Już czytam sam! # 5 Klasyka, czyli kilka baśni braci Grimm i Andersena


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

Dość dawno publikowałam ostatnie wpisy z serii "Już czytam sam!" (znajdziecie je tu: #1, #2, #3, #4), ale to nie dlatego, że moja Ośmiolatka nic samodzielnie nie czyta, tylko dlatego że sięgała ostatnio po książki, które, albo już na blogu opisywałam ("Martynka", "Winx"), albo są jeszcze w trakcie lektury (czyta teraz namiętnie "dorosłe" "Pamiętniki Księżniczki").

W międzyczasie córka moja przeczytała "Królową śniegu" Hansa Christiana Andersena i kilka baśni braci Grimm. Dlaczego sięgnęła akurat po te tytuły?


Powodem tego był konkurs czytelniczy ze znajomości wybranych baśni, zorganizowany w szkolnej bibliotece. Warunkiem udziału w konkursie było samodzielne przeczytanie lektur, bez pomocy rodziców, a jako że moja Ośmiolatka jest dzieckiem aktywnym i chętnym do wszystkiego, zgłosiła się oczywiście do konkursu. Nie przewidziała jednak, że do przeczytania będzie miała naprawdę sporo tekstu o niewielkim druku, i do tego nie zawsze interesującego. Niestety ... Baśnie braci Grimm mają to do siebie, że w klasycznym tłumaczeniu Marcelego Tarnawskiego, mają zupełnie inną treść, niż wersje bajek, które powszechnie znamy. Weźmy te najbardziej popularne, jak "Czerwony Kapturek", "Królewna Śnieżka" czy "Kopciuszek", czytając je w wersji oryginalnej, można odnieść wrażenie, że to zupełnie inna historia, od tej którą znamy przecież od zawsze.

Zakładam, że takie było założenie organizatorów konkursu, żeby sprawdzić, czy dzieci na pewno samodzielnie przeczytały lekturę, z tego co bowiem powiedziała mi Ośmiolatka, pytania były raczej podchwytliwe, więc jeżeli dziecko opierało się tylko na wersjach bajek znanych z "życia codziennego", mogło się poważnie rozczarować wynikiem konkursu.

W każdym razie, moje dziecko wyszło z założenia, że do konkursu trzeba przeczytać tylko obowiązkowe baśnie i ani strony więcej.  Ja miałam na ten temat inne zdanie, więc korzystając z okazji, że Młoda wypożyczyła z biblioteki cały tom, namówiłam ją na przeczytanie jeszcze kilku baśni dodatkowych.
Ale powiem Wam, jako rodzić, wyszło średnio... Nie wiem, czy czytaliście baśnie braci Grimm w tym klasycznym tłumaczeniu, dla mnie jednak są one brutalne, momentami straszne tak, że czułam się niemal, jak w  horrorze dla dzieci, a nie bajce na dobranoc. Obcinanie nożem pięt i palców w "Kopciuszku", żeby wcisnąć stopę do pantofelka, to tylko jeden z barwniejszych przykładów. Więc nie, nie podobało mi się... Nie namawiałam więc Ośmiolatki do kontynuowania lektury dodatkowych baśni, tylko skupieniu się na konkursowych. 

Podobnie sprawa miała się z "Królową Śniegu". W wersji oryginalnej to bardzo długa i rozwlekła opowieść, z bardzo wieloma wątkami pobocznymi. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest nudna, jak flaki z olejem. Dobrze, że moje dziecko ma doskonałą pamięć, bo kiedy po konkursie powtarzała mi "banalne" pytania dotyczące "Królowej..." na połowę nie umiałam odpowiedzieć. Pomyłką jest dla mnie wątek córki Rozbójniczki, nazywanie dziecka przez mamę "bachorem", a nie wspomnę już o męczeniu i straszeniu nożem zwierząt. Jakie to było męczące! A ja byłam tylko słuchaczem...

Ostatecznie Ośmiolatka przeczytała to, co było konieczne do pierwszego etapu konkursu, i ... przeszła do kolejnego! Czeka nas więc powrót do tych baśni, i ponowne, jeszcze bardziej wnikliwe ich przeczytanie. Nie wiem, jak to zniosę...
Sardegna

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję rację, że bajki które znamy na co dzień, a te oryginalne...To zupełnie co innego. Sama byłam naprawdę zaskoczona, gdy dowiedziałam się jak naprawdę przedstawiała się opowieść o ,,Śpiącej królewnie" czy ,,Kopciuszku".
    Fakt, są one brutalne ale nie da się ukryć iż kiedyś tak się właśnie wychowywało dzieci. Na strachu! Nie rób czegoś, bo stanie się coś złego. Zakładam więc że mniej więcej taki przekaz miały mieć te bajki oryginalnie.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń