśli tak, to koniecznie muszę się z książką zapoznać!
Jak widać, w moich ulubionych opowiadaniach, powtarza się nazwisko Pana Marka Ścieszek, którego historię wyróżniłam również w zbiorze "O, choinka!".

Kolejno, wymienię opowiadania, które czytało mi się równie przyjemnie, jednak dreszczyk emocji był znacznie mniejszy, przez to umieściłabym je na drugim miejscu:

Ostatnia relacja na żywo, Autostopowiczka Anna Rybkowska
Łapacz snów Katarzyna Pessel
Tajemnica Albionu Kinga Ochendowska
Demoniada Agnieszka Lingas-Łoniewska
Niania Daniel Koziarski
Tama Marek Ścieszek

Może nie będę wymieniać opowiadań, które najmniej przypadły mi do gustu. Jednak niektóre, mam wrażenie, w ogóle nie trzymały się konwencji.
Taka już jest specyfika antologii, że każdy może znaleźć w niej coś dla siebie. Ja znalazłam i bardzo się z tego cieszę. A ponieważ na półce mam trzy powieści Romualda Pawlaka, będę mogła się przekonać, czy inne jego utwory również przypadną mi do gustu.
Sardegna

"Anna Karenina" Lew Tołstoj


posted by Sardegna on , , , ,

19 comments


Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 905
Moja ocena : 4/6

"Anna Karenina" była moim osobistym wyzwaniem. Założyłam, że przeczytam tę książkę w 2012 roku. Szczegółowo pisałam o tym tutaj.
Tym większa jest moja radość z zakończonej lektury i czasu, przy niej spędzonego. Nie będę ukrywać, "Anna Karenina" nie jest lekturą łatwą i lekką na jeden wieczór, zdecydowanie jednak jest warta poznania. Bo jakże można mówić o czytaniu klasyki, bez znajomości powyższej powieści.

"Annę Kareninę" uważa się za formę sprzeciwu Lwa Tołstoja, przeciwko społeczeństwu, układom politycznym  i gospodarce. Historia jednego z głównych bohaterów, Konstantego Lewina, to niemal biografia Autora. Sama fabuła naszpikowana jest rozważaniami bohaterów na temat uzdrawiania gospodarki (Lewin pisze książkę o udoskonaleniu gospodarstwa wiejskiego), polityki, stosunków feudalnych, hierarchii rodzinnej czy wychowania dzieci. I powiem szczerze, ta część powieści nie zjednała sobie mojej sympatii. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla miłośników historii i badaczy dziejów Europy z XIX wieku, będzie to nie lada gratka.

Moją uwagę skupiała ta część powieści, która dotyczyła, jak można się domyślić, tytułowej bohaterki. Anna Karenina, żona wpływowego urzędnika, przeżywa wielkie rozterki życiowe. Zakochuje się z wzajemnością w młodszym od siebie, hrabim Wrońskim. Uczucie jest wystawione na wielką próbę. Przede wszystkim, na "przeszkodzie" stoi mąż Anny, który po początkowym pogodzenie się z romansem żony, ostro sprzeciwia się takiej sytuacji, i nie chce dopuścić do rozwodu. Największą jednak przeciwnością, stojącą na drodze zakochanym, jest arystokratyczne środowisko, które jawnie krytykuje i pogardza wyborem życiowym Anny. 

Romans i opuszczenie rodziny przez Kareninę, staje się głównym tematem do plotek. Kobieta na każdym kroku odczuwa niechęć otoczenia, jest wyśmiewana, wręcz potępiana. Anna bardzo przeżywa odsunięcie od towarzystwa, jednak najbardziej doskwiera jej brak kontaktu z synem, który został odizolowany od matki. Zrozpaczona i znerwicowana kobieta przechodzi prawdziwe piekło, które doprowadza ją w końcu do tragedii.

Równolegle z wątkiem Anny Kareniny, w powieści rozgrywają się sceny z życia, bliższych i dalszych krewnych kobiety. Śledzimy losy Stiwy Obłońskiego - brata Anny, jego żony Dolly i wielodzietnej rodziny. W ich domu dominują inne problemy. Wieczne romanse i wydatki Stiwy, ciągły niepokój o zdrowie i wychowanie dzieci, doprowadzą Dolly na skraj rozpaczy. Poznajemy idealistę Konstantego Lewina i jego żonę. Będziemy mogli przyjrzeć się prowadzeniu wiejskiego gospodarstwa i poznać problemy z tym związane.

Bohaterów i wydarzeń w powieści jest co nie miara. Nawet jeśli kogoś nie bardzo interesują wątki polityczno-gospodarcze, znajdzie przyjemność w zagłębianiu wątków rodzinnych i miłosnych czy poznaniu ówczesnych obyczajów arystokratycznych. Podsumowując, z czystym sumieniem polecam "Annę Kareninę", nie jest ona może lekturą łatwą, ale wartą poświęconego jej czasu. 

Sardegna

Różne informacje w jednym poście zbiorczym


posted by Sardegna on

17 comments

Uzbierało się trochę informacji, stąd ten post o wszystkim i niczym:

Na stronie Porozmawiajmy o książkach, trwa dyskusja na temat powieści "Droga" Cormaca McCarthy'ego. Mój komentarz, na temat powieści, można przeczytać TU. Mój post, dotyczący książki cieszył się sporym zainteresowaniem. Komentarzy też było sporo. Zapraszam więc do podzielenia się swoimi myślami na forum Projektu i dołączenia się do dyskusji

W ostatnią sobotę miałam okazję uczestniczyć w kolejnym, katowickim spotkaniu Biblionetkowym. Spotkanie jak zwykle było bardzo udane, obfite w stosy książkowe, wymianę myśli na tematy książkowe i nie tylko. Oto mój pożyczkowy stos, z przytaszczenia którego, nie jestem do końca dumna. W domu zalegają książki a ja nowe pożyczam...jednak, jak wiadomo, niektórym pokusom trudno się oprzeć


Mam jeszcze jedną pożyczkę: tym razem od Izy, "Świniobicie" M. Szabo. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki i jestem ciekawa, jak ją odbiorę. A jakie są Wasze wrażenia dotyczące Magdy Szabo?


W przyszłym tygodniu, mój blog będzie obchodził rocznicę, z okazji tego przygotowałam mały konkurs. Zapraszam do zaglądania

Zapraszam tez na forum Nie Anonimowych Książkoholików, założonych przez Klaudynę. Mam nadzieję, że autorka nie będzie miała mi tego za złe

Z tematów aktualnych, mam masę pozaczynanych książek i muszę się z nimi uporać. "Anna Karenina", "Małe trzęsienia ziemi" J. Weiner, "31.10 Halloween po polsku", "Opowiadania" Czechowa. Wszystkie czekają na dokończenie. Kiedy  skończę "Annę Kareninę", mogę odhaczyć sobie 3 z 16 książek, przeczytanych w ramach wyzwania Z PÓŁKI. A Wam jak idzie to wyzwanie?

No i na koniec, tradycyjnie, prosiłabym osoby, które jeszcze nie zaznaczyły swoich odpowiedzi w ankiecie, o nadrobienie zaległości. dziękuję za zaangażowanie
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Byle do ferii

 Sardegna

"Zakład o miłość" Agnieszka Lingas - Łoniewska


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 235
Moja ocena : 4/6

"Zakład o miłość" to druga  książka autorki, jaką miałam okazję przeczytać. Recenzje tej powieści krążą już od jakiegoś czasu na Waszych blogach i wzbudzają wiele emocji. Musiałam osobiście się przekonać, jakie wrażenie  na mnie wywrze ta książka i czy dołączę do jej fanów.

Krótko o fabule:
Sylwia jest dziewczyną z tak zwanego, "dobrego domu". Jest córką arystokratów i przyszłą spadkobierczynią, znanych w Europie, galerii sztuki. Dziewczyna ma ściśle zaplanowana przyszłość. Za dwa tygodnie wyjdzie za mąż, za swego wieloletniego chłopaka, syna znajomych jej rodziców, potem skończy studia na wydziale historii sztuki, urodzi dzieci i zacznie zarządzać rodzinnym majątkiem.
Brak możliwości decydowania o sobie, poddanie się woli rodziców i narzeczonego, denerwuje Sylwię, ale nie jest ona w stanie przeciwstawić się tradycji rodzinnej i pokładanych w niej nadziejach.
Na wieczorze panieńskim, zorganizowanym przez przyjaciółki w klubie, Sylwia poznaje Aleksa, mężczyznę o silnym charakterze, pewnego siebie kobieciarza, czerpiącego z życia pełnymi garściami. Aleks zaczyna otwarcie flirtować z Sylwią i zdaje się nie przejmować faktem, iż jest ona narzeczoną innego faceta.
Flirt w klubie i kolejne niby przypadkowe spotkania mącą w głowie Sylwii, która uświadamia sobie, że zaczyna czuć coś, do tego obcego i zupełnie różnego, od niej, mężczyzny. Również Aleks, pozer, niepoprawny kobieciarz i "zimny drań" zaczyna z przerażeniem uświadamiać sobie, że po raz pierwszy w życiu jest zakochany. Młodzi postanawiają zawalczyć o swoje uczucie, przeciwstawić się rodzinie i podjętym zobowiązaniom.
Na drodze do szczęścia stanie im jednak trudne dzieciństwo Aleksa, i pechowy zakład, który padł na początku ich znajomości, między Aleksem i jego kolegami.


"Zakład o miłość" to bardzo przyzwoity romans. Powalona na kolana nie jestem, bo nie do końca przekonała mnie historia bohaterów, ale muszę przyznać, że książkę czytało mi się wyjątkowo dobrze. Właściwie zaliczyłam ją w jeden wieczór. Na uwagę zasługuje też ciekawe zakończenie. Nie jest tendencyjne, jak mogłoby się wydawać i po przeczytaniu pozostawia miłe wrażenie o książce. Polecam miłośniczkom gatunku, na pewno nie będą zawiedzione.
Sardegna

"Miecz. Strażnicy Sampo cz.1" Timo Parvela


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments

Wydawnictwo: Kojro
Liczba stron: 200
Moja ocena : 4/6

"Miecz" to pierwsza część trylogii, opisującej niesamowite przygody trójki dzieciaków, stworzona na podstawie fińskiego eposu Kalevala. Nie dajcie się zwieść nieciekawej okładce, wnętrze książeczki jest naprawdę warte poznania.
Na początek muszę jednak zaznaczyć, że przedstawiona historia nie należy do typowych młodzieżówek, z jakimi powszechnie się spotykamy. Ale o tym za chwilę.

Trójka przyjaciół: Athi, Ilmari i jego siostra Anni zostają umieszczeni w centrum dziwnych wydarzeń. A wszystko przez nowe hobby Athiego, który postanowił nauczyć się grać na starodawnym instrumencie - kantele. Kiedy publiczny występ chłopaka na szkolnej akademii kończy się dramatycznie, wiele osób zaczyna interesować się kantele. Na instrument zaczynają polować dziwne osobistości, a dzieciaki, przerażone sytuacją, zwracają się z prośbą o pomoc do tajemniczego starca, który podarował kantele Athiemu. W rozmowie wychodzą na jaw skrywane przez starca sekrety. Chłopcy będą musieli zmierzyć się z wierzeniami swych przodków, oddzielić rzeczywistość od fikcji i nauczyć się, jak zostać Strażnikami Sampo.
Jaki w tym udział będzie miała szefowa nowo otwartej kopalni miedzi, jednocześnie mama jednej z koleżanek Athiego, złodziej Joker i gang motocyklowy Łabędzi z Tuoneli, przekonajcie się sami.

Mimo, że powieść docelowo przeznaczona jest dla młodszych czytelników, starsi też znajdą w niej coś dla siebie. Autor zręcznie połączył ze sobą świat rzeczywisty i fantastyczny. Postacie, zarówno te realne, jak i mitologiczne wpływają na dynamikę akcji. Fabuła powieści gęsto przeplatana jest wątkami  z eposu Kalevali. I tutaj powiem szczerze, musiałam zerknąć do Wikipedii i przeczytać co nie co o tym poemacie, ponieważ niektóre sytuacje w książce były dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Również zachowanie młodych bohaterów było momentami dziwne, jednak po przeanalizowaniu stwierdzam, że taka po prostu jest specyfika tej powieści.
Plusem na pewno jest fakt, iż czytelnik nie zaznajomiony z tematem fińskich wierzeń i mitologii, ma szansę poznać ten temat lepiej. Nie słyszałam wcześniej za wiele o eposie Kalevali i historii Sampo, a po lekturze "Miecza" zostaną mi w pamięci niektóre fakty. Z chęcią przeczytam pozostałe części "Strażników Sampo", ponieważ  jest to lektura nietuzinkowa, która poza rozrywką dostarcza także nową wiedzę z zakresu kultury i wierzeń Finów.
Sardegna

"Dotyk zła" Alex Kava


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 490
Moja ocena : 6/6

Mam za sobą trzy powieści Alex Kavy: "Łowca dusz", "Fałszywy ruch" i "Trucizna". Podoba mi się styl pisania autorki, skonstruowana intryga i zaskakujące zakończenie. Jednak powieści Kavy nie są pod tym względem równe. Najbardziej przypadła mi do gustu książka "Łowca dusz". Dwie pozostałe nie wzbudziły we mnie już tak wielkiego entuzjazmu. Może przez to właśnie, chęć przeczytania pozostałych książek autorki, odeszła na dalszy plan.

Jednak gdzieś tam, podczas poznawania powieści Kavy, przewijał mi się tytuł "Dotyk zła", debiut i pierwsza część przygód agentki Maggie O'Dell. Notka z okładki była bardzo zachęcająca, więc na tę książkę miałam naprawdę wielką ochotę.

Akcja wciąga czytelnika już od pierwszej strony. Skazany na śmierć zostaje Ronald Jeffreys, uznany za seryjnego mordercę i obwiniany za zabójstwo trzech małych chłopców. Jednak  prawda o bestialskich mordach jest nieco inna, a domyśla się jej jedynie ksiądz, spowiednik Jeffreysa. Przypuszczenia kapłana sprawdzają się, kiedy trzy miesiące później, w podobny sposób zostaje zamordowany kolejny chłopiec. Do sprawy zostaje włączona agentka specjalna Maggie O'Dell, która specjalizuje się w tworzeniu profili psychologicznych morderców. Maggie ma za sobą straszne doświadczenia, kiedy to jeden z psychopatów, nad profilem którego pracowała, obiera ją sobie za cel. Mimo osobistych problemów, włącza się aktywnie w sprawę zabójstwa chłopców i pomaga szeryfowi Nickowi Morelli w prowadzeniu śledztwa.
Wszystkie ślady z miejsca zbrodni prowadzą do okolicznego kościoła. Jednak podejrzanych o zabójstwa chłopców przybywa z dnia na dzień. Kiedy kolejne ciała są odnajdywane, a porwany zostaje siostrzeniec Morelliego, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót. Zabójca śledzi każdy krok Maggie, a ta traci panowanie nad sobą, gdyż przypomina jej to sprawę z przeszłości. Czy agentka znajdzie w sobie siłę, by przeciwstawić się psychopacie i dokończyć śledztwo?

Powieść czyta się jednym tchem. Gdy już rozwiązanie śledztwa wydaje się być oczywiste, autorka przedstawia nowe tropy, którymi podąża czytelnik. Finał historii agentki Maggie O'Dell, który znajdziemy na końcu książki, również  zachęca do sięgnięcie po kolejne części jej przygód.
"Dotyk zła" to prawdziwy thriller, pełen napięcia, dramatycznych zwrotów akcji i dreszczyku, który odczuwalny jest zgłaszcza, gdy książkę czyta się późną nocą.  Kava skutecznie przyciąga do siebie czytelników. Tą powieścią zwojowała mnie na nowo. Po krótkim rozstaniu, wracam na łono jej wiernych czytelników, czego i Wam życzę.
Sardegna

Pierwszy stos styczniowy i wygrana


posted by Sardegna on

9 comments

Połowa stycznia za nami.  Czas zatem na mój pierwszy w tym roku stos.


1. "Zabójczy wirus" Alex Kava - kupiona w antykwariacie
2. "Zmrok" H. Lampoon
3. "Niedzielny klub filozoficzny" A. McCall Smith
4. "Życie raz jeszcze" J. Deveraux
5. "Morituri", "Resurrecturi"JI Kraszewski
6. "Wszystko, tylko nie mięta" E. Nowak
7. "Alicja w krainie czarów" L. Carroll
8. Książki Wybrane: Mankell, Child, Fielding, Pezzeli

Kavę kupił mi mąż w antykwariacie. A reszta pochodzi z Podaja. Pobrałam "Alicję...", bo o zgrozo, poza książeczkami dla dzieci, nie czytałam jeszcze tej historii. Obce są mi też powieści młodzieżowe pani Ewy Nowak. Wyszukałam sobie też na Podaju Kraszewskiego, bo moje domowe zbiory tegoż autora się pokończyły.

A teraz chciałam pochwalić się rewelacyjną nagrodą, jaką udało mi się wygrać w konkursie u Ewy Książkówki


Jeszcze raz Ewo, dziękuję Ci serdecznie 

Z informacji  bieżących: obecnie czytam II tom "Anny Kareniny" i słucham "Opowiadań" Czechowa. Podczas przerw w pracy podczytuję też "31.10 Halloween po polsku". Zapraszam na forum Nie Anonimowych Książkoholików, które powstało z inicjatywy Klaudyny.
Miałabym też prośbę o zaznaczenie swojej odpowiedzi w ankiecie, dotyczącej książki grudnia.

No i na koniec nietypowa prośba: zalogowałam się niedawno na portalu GoodReads. Aby realizować wyzwanie czytelnicze, brakuje mi w bazie portalu książki Hanny Kowalewskiej "Maska arlekina". W związku z tym, czy mogłabym prosić osoby, które mają konto na tej stronie i mają możliwość dodawania książek do zbioru, o wprowadzenie tego tytułu?. Będę bardzo wdzięczna i uśmiecham się pięknie  i pozdrawiam serdecznie
Sardegna

"Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 400
Moja ocena : 4/6

Po pierwszym tomie "Anny Kareniny", postanowiłam zrobić sobie przerwę. A w takiej sytuacji najlepiej działa na mnie moja ulubiona seria New York Times. Tym razem wypadło na Debbie Macomber. Czytałam już "Niespodzianki" tej autorki. Podobał mi się jej lekki styl pisania oraz przyjemna i prosta historia.


"Czy to jest coś w stylu Cukierni pod Amorem? Bo ma podobną okładkę..." spytał mnie mąż, kiedy zamknęłam książkę po dwóch godzinach czytania. Otóż nie, ale pierwszy rzut oka na okładkę może zmylić i zasugerować, że powieść jest właśnie w stylu Cukierni. Po bliższym przyjrzeniu, okazuje się, że witryna z okładki to sklepik z włóczkami. I takie to właśnie lokum spełniać  będzie najważniejszą funkcję w książce.

Gdy na początku powieści przeczytałam, że akcja toczyć się będzie wokół robienia na drutach, trochę zrzedła mi mina. Szydełka, sploty, druty, włóczki to nie moje klimaty. Jednak w trakcie czytania akcesoria te, i czynności z nimi związane, w ogóle mi nie przeszkadzały, gdyż stanowiły tylko tło do wydarzeń rozgrywających się w życiu czterech kobiet. Ale po kolei:

Lydia, samotna trzydziestolatka, która przeszła już w swoim życiu dwa nawroty raka, otwiera wymarzony sklep z włóczkami. Robótki na drutach są jej największą pasją. Pasją, która pozwoliła jej znieść trudy choroby i nadać sens jakiemukolwiek działaniu. Interes włóczkowy nie jest zbyt popularny, więc aby zachęcić klientki do zakupów, Lydia postanawia zorganizować kurs robienia na drutach. Na pierwszy termin zapisują się trzy chętne kobiety. Jacqueline, która planuje wykonać kocyk dla nienarodzonego jeszcze wnuka, Carol, która próbuje znaleźć sobie zajęcie, aby nie myśleć o tym, że od lat bezskutecznie próbuje zajść w ciążę, oraz Alix, która musi w jakiś sposób odpracować godziny społeczne nadane jej przez sąd.
Kobiety zaczynają spędzać ze sobą sporo czasu, ucząc się od Lydi i poznając siebie nawzajem. Wspólny cal łączy te różne kobiety i staje się punktem wyjścia do ich niezwykłej przyjaźni.

Książkę pochłonęłam w dwa wieczory. Jeśli macie ochotę na przyjemną, ciepłą, kobiecą literaturę, zapraszam do Sklepu na Blossom Street.
Sardegna

"Maska arlekina" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 316
Moja ocena : 6/6

"Maska arlekina" to trzecia część historii Matyldy Malinowskiej - Just, bohaterki serii o Zawrociu.
O odkryciu autorki tych powieści, Pani Hannie Kowalewskiej pisałam w rocznym podsumowaniu, tutaj. We wcześniejszych postach, przedstawiłam Wam też mój zachwyt nad częścią pierwszą, i genialną częścią drugą tej serii.

O ile w poprzednich dwóch powieściach poznajemy historię babki Aleksandry i tragicznie zmarłego ojca Matyldy, Jana, to "Maska arlekina" poświęcona jest w całości jednej postaci. Jest nią Świr, czyli Filip, mąż Matyldy. Niespełniony artysta, wieczny twórca, poeta, dramaturg. Żył pełnią życia, balansował ze śmiercią, nie oddzielał świata rzeczywistego od fikcji i sztuki. Jego bytowanie, pełne imprez, twórczych projektów i metafizycznych rozważań, zostało pewnego dnia przerwane samobójczym skokiem.  Matylda bardzo przeżyła utratę swojej pierwszej i jedynej miłości. Mimo, iż od śmierci męża minęło dziesięć lat, jego wspomnienie jest bardzo żywe. Matylda próbuje ułożyć sobie życie. Nie pomagają jej w tym zawiłe relacje rodzinne, ukryte sekrety i tajemnice pochodzenia jej ojca  (te wątki rozwinięte są w pierwszych dwóch częściach serii o Zawrociu).
W swym zagmatwanym życiu, Matylda ma tylko jedną ostoję: wieczną miłość Świra i świadomość pełnej przynależności do niego. 

Jednak pewnego dnia i to zostanie jej odebrane. Na grobie Filipa ktoś ustawia wielką rzeźbę, anioła ze złamanym skrzydłem. Dodatkowo w życiu Matyldy pojawiają się przyjaciele Filipa z przed lat, którzy mają wiele do powiedzenia o jej mężu.
Na jaw wychodzą skrywane fakty dotyczące śmierci Świra. Jego samobójczy skok nie jest już taki oczywisty.
Jaki związek z ostatnimi momentami życia Filipa ma jego ojciec, alkoholik, który opuścił rodzinę, oraz co znaczy tajemniczy napis ZAMIAST, z tyłu anielskiej rzeźby? Na te pytania Matylda będzie musiała znaleźć odpowiedź. Z pełną świadomością tego, że znajomość całej prawdy o nieżyjącym mężu może odebrać jej najlepsze wspomnienia o nim.

Kontynuacja serii o Zawrociu jest nie mniej ekscytująca od poprzednich części. Jest naładowana emocjami po brzegi. Wiele wspomnień i skrywanych uczuć wyjdzie na światło dzienne. Matylda będzie musiała uporać się z kolejnymi demonami swej przeszłości, szukając ukojenia w Zawrociu.

Czytelnikom, którzy znają dwie poprzednie części, polecam "Maskę arlekina" jako lekturę obowiązkową. Jeśli ktoś nie czytał, a szuka emocjonalnej powieści obyczajowej, seria o Zawrociu na pewno nie zawiedzie.
Sardegna

"Dundzia, Panek i przyjaciele" Grażyna Strumiłło-Miłosz


posted by Sardegna on , , , ,

3 comments

Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron:  104
Moja ocena : 4/6

Jeśli chcecie przenieść się w świat dzieciństwa,  pełnego zabaw, niesamowitych przygód i niecodziennych przyjaciół, zapraszam do lecznicy "Pod Dębami".
To właśnie tam, Ania i jej brat Jędrek,  bohaterowie książki "Dundzia, Panek i przyjaciele", mieszkają i opiekują się gromadą zwierząt potrzebujących pomocy.

Ania i Jędrek są dziećmi weterynarza, który nie odmówi pomocy żadnemu stworzeniu. I tak, do ich lecznicy trafia mała dzika świnka, która zostaje nazwana Dundzią oraz bociek Panek, który wypadł z rodzinnego gniazda.
Dzieciaki opiekują się maluchami, a gdy te zdrowieją i zaczynają czuć się w lecznicy swobodnie, rozpoczynają próbę ich oswojenia.
Na szczęście zwierzaki są pozytywnie nastawione do świata i ich integracja z innymi mieszkańcami domostwa, przebiega bez zastrzeżeń.
Suka Lotka i jej szczeniaki Bolek i Lolek, Dundzia, Panek oraz mały kotek, Kropek akceptują się wzajemnie i nie stwarzają konfliktów. Do wesołej zwierzęcej gromadki dołączy jeszcze jamnik Łobuz, wiewiórka Duszka i udomowiona kawka, Kaśka.
Ania i Jędrek psocą i bawią się do woli z całą gromadą stworzeń. Oczywiście taka niecodzienna drużyna przyjaciół, popada nie raz w tarapaty. A to Kropek znajdzie się niespodziewanym niebezpieczeństwie, z którego nieoczekiwanie wybawi go Panek. A to Dundzia wda się w niebezpieczną bójkę. Również szczenięta, Bolek i Lolek, przysporzą dzieciakom nie lada zmartwień. 
Przygód będzie co niemiara, a czas spędzony w towarzystwie Ani, Jędrka i ich zwierzęcych przyjaciół, nie będzie stracony.

"Dundzia, Panek i przyjaciele" to książka, która otwiera oczy młodym czytelnikom na przyrodę, świat zwierząt i ich zwyczaje. Uwrażliwia na zwierzęcą krzywdę i pokazuje, jak dzieci mogą się takiej krzywdzie przeciwstawić. Uczy pewnych zachowań i w pełnej krasie wyjaśnia powiedzenie "zwierzęta to nasi przyjaciele".

Książka przeznaczona jest raczej dla dzieci w wieku 5 lat wzwyż. Moja 3 letnia Ania, nie do końca zaciekawiła się lekturą. Rozdziały były dla niej za długie, a przede wszystkim, w książeczce było za mało ilustracji. Natomiast moi szkolni podopieczni (7-9 lat) wysłuchali opowieści z wielkim zaciekawieniem. Książka była wstępem do dyskusji, na temat posiadania zwierząt i opieki nad nimi. Jest to na prawdę wartościowa lektura. Polecam nie tylko rodzicom, ale i nauczycielom.

Sardegna

"Droga" Cormack McCarthy


posted by Sardegna on , , , , , ,

25 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Czas trwania: 9 h 11 minut
Moja ocena: 6/6
lektor: Krzysztof Gosztyła

Po książkę sięgnęłam pod wpływem projektu Porozmawiajmy o książkach, u Kornwalii. Jakoś wcześniej nie obiła mi się o uszy ta powieść. I teraz, po lekturze, zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe. Jeszcze chyba nigdy nie czytałam tak przejmującej i tragicznej powieści.

Rzecz dzieje się w Ameryce Północnej, w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Po kataklizmie, który nawiedził naszą planetę, Ziemia pogrążyła się w ciemności, pyle, chłodzie i wielkim chaosie. Wielka chmura pyłu i smogu, ogranicza dostęp światła, temperatura powietrza spada, powietrze jest strasznie zanieczyszczone, brak pitnej wody i pożywienia, to tylko niektóre z porażających skutków katastrofy.

W tym świecie, który w zagładzie pogrążony jest już jakiś czas, egzystują ludzkie niedobitki. Właściwie bestie, nie ludzie. Katastrofa spowodowała, że na światło dzienne wyszły ich najbardziej przerażające skłonności i instynkty.
Tą ziemską, zniszczoną pustynię, okupują skupiska morderców, gwałcicieli i kanibali, którzy z braku pożywienia polują na innych ocalałych. Wyludnione miasta i domostwa ograbiane są z resztek jedzenia, wody i ubrań. Nigdzie nie jest bezpiecznie. Za każdym zakrętem czai się śmierć.

Tą apokaliptyczną krainę przemierza dwójka wędrowców: ojciec z małoletnim synem. Ich ostatnim celem jest dojście do wybrzeża. Świadomi bliskiego końca, ostatkiem sił, walczą z martwym światem i ukrywają się przed bandą kanibali. Dwie osoby, przemierzają pokonaną Ziemię. Otoczeni pustką, chłodem, brutalnością i wszechobecną śmiercią, przepełnieni są ogromnym uczuciem wzajemnej miłości. Mimo, że pozbawieni nadziei, nie tracą swego człowieczeństwa i starają się czynić dobro.
Nie będzie szczęśliwego zakończenia. Finał ich drogi musi być tragiczny, gdyż dla Ziemi nie ma ratunku. Nadchodzą ostatnie chwile cywilizacji, ale nie człowieczeństwa.

Książka McCarthy'ego otrzymała w pełni zasłużoną Nagrodę Pulitzera. Jest doskonałym studium miłości i walki o drugiego człowieka. Powieść zatrzymuje się w pamięci na długo. Niektóre apokaliptyczne obrazy prześladują w snach. Jeśli ktoś ma małe dzieci, powieść odbiera się jeszcze mocniej. Wstrząsająca lektura, powinna być obowiązkową.

Jeżeli ktoś nie zna "Drogi", a miałby ochotę przeczytać i podyskutować na jej temat. Projekt Porozmawiajmy o książkach rusza 22 stycznia. Dołączyć może każdy. Zapraszam
Sardegna

Kolekcja Najpiękniejsze bajki świata


posted by Sardegna on ,

5 comments

Kolekcja DZIECKA Najpiękniejsze Bajki Świata
20 części + płyty CD ze słuchowiskiem, czytanym przez znane osoby
Moja ocena: 5/6
Liczba stron ok. 25-35
Czas trwania słuchowiska ok. 10-15 minut


Anusia jest w posiadaniu czterech, z dwudziestu części, powyższej kolekcji. Książeczki te zawierają klasyczne bajki, w nieco oryginalnej interpretacji. Narrator opowiada historię z własnej perspektywy. Często wplata własne komentarze do toczącej się opowieści, podsumowuje opowiastkę morałem. Przez to znane bajki  nabierają jakby nieco innej treści, a czytanie ich odbiega od klasycznej formy bajek.
Powiem szczerze, że w pierwszym kontakcie bardzo drażniła mnie ta "inność" klasycznych historyjek. No ale w końcu to nie mnie mają się one podobać. Grunt, że Anusia podchodzi do nich bardzo naturalnie i często wyciąga je z półeczki.




Do książeczek dołączone są płyty z interpretacją bajki, prezentowaną przez znane osoby. My posiadamy tylko dwie płyty. "Calineczkę", którą czyta Magda Umer i "Czterech muzykantów z Bremy", odtwarzanych przez Wojciecha Manna.  Pozostałe dwie bajeczki kupiłam na targu staroci, więc płyty nie były do nich dołączone. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja Wojciecha Manna. Jest zabawna, z charakterystycznym poczuciem humoru dziennikarza.
Książeczki posiadają fajne okładki i sympatyczną grafikę. Nie wiem jaka jest cena oryginalna tej kolekcji, ale jeśli książeczki będą dołączone do jakiegoś czasopisma, to na pewno je dokupię, żeby skompletować serię.


Sardegna

"Kraina baśni" Praca zbiorowa


posted by Sardegna on , ,

5 comments

Wydawnictwo: fk Elżbieta Jarmołkiewicz
Liczba stron:  254
Moja ocena : 6/6

Tą piękną książkę, w grubej, twardej oprawie, moje dzieciaki znalazły pod choinką. Bajki jak bajki, powiecie. Cóż w niej specjalnego?
Otóż, ta księga baśni jest bardzo wyrazista. Zawiera w swym spisie najbardziej znane historie. Jest bajka o Królewnie Śnieżce i Siedmiu Krasnoludkach, Rybaku i Złotej Rybce, Pięknej i Bestii, Królewnie na ziarnku grochu, Lampie Alladyna, Jasiu Fasoli, Oślej Skórce i inne. Każda strona zawiera stosunkowo niewiele tekstu, ale okraszona jest ogromnymi ilustracjami Carlosa Busquetsa. Czytanie bajki nie dłuży się dzieciom, gdyż każdy fragment historii jest pięknie zilustrowany i działa na wyobraźnię malucha.

Dodatkowo, książka zawiera sprytną grafikę. U góry każdej strony księgi, znajdują się graficzne symbole, przedstawianej akurat, bajki. I tak, kiedy czytamy o Śnieżce i Krasnoludkach, mamy ugryzione jabłko, lustro, chatkę, staruszkę, piękną królewnę i krasnale, w liczbie 7 sztuk. Każdy krasnal opatrzony jest cyfrą, więc trzylatek może sobie spokojnie je przeliczyć. Każda strona bajki o Śnieżce zawiera tą grafikę. Kolejne baśnie mają swoje symbole, które, gwarantuję Wam, intrygują malucha.
Bajki są napisane przystępnym językiem, zaciekawiają swą treścią, a piękne ilustracje dopełniają całości. Czterolatka bardzo polubiła "Krainę baśni". Co wieczór czytamy jedną historię i zbliżamy się już do końca. Mam jednak wrażenie, że na tym się nie zakończy, bo mała czytelniczka przed snem, skrupulatnie przegląda poprzednie bajki, analizuje grafikę, przelicza krasnale i tłumaczy tatusiowi, kto to jest "urocza Piękna". Będzie powtórka, to pewne
Sardegna

"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafon i garść informacji


posted by Sardegna on , , , , , , ,

15 comments

Wydawnictwo: Muza
audiobook: czas trwania 5 godzin 20 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Piotr Fronczewski

Moja przygoda z Carlosem Ruiz Zafonem zaczęła się dość niefortunnie. Po wielkim sukcesie "Cienia wiatru" i wysłuchiwania na około ochów i achów, postanowiłam przeczytać kolejną powieść autora, jaką była "Gra anioła". Zaznaczam, że nie czytałam wcześniej "Cienia wiatru", więc mój odbiór powieści był zupełnie świeży. I niestety stało się.  Lektura mnie zupełnie zawiodła. Nie czułam tego klimatu Barcelony, tajemnicy i magii, o której wszyscy mówili. Książkę męczyłam długie dni, zupełnie bez przyjemności. Potem odpuściłam sobie Zafona, na wiele tygodni. Ale mąż przytachał z biblioteki "Cień wiatru", więc chcąc, nie chcąc, zabrałam się do czytania. I tu poczułam już co nie co, z tej euforii, jaką czytelnicy obdarzali autora. Poczułam ten klimat! Kolejno, przyszedł czas na "Marinę".  No świetna lektura, po prostu! Kiedy trafił mi się pożyczony "Książę mgły", nie wzbraniałam się w ogóle.  Dodatkowo to mój drugi zaliczony audiobook, więc radość tym większa.

Fabuła większości Wam jest pewnie doskonale znana, bo recenzje pojawiały się na Waszych blogach. Krótko zatem: pięcioosobowa rodzina Carverów, Max i jego dwie siostry, Irina i Alicja, oraz ich rodzice, przenoszą się z centrum miasta, na wybrzeże. Przeprowadzka miała związek z niepokojem zbliżającej się, wielkimi krokami, wojny.
Carverowie wprowadzają się do wielkiego domostwa, które zamieszkane było, przed laty, przez rodzinę Fleishmanów. Max, początkowo jest bardzo niechętny przeprowadzce. Jednak gdy zaprzyjaźnia się z miejscowym nastolatkiem, Rolandem, a dodatkowo, w wyniku tej przyjaźni, wzmacnia relacje siostrzane, zaczyna czuć się w miasteczku bardzo dobrze. Max, Alicja i Roland spędzają beztroskie wakacje. Jeżdżą na rowerach, pływają i nurkują, penetrując stary wrak statku, zatopionego u wybrzeży miasteczka. Sielankę nastolatków zakłócają tylko dziwne sny Alicji i tajemniczy ogród posągów, mieszczący się za domem. Niepokojące wydają się także być filmy, pozostawione przez dawnych właścicieli domostwa. Obejrzenie jednego z nich, wywołało u Maxa paniczny strach...

"Książę mgły" to świetna powieść dla młodzieży. Dla starszych właściwie też. Jest dreszczyk emocji i intrygująca zagadka, mająca swe ujście w finale powieści. Jest to Zafon, jakiego pamiętam z "Mariny". Jestem bardzo ciekawa kolejnych części, zarówno "Pałacu północy", jak i " Świateł września". Jeśli ktoś się jeszcze opiera Zafonowi, radzę poddać się bez obaw.

Na koniec parę informacji: 

W przed ostatni dzień roku, przybyły do mnie jeszcze cztery książki. Nie chciałam umieszczać je w stosie styczniowym, więc zedytowałam post stosikowy. Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć, co mi jeszcze przybyło na koniec roku, zapraszam

Jeśli chodzi o ankietę, listopadową książką, najbardziej interesującą, według Was, okazały się "Dziedziczki" A. Pilipiuka (42%). Drugie miejsce zajęła "Cukiernia pod Amorem: Hryciowie" (28%). Miejsce trzecie zajął Maxime Chattam i "Teoria gai" (14%). Bardzo dziękuję wszystkim za udział w ankiecie i zachęcam do zaznaczenia swych typów, w następnej

Jak można zauważyć, zmieniłam sobie zdjęcie w czołówce i w profilu. Teraz KSIĄŻKI SARDEGNY mają swój niepowtarzalny klimat. Oba obrazy są tworem mojego zdolnego małżonka. A zamek widoczny u góry, to Bobolice, zwiedzone z dzieciakami latem. Z nową energią i zapałem, pozdrawiam wszystkich noworocznie
Sardegna