"Karpie bijem" Andrzej Pilipiuk


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


 Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 406
Moja ocena : 4/6

Jestem wielką fanką Andrzeja Pilipiuka, i to na pewno nie będzie zaskoczeniem dla kogoś, kto choć czasami zerka na mojego bloga. Choć faktycznie przyznaję, ostatnimi czasy trochę mi było nie po drodze z powieściami czy zbiorami opowiadań Autora, bo od ostatniej lektury, czyli "Konana Destylatora minęły dokładnie trzy lata.

Z dziewięciu tomów przygód Jakuba Wędrowycza czytałam siedem, jednak im dalej, tym zaczynam odczuwać jakieś znużenie tematem. Żałuję bardzo, bo pierwsze cztery tomy: "Kroniki Jakuba Wędrowycza", "Czarownik Iwanow", "Weźmisz czarno kurę" i "Zagadkę Kuby Rozpruwacza"ogromnie mi się podobały. Przeczytałam je praktycznie jeden za drugim i nie mogłam się zdecydować, który podoba mi się bardziej. Potem miałam przerwę ("Wieszać każdy może"), aż do czasu wydania kolejnego tomu "Homo Bimbrownikusa" - tutaj niestety nie zaiskrzyło. Później znowu przerwa (na "Truciznę") i w roku 2017 przyszedł czas na "Konana Destylatora", który na szczęście przypadł mi do gustu nieco bardziej, niż poprzednik. Natomiast najnowsza część "Karpie bijem", mająca premierę w lipcu 2019, niestety, w moim odczuciu, znowu zaliczyła spadek formy.

Jakuba albo się kocha, albo nienawidzi i ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy, dlatego trochę mi smutno, że kolejne jego przygody nie robią na mnie już takiego wrażenia, jak kiedyś. Nie twierdzę, że wszystkie opowiadania w zbiorze mi się nie podobały, bo było kilka, zwłaszcza tych krótkich z mocną puentą, które mnie rozbawiły i przypomniały, dlaczego tak bardzo lubię Kubę Wędrowycza, jednak większość bawiła mnie zdecydowanie mniej. Stąd też myślę, że "Karpie bijem" z nowymi przygodami wojsławickiego egzorcysty, zasługuje na nie więcej, niż czwórkę. 

Jakub nadal jest sobą, nadal lubi skorzystać z domowej aparatury i łyknąć troszkę bimberku, upolować leśną, nieleśną zwierzynę, spędzać czas ze swoim wieloletnim przyjacielem, kozakiem Semenem, czy zwrócić się dla rozrywki, przeciwko odwiecznemu wrogowi, Bardakowi i jego potomkom. Dzięki swoim nadprzeciętnym zdolnościom lubi też dać nauczkę wszelkiego rodzaju demonom, kosmitom, opętanym zwierzętom, czy komunistom. Choć tradycjonalista, nie stroni od przeżywania nowych przygód, zdobywania nowych doświadczeń, odwiedzin w równoległych wymiarach i konsumowania w nich lokalnych, choć może nieco kontrowersyjnych specjałów.

I tak na przykład możemy poczytać o tym, jak JW nie boi się usunięcia obcego chipa z mózgu przyjaciela (choć sposób przeprowadzenia zabiegu może się wydać niektórym nieco mroczny, ważne, że działa!), jak próbuje oszukać Kostuchę, co by móc dłużej hasać po świecie i korzystać z jego uroków, a także, jak podróżuje w czasie i przestrzeni, aby dać nauczkę podłemu ormowcowi. Jakub ze względu na swoją profesję zmuszony jest czasami odwiedzić świat alternatywny i porozmawiać ze swoim ichniejszym alter ego. Jednak, co Wędrowycz, to Wedrowycz, taka współpraca zawsze daje gwarancję sukcesu i będzie przykładem wspaniałej, międzywymiarowej kolaboracji. Takie podróże zachęcą do skosztowania bekonu z jednorożca i sprawdzenia, czy nada się on, jako zagrycha do samogonu, oraz czy pożyczką pewnych przekąsek z równoległego wymiaru, pomoże rozwiązać egzorcyście pewną trudną sprawę z męczącymi miasto, gołębiami.

JW wykurzy także demona, który wysysa energię z ludzi stojących w kolejkach, odkopie i obudzi swoją żonę, od lat spoczywającą w szklanej trumnie pod oborą, wszystko to oczywiście na potrzeby sytuacji, odszuka złotą kaczkę, stacjonującą w jeziorku ukrytym w podziemiach muzeum Fryderyka Chopina, aby pomóc spłacić dług znajomemu, zrobi też porządek z pewną Babą Jagą, atakującą ludzi z powietrza. Zawalczy też z Bardakami o dobre imię Wojsławic, niszcząc wątpliwej jakości interesy swoich wrogów. Jakub i Semen dostaną też interesujące zlecenie na odnalezienie seryjnego mordercy, który z pewną regularnością od osiemnastu lat, porywa i morduje ludzi, kręcących się nad jeziorem, ale najpierw opowiedzą, jak to brali udział w alternatywnej wersji bitwy pod Grunwaldem.

W trzech opowiadaniach występuje również wnuk Wędrowycza, Piotruś, który raz z dziadkiem wydobywa keczup spod ziemi, raz analizuje kolejki na poczcie, a także pisze wypracowanie zadane, jako pracę domową o tym, co jest w życiu najważniejsze, i jaką cenną lekcję odebrał od swego dziadka.

Podsumowując, Jaki Wędrowycz jest, każdy widzi. Wiem, że nie wszystkim ta postać odpowiada, ja go w każdym razie nadal uwielbiam. Może "Karpie bijem" nie wywróciły mojego czytania do góry nogami, ale i tak pewnie za jakiś czas sięgnę po kolejne przygody najsłynniejszego w kraju, egzorcysty, bimbrownika i wiejskiego filozofa!

Sardegna

"I nie było już nikogo" Agatha Christie


posted by Sardegna on , , , , , ,

1 comment


 Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron:  216
 Moja ocena : 6/6

W ostatnim czasie udało mi się, o dziwo, sięgnąć nie po nowość, tylko po książkę z własnej biblioteczki, dzięki czemu mogę potwierdzić, iż w 2020 roku mam już 2 tytuły zaliczone do kategorii Z półki (2/?).  

"I nie było już nikogo" Agathy Christie, znane tez pod tytułem "Dziesięciu małych murzynków", to jeden z moich ulubionych kryminałów brytyjskiej pisarki, który czytałam już dwa razy (po raz pierwszy mając piętnaście lat, i drugi raz jakieś dziesięć lat później),  jednak powiem Wam, że za każdym razem odnajduję w tej książce coś nowego, jakieś wskazówki, subtelne znaki, których wcześniej zupełnie nie zauważałam, a to sprawia, że lektura staje się jeszcze bardziej smakowita.

Do domostwa Owenów, w Devon na Wyspie Żołnierzyków, zostanie zaproszonych osiem osób: młoda guwernantka, Vera Clythrone, panna Emily Brent, dama o konserwatywnych poglądach,  mający problemy z alkoholem doktor Armstrong, wiekowy generał Mcarthur, emerytowany sędzia Wargrave, młody człowiek Anthony Marston, wojskowy - Philip Lombard oraz detektyw, który działa pod przykrywką, William Blore. Goście to ludzie w różnym wieku, o przeróżnym statusie społecznym, pochodzeniu, miejscu zamieszkania, czy wykonywanych zawodach, a każdy z nich przybył na wyspę z nie do końca wyjaśnionych powodów, dzięki zaproszeniu dalszego lub bliższego znajomego. Goście nie wiedzą właściwie, dlaczego zostali sprowadzeni na Wyspę Żołnierzyków, i jaką rolę mają spełniać, stąd też nieufnie spoglądają na współtowarzyszy. Ich nastrój nie ulega poprawie, kiedy po przybyciu na miejsce okazuje się, że gospodarze są nieobecni, przyjezdnych wita para służących: Rogers i jego żona, starający się jednak ugościć zaproszonych, w jak najlepszy sposób. 

Przy wykwintnej kolacji zdarzają się jednak niesamowite rzeczy. Tajemniczy głos zza ściany oskarża całą dziesiątkę obecnych w domu ludzi, o dokonanie pewnych zbrodni z przeszłości, a w momencie ogólnego rozgardiaszu, dzieje się tragedia: jeden z gości, młody człowiek, pan Anthony Marston, niespodziewanie umiera. 

Choć początkowo wszyscy obecni uważają to za wypadek, śmierć drugiej osoby, która następuje po kilku godzinach, sprawia, iż goście uświadamiają sobie, że stali się pionkami w okrutnej grze prowadzonej przez seryjnego mordercę. Kolejne osoby giną jedna po drugiej, a co gorsza, wszystko odbywa się zgodnie z dziecięcym wierszykiem o dziesięciu żołnierzykach, którzy po kolei znikają bez śladu. Niewielka Wyspa Żołnierzyków odcięta od świata, na której, oprócz domostwa Owenów, praktycznie nie ma żadnych innych zabudowań, uniemożliwia ukryciu się osoby z zewnątrz. Stąd też przybyli uświadamiają sobie, że zabójca jest wśród nich i nie zawaha się zrealizować swojego planu do końca.

Dziesięć osób unieruchomionych na Wyspie Żołnierzyków miota się w klaustrofobicznej przestrzeni domu i samego skrawka lądu, szukając najpierw pomocy i szansy na ucieczkę, później wskazówek, kto może być odpowiedzialny za zbrodnie, aż w końcu możliwości przetrwania. Goście obserwują się nawzajem szukając jakiegokolwiek śladu winy u współtowarzyszy niedoli. Niestety, żaden z nich nie ma na tyle pewnego alibi, żeby być absolutnie wolnym od podejrzeń. A w samym środku tej pandemii jest czytelnik, który od początku ma przeczucie, że coś w tej historii nie jest takie, na jakie wygląda, jednak odkrycie prawdy i tak okaże się dla niego wstrząsające.
"I nie było już nikogo" jest niesamowicie dobrze skonstruowanym kryminałem, w którym aż do ostatniej strony (i to dosłownie) nie wiadomo, kto stoi za zabójstwami, i jak udało mu się dokonać tego niemożliwego czynu. Agatha Christie nie na darmo nazywana jest królową kryminału, bowiem wymyślenie takiej intrygi, tak sprytne połączenie wątków i manipulowanie umysłem czytelnika to nie lada wyczyn!

Sardegna

Trylogia autorska Katarzyny Michalak "Pisarka", "Zagubiona", "Marzycielka"


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments

 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mazowieckie
Liczba stron: 316/304/315
Moja ocena : 5/6


Nie jestem zbyt wielką fanką Katarzyny Michalak. Lubię wprawdzie lekkie czytadła, przyjemne, kobiece powieści, których jest autorką (seria "Sklepik z Niespodzianką" czy "Ogród Kamili', "Zacisze Gosi", "Przystań Julii") i przyjemne spędza się przy nich czas, jednak powieści, które z założenia mają być poważniejsze, a nawet społecznie zaangażowane ("Bezdomna", "W imię miłości".) już nie przypadły mi do gustu. 

Na dość długi czas zrobiłam sobie przerwę od książek Autorki i nie sięgałam po nowości, mimo że intensywnie pojawiały się na rynku. Ostatnio jednak skusiłam się na trylogię zwaną "autorską", a to głównie za sprawą świetnej reklamy, która mówiła, że seria jest taką autobiografią - nie autobiografią Katarzyny Michalak. Nie wiadomo, ile w tej historii jest prawdy, które z wydarzeń zdarzyły się pisarce naprawdę, czy główna bohaterka, Weronika, to jej alter ego, s może wszystko to jest tylko wymyśloną na potrzeby promocji, historią.

Jak sama Autorka pisze, nie należy skupiać się na doszukiwaniu w tej opowieści wątków autobiograficznych, wystarczy tylko dać się jej ponieść. Nie ukrywam, trochę mnie to wzięło, więc jeżeli jest to tylko chwyt marketingowy, to przyznaję, bardzo udany.

Historia opisana na kartach tej trylogii jest bardzo przejmująca, a jeżeli faktycznie znajdują się w niej jakieś wątki autobiograficzne Katarzyny Michalak, to naprawdę szanuję drogę, jaką przeszła, aby być w tym miejscu swojego życia, w jakim się aktualnie znajduje. 

Zanim przejdę do fabuły, muszę jeszcze wspomnieć, iż od grudnia zmagałam się z dość poważnym kryzysem czytelniczym. Autentycznie nie wychodziły mi żadne książki, a jedynie co udało mi się w jakiś sposób przyswoić, to historie dla dzieci i młodzieży. I właśnie w tym momencie trafiłam na powyższa trylogię. Czyta się ją znakomicie, a poświadczyć to może fakt, iż "Pisarkę" przeczytałam w jeden wieczór, a pozostałe dwie części, czyli "Zagubioną" i "Marzycielkę" w weekend.

UWAGA! Poniższy tekst może zawierać SPOJLERY, trudno mi bowiem pisać o trylogii nie zdradzając nieco faktów z poprzednich tomów.

Losy głównej bohaterki, Weroniki, poznajemy od momentu, kiedy jest małą dziewczynką. Wychowywana w rodzinie pani prokurator i byłego milicjanta, nie jest dzieckiem kochanym i chcianym. Już od najmłodszych lat karana za najmniejsze przewinienia, traktowana bardzo surowo i oschle, wyrasta na potulną, zestresowaną dziewczynkę, która stara się wszystkich wokół zadowolić. Weronika w szkole również nie ma łatwego życia i ciągle musi zmagać się z przeciwnościami losu, zyskuje sobie jednak sympatię otoczenia, głównie przez to, że jest ciepłą i dobrą osobą, zawsze chętną do pomocy. 

Jej najbliższym przyjacielem staje się sąsiad, a później kolega z klasy, Wiktor Helert, chłopak, który również jest ofiarą przemocy domowej i kozłem ofiarnym wśród rówieśników. Przyjaciele łączą się ze sobą na dobre i na złe, a w swej relacji upatrują choć trochę ciepłą i szczęścia w trudach codzienności.

Ich przyjaźni nie niszczy nawet chwilowa rozłąka, Weronika bowiem przez jakiś czas wychowywana jest przez babcię i miesza daleko od Warszawy, Wiktor natomiast zostaje w rodzinnej kamiennicy. Co więcej, dziecięca znajomość przeradza się później w młodzieńczą, pierwszą miłość, która jednak nie ma szansy na rozwinięcie się, jak należy, chłopak bowiem za swoje młodociane przestępstwa ląduje najpierw w poprawczaku, a później w więzieniu.  

Dzieciaki, każde ze swoimi problemami, muszą radzić sobie sami. Weronika po śmierci babci, jeżeli nie chce wrócić do rodziców, zaczyna utrzymywać się sama. Podejmuje swoją pierwszą pracę, zdecydowanie ponad jej siły, jednak pełna samozaparcia i woli usamodzielnienia się, robi wszystko, aby przetrwać. 

I tak w "Pisarce" poznajemy dalsze losy dziewczyny, która już jako nastolatka zapłaciła wielką cenę za to, aby móc być sobie samej sterem, żeglarzem i okrętem. W tym czasie nabywa jednak wiele umiejętności, które później wykorzysta, bowiem jej wielkim marzeniem jest praca weterynarza. Dostaje więc prawdziwą szkołę życia, nie boi się ciężkiej pracy, uczy się też radzenia sobie z różnymi trudnościami. Oczywiście Weronika cały czas utrzymuje kontakt z Wiktorem, udaje się im nawet przez jakiś czas być razem na wolności, jednak pewne sprawy, w które chłopak wplątał się za kratami, przypieczętowują jego los i osadzają w więzieniu na kolejne lata.


Bohaterka stara się żyć dalej, osiąga swe kolejne cele, raz idzie jej lepiej, raz gorzej, jednak ostatecznie zaczyna jej się układać. Poznaje nawet mężczyznę, z którym postanawia założyć rodzinę. Jednak jej przyszłość nie będzie usłana różami, o czym można się przekonać czytając "Zagubioną".


Ten tom opisuje w znacznej mierze losy Weroniki w nieudanym małżeństwie i szereg dramatów, które przydarzyły się bohaterce. Aż trudno sobie wyobrazić, że tyle nieszczęść spadło na jedną osobę. I teraz, jeżeli uznamy to za fikcję literacką i wybujałą wyobraźnię Autorki, to okej, ale jeżeli choć część z tych wydarzeń miała miejsce na prawdę? Robi się mrocznie...

"Marzycielka" to okres, w którym Weronika próbuje osiągnąć stabilizację, i choć ciągle ma przeciwko sobie wrogich ludzi, otacza ją też grono przyjaznych jej osób.. Może liczyć też na wsparcie Wiktora, z którym po latach ciągle łączy ją ogromna więź. Kobieta zaczyna realizować się, jako pisarka, kupuje swój wymarzony domek na peryferiach miasta, i kiedy wydaje się, że los zaczął już jej sprzyjać, jej świat ponownie wali się w gruzy.
Powiem Wam, że ta trylogia Katarzynie Michalak naprawdę się udała! Nie wiem już, ile w tej historii jest prawdy, a ile fikcji literackiej, ale w sumie to nieważne, bo i ja dałam się ponieść opowieści o Weronice i jej wielkiej miłości. Wszystko to robi wielkie wrażenie, a świadomość, że choć część wątków jest autentyczna, tylko dodaje emocji. W każdym razie, lektura zapewnia całą gamę przeżyć,  od niedowierzania, poprzez wzruszenie, współczucie, do kibicowania bohaterom i emocjonowania się wydarzeniami, w których biorą udział. I choć czytelnik teoretycznie domyśla się zakończenia, to i tak ma nadzieję, że ta opowieść skończy się inaczej. Macie ochotę na odskocznię? Powinno się udać!
Sardegna

"Dom na kurzych łapach" Sophie Anderson


posted by Sardegna on , , , , , ,

1 comment


 Wydawnictwo: Young
Liczba stron: 324
Moja ocena : 6/6

Uwielbiam ten moment, kiedy trafiam na lekturę, która zdaje się niepozorna, a ostatecznie rozwala system i powoduje, że przypominam sobie, za co tak bardzo kocham czytanie. Taką książką, która sprawia, że wszystko inne stało się dla mnie na moment nieważne, był "Dom na kurzych łapach", autorstwa Sophie Anderson. Jest to młodzieżówka bardzo doceniona, nagrodzona The British Book Awards 2019, została także bestsellerem "Sunday Times'a" i "The Guardian", co już samo w sobie jest godne uwagi.

Historia ta, choć skierowana dla młodszych czytelników jest bardzo uniwersalna, więc i dorosłym lektura może sprawić wiele radości i dostarczyć niemałych przeżyć. Wydaje mi się, że dorośli znajdą w niej nawet więcej dla siebie, niż dzieciaki, które mogą odebrać ją nieco zbyt dosłownie, co też nie będzie złe, jednak to dostrzeżenie głębszego przekazu jest wisienką na tym torcie. Akurat w moim przypadku zdarzyło się tak, że książkę przeczytam sama. Nie podsuwam jej na razie moim dzieciom, dam im bowiem jeszcze trochę czasu, aby mieli szansę poznania tej opowieści na własnych warunkach. Niech wczują się w klimat i dają ponieść historii po swojemu.

Marinka ma 12 lat i mieszka z babcią, która jest Babą Jagą w magicznym domku na kurzych łapkach. Dziewczynka właściwie nie zna innego życia, bo od najmłodszych lat i śmierci rodziców mieszka z Babą, która zajmuje się odprawianiem dusz zmarłych przez "bramę", w czasie odpowiednio przygotowanej ceremonii, w zaświaty. Domek na kurzych łapkach przemieszcza się tam, gdzie jest aktualnie potrzebny, i gdzie przeprowadzenie zmarłych jest w danej chwili niezbędne, stąd też Marinka właściwie codziennie w tym rytuale przechodzenia uczestniczy, ale nie sprawia jej to większej radości.

Dziewczynka, choć nie zna innego życia, od małego otoczona magiczną atmosferą, nie czuje się dobrze wśród zmarłych i sił nadprzyrodzonych. Chciałaby pożyć zupełnie zwyczajnie, jak normalna w jej wieku nastolatka, pobawić się z rówieśnikami, chodzić do szkoły i mieć zwykłe obowiązki. Jednak nie jest jej to dane, bowiem Baba nie zgadza się na to, aby Marinka oddalała się od domu, kolegowała ze "zwyczajnymi" ludźmi, a nawet przywiązywała się do miejsca. Chatka na kurzych łapkach, oprócz tego, że zachowuje się, jak żywa istota, wszystko rozumie, czuje ból, to jej największą zdolnością jest samoistne przemieszczanie się w przypadkowe miejsca. W każdy więc poranek dziewczyna budzi się w innym miejscu, co zaczyna ją frustrować.

Baba z pomocą domku od zawsze starała się, żeby jej wnuczce niczego nie brakowało. I faktycznie, jak do tej pory, Marinka żyła spokojnie i szczęśliwie, zadowolona ze swojej codzienności. Teraz jednak, kiedy zaczyna dorastać, czegoś wyraźnie jej brakuje. Dostrzega, że świat ją otaczający ma wiele odcieni, wokół niej żyje wiele normalnych ludzi, którzy nie przenoszą się co chwilę z miejsca na miejsce, nie mieszkają w domkach na kurzych łapkach i nie mają codziennie do czynienia z duszami zmarłych. Stąd też w bohaterce rodzi się w niej bunt przeciwko Babie, magicznemu otoczeniu, w którym się wychowała, a także swojemu przeznaczeniu. Nie chce bowiem spędzić swojego życia na kontynuowaniu tradycji i przejęciu po opiekunce funkcji przewodniczki dusz.
  
Sytuacja zmienia się diametralnie w momencie, kiedy w wyniku kilku źle podjętych decyzji i niesprzyjających okoliczności, dochodzi do zniknięcia baby. Marinka pozostawiona sama sobie w domostwie, choć nauczona przez te wszystkie lata tego, co wiedzieć i umieć powinna, czuje się zagubiona, zupełnie rozbita i niezdolna do żadnego ruchu. Choć dziewczyna teoretycznie umie się zachować, prowadzić gospodarstwo, a nawet przeprowadzać dusze zmarłych, nie chce tego robić, ma bowiem wobec życia nieco inne plany. Jednak taki zastój prowadzi do zaburzenia odwiecznej równowagi, co może się tragicznie skończyć, i to nie tylko dla Marinki.

Czy bohaterka ma więc szansę na pójście własną drogą i przeżycie życia po swojemu? Czy jednak przeznaczenia nie da się oszukać i będzie ona musiała spełnić wyznaczone jej przed laty zadanie? Mam nadzieję, że wystarczająco Was zachęciłam do lektury. Gwarantuję też, że powyższy tekst opisuje tylko ułamek zdarzeń, a całą resztę plus ogromną paletę przeżyć i emocji, będziecie mogli odkryć sami.

Matko! Ale ta książka jest dobra! Choć fantastyczna, trochę bajkowa, to tak mądra i ponadczasowa, że naprawdę jestem pełna podziwu, jak Autorka wpadła na ten pomysł, i z takiego trochę wyświechtanego motywu domku na kurzych nóżkach i Baby Jagi, stworzyła tak niesamowitą opowieść. Wzruszającą historię o dojrzewaniu, dorastaniu, podejmowaniu decyzji, lojalności wobec bliskich, buncie, chęci przeżywania przygody i przeżycia życia po swojemu. Opowieść o przywiązaniu, bezgranicznej miłości do najbliższych osób, poświęceniu i odkrywaniu siebie. Cudo, po prostu! Jest to jedna z fajniejszych książek, jakie w życiu czytałam i myślę, że na pewno znajdzie się ona w moim zestawieniu najlepszych książek roku 2020.

Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Płacz" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 316
 Moja ocena : 6/6

"Płacz" Marty Kisiel to trzeci tom długo wyczekiwanej kontynuacji, a właściwie zakończenie cyklu wrocławskiego. Autorka najpierw zaskoczyła fanów wydaniem "Nomen-omen", czyli opowieści zupełnie odrębnej od serii "Dożywocia", rok później, zrobiła kolejne zamieszanie, kiedy to okazało się, że książka nie jest jednorazową akcją, tylko dłuższą historią, mającą swój dalszy/wcześniejszy ciąg w "Toni". A teraz przyszedł czas na zakończenie.


O ile "Nomen - omen" nie zrobił na mnie wtedy w 2017 roku jakiegoś oszałamiającego wrażenia (ale czytając go pojedynczo naprawdę można mieć takie odczucia), tak teraz cofam wszystkie oschłe słowa, jakie rzuciłam pod jego adresem. Ta historia, kiedy znam ją już w całości, nabiera zupełnie nowego znaczenia i jest po prostu cudowna! Już "Toń" sprawiła, że zaczęłam patrzeć na nią z zupełnie innej strony, ale dopiero "Płacz" całkowicie mnie ujął i zachwycił. Nie można wyobrazić sobie piękniejszego zakończenia tej historii!

Na uwagę zasługuje również fakt, iż historia rodziła się według jakiegoś znanego tylko Marcie, kodu, gdyż na bazie "Nomen-omenu" powstały wydarzenia rozgrywające się wcześniej ("Toń"),  a kolejno, te późniejsze ("Płacz"). I co najlepsze, wszystko tak idealnie do siebie pasuje, i jest tak cudownie spójne, że nie umiem ogarnąć rozumem, jak Autorce udało się to wszystko tak dobrze spiąć. Do tego, każda część zawiera historię miejsca i to opisaną w taki sposób, że człowiek ma ochotę pojechać, zwiedzić, posłuchać i zobaczyć to wszystko, o czym pisze Marta, i to natychmiast. Najsilniejszą potrzebę podróży do opisanego miejsca generuje "Płacz", bowiem w tym tomie to Jedlina-Zdrój, okolice Gór Sowich, zamek Grodno, czy pałac porcelanowy w Jedlince, są najważniejszymi bohaterami opowieści. Czy to nie brzmi cudownie?

Zanim przejdę do konkretów, muszę zaznaczyć, że tekst może zawierać SPOJLERY, ale głównie dla  czytelników, którzy nie znają "Toni" i "Nomen - Omen". Osoby znające poniższy cykl nie będą miały zepsutej lektury.

W ostatnim tomie, oprócz sióstr Bolesnych, a właściwie Matyldy (bo to ona będzie grała pierwsze skrzypce), na główny plan wysuwa się Eleonora, która przeżywa kryzys związany z odkryciem prawdy o swojej rodzinie, pochodzeniu i przeznaczeniu. Kobieta postanawia na jakiś czas odciąć się od rodziny, wyjeżdża więc na długi urlop nie mówiąc nikomu dokąd zmierza. Na miejscu jednak wplątuje się w pewną dramatyczną sytuację, która sprawia, że zaczyna grozić jej śmiertelne niebezpieczeństwo. 

Eleonora w desperacji zaczyna wołać o pomoc, z nadzieją, że jej głos usłyszą najbliżsi. I faktycznie prośba zostaje usłyszana przez Matyldę, zdziwiona faktem, że potrafi jeszcze słyszeć głosy, natychmiast rusza z odsieczą. Problem jednak polega na tym, że nikt nie wie, gdzie starsza siostra Stern się podziewa. Jedynym śladem o miejscu jej pobytu jest wysłana pocztówka, która niestety zamazana i pogięta daje niewiele informacji. Z pomocą Matyldzie przychodzi Karolek i Dżusi, a także ciotka Klara oraz zegarmistrz Gerd, którzy wspólnymi siłami jakoś docierają do faktu, gdzie Eleonora przebywa, i formują grupę, która wyrusza na pomoc.

Miejsce, do którego zmierzają, to Jedlina, miejscowość leżąca u podnóży Gór Sowich, gdzie to Eleonora postanowiła spędzić urlop i spontanicznie pomóc nieznajomemu w rozwiązaniu pewnej tajemnicy sprzed lat. Jednak dobry uczynek, pozornie błaha sprawa, przynosi w efekcie więcej problemów, niż pożytku. Kobieta ma poważne problemy w czasie swej podróży w przeszłość, a pomóc jej mogą tylko najbliżsi, którzy wyruszą za nią i również zanurzą się w toń. 

Zaangażowanie Eleonory w odkrycie tajemnicy, podróż w poszukiwania śladów zaginionego w czasie wojny nastolatka, sprawia, że przed bohaterami odkrywają się zupełnie nowe fakty z historii miejsca, w którym przebywają. Będą musieli zdecydować się na wkroczenie na niebezpieczną ścieżkę i podjęcie wyzwania, które być może rozstrzygnie o ich dalszych losach.

Oprócz odkrycia prawdy, co stało się z zaginionym w tajemniczych okolicznościach, Jurku Dobrzyniu, Matylda, Eleonora, Gerd, Dżusi i Karolek będą musieli zmierzyć się z historią Gór Sowich i przeszłością pałacu porcelanowego w Jedlince, bowiem to wydarzenia, które kiedyś tam miały miejsce są ściśle związane z aktualnym stanem rzeczy.  

Wszystko to mocno działa na czytelnika. Zarówno ostateczne starcie ze złem, symboliczne zakończenie pewnego etapu w historii rodziny Stern i sióstr Bolesnych, czy samo "tonięcie" i wszystko, co z nim związane. Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób, pięknie pisze o emocjach, płynnie łączy świat realny, z tym fikcyjnym, a do tego nie szczędzi bohaterom poczucia humoru. I choć trochę obawiałam się lektury "Płacz", ale to głównie za sprawą tego, iż martwiłam się, że poprzednie wątki pozacierały się w mojej pamięci, to jednak było to zupełnie z mojej strony niepotrzebne. Tą historię można czytać wielokrotnie, wzdłuż i wszerz, od początku do końca, lub mieszając tomy, a i tak wrażenia będą niezapomniane!


Sardegna

Spektakl "Plotka" w Teatrze Miejskim w Gliwicach


posted by Sardegna on

2 comments

W styczniu miałam okazję odwiedzić Teatr Miejski w Gliwicach i obejrzeć "Plotkę", spektakl skierowany do dorosłych widzów (żeby nie było, że do teatru chodzę tylko na przedstawienia dla dzieci). 

Na początek, tytułem wstępu muszę zaznaczyć, iż "Plotka" to adaptacja francuskiego filmu z 2001 roku, "La Placard" w reżyserii Francisa Vebera, w którym to główne role zagrali Daniel Auteuil i Gérard Depardieu. Kiedy jednak sprawdzałam repertuar i rezerwowałam bilety, nie byłam tego zupełnie świadoma. Chciałam niespodzianki, czegoś, co mnie zaskoczy, więc oprócz informacji, że przedstawienie jest obyczajową komedią pomyłek, nie wiedziałam nic więcej na jej temat. 


I fajnie się stało, że obejrzałam sztukę bez zupełnych oczekiwań, bowiem odczytałam, ją chyba zupełnie inaczej, niż było zamiarem jej twórców. Czy to dobrze? Tego nie wiem, ale kiedy przedstawienie wzbudza w odbiorcy całą gamę uczuć, skłania do dyskusji, pokazuje coś, co może niekoniecznie się podoba, ale przez to zmusza do refleksji, to chyba spełnia swoją rolę aż nadto!

Nudnawy i ciapowaty księgowy, Francios Pignon, pracujący na co dzień w firmie produkującej prezerwatywy, prowadzi nieciekawe, pełne rozczarowań, życie. Rozwiedziony, nie ma dobrych kontaktów z byłą żoną ani dorastającym synem, nie ma też przyjaciół, z którymi mógłby podzielić się swoimi troskami. Do tego w firmie krążą słuchy, że Pignon jest pierwszą osobą do zwolnienia, które szykuje pracownikom szef. Mężczyzna, zdesperowany i zupełnie już zniechęcony swoim miernym żywotem, postanawia ze sobą skończyć. Jednak przed samobójczym skokiem z balkonu ratuje go sąsiad, który po wysłuchaniu zwierzeń, stwierdza, że pomoże mu zrobić coś ze swoim życiem. Podsuwa więc pomysł, aby rozsiać w firmie plotkę o tym, że Pignon jest gejem. News ten ma zostać poparty dwuznacznym fotomontażem, wysłanym na adres firmy.


I faktycznie, plotka ta staje się wodą na młyn dla zmian w życiu bohatera. Pignon trafia na języki wszystkich współpracowników, którzy zdziwieni, zaskoczeni i niesamowicie podnieceni całą sytuacją, zaczynają dyskutować na temat swojego kolegi z pracy, komentować jego życie osobiste i snuć ogólne rozważania na temat homoseksualizmu. Francois, nie musi obawiać się już zwolnienia, bowiem pracodawca obawiając się oskarżenia o homofobię, rezygnuje z redukcji etatów. Do tego, współpracownicy, którzy do tej pory traktowali Pignona raczej obojętnie, albo wręcz wrogo, zaczynają odnosić się do niego z zainteresowaniem, a nawet pewnego rodzaju szacunkiem, a koleżanki z pracy, do tej pory oschłe, starają się teraz zwrócić na siebie jego uwagę. Prym w byciu przyjacielskim wiedzie jednak Guillaume, najbardziej uprzedzony i zatwardziały przeciwnik homoseksualizmu, który trochę z rezerwą, trochę z pewną fascynacją, ale i niepokojem, postanawia za wszelką cenę zdobyć przychylność Pignona. Nie chce zostać uznany za homofoba, ale jednak paradoksalnie, całą swoją postawą potwierdza utarte schematy.

 
Życie Pignona zostaje wywrócone do góry nogami. Począwszy od relacji w pracy, poprzez sytuację rodzinną, na powodzeniu u kobiet skończywszy. Ale czy to właśnie takiej zmiany bohater oczekiwał?

Może przez to, że nie byłam do końca świadoma, na jaki spektakl idę, "Plotka" mocno mnie zaskoczyła. Nie znam oryginału, stąd też nie potrafię się do niego odnieść, jednak z pełną świadomością mogę powiedzieć, że dla mnie historia ta absolutnie nie jest komedią (w porównaniu na przykład z zabawnym i lekkim "Wieczorem kawalerskim").  


Dla mnie ta opowieść okazała się słodko - gorzką historią obyczajową, a w pewnym momencie określiłabym ja nawet, jako dramat. Jak inaczej bowiem wytłumaczyć fakt, że życie nieszczęśliwego bohatera nabiera sensu dopiero w momencie, kiedy zaczyna on udawać kogoś, kim nie jest naprawdę? Dlaczego, dopiero w momencie przyjęcia pewnej roli, człowiek może liczyć na szacunek innych? Do tego, wątek homoseksualny został bardzo wyolbrzymiony, przedstawiony w bardzo stereotypowy sposób, ale zakładam, że taki też był zamysł tej sztuki. Jednak dla mnie nie jest to wystarczający powód do śmiechu i określania historii, jako komedii. "Plotka" ma wprawdzie kilka zabawnych momentów, ale są one raczej śmiesznymi scenkami sytuacyjnymi, niż motywami przewodnimi tej sztuki.

Niemniej jednak uważam "Plotkę" za bardzo interesujący spektakl. Jest to przykład historii, która nie musi wcale bawić, żeby trafić do widza z pełną mocą.  


"Plotka"
  • czas trwania: 1h 30min / bez przerwy
  • tytuł oryginału: "Le Placard"
  • scenariusz: Francis Veber
  • tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
  • reżyseria: Cezary Iber
  • scenografia: Iza Banaszek
  • kostiumy: Michalina Pawlak
  • muzyka: Maciej Zakrzewski
  • video: Michał Jankowski
  • obsada: Karolina Olga Burek (Agnes – żona Santiniego), Przemysław Chojęta (Pignon), Mariusz Galilejczyk (Guillaume) , Łukasz Kucharzewski (Santini), Aleksandra Maj (Christine – żona Pignona), Dominika Majewska (Ariane), Maciej Piasny (Mathieu), Krzysztof Prałat (Kopel – szef fabryki), Monika Radziwon (Panna Bertrand), Błażej Wójcik (Belone), Dominik Olszański/Patryk Sojka (syn Pignona)
  Sardegna

Trójka e-pik - marzec 2020. Podsumowanie lutego.


posted by Sardegna on

68 comments

Dzień dobry! Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie luty nie były zbyt łaskawy i nie rozpieszczał, stąd też bez żalu go żegnam i z radością witam marzec, mając nadzieję, że okaże się zdecydowanie lepszym czasem w moim życiu. Przechodząc już do nowej Trójki e-pik, w lutym w wyzwaniu wzięło udział 31 uczestników, z czego 13 ukończyło całość, 10 osób wykonało 2/3 wyzwania, a 8 przeczytało 1/3. Jako pierwsze z lekturami grudniowymi uporały się: Maryla Lentowicz, Els81 i Iwona, kolejno 15, 16 i 21 lutego. Gratuluję dziewczyny!

Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
  • na sportowo - "Gdyby to nie był Everest" Leszek Cichy
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanna Krall
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Kochaj wystarczająco dobrze" antologia; rozmowy z psychologami prowadzą Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński
Els81 - nie prowadzi bloga
  • na sportowo - "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą" Łukasz Grass
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Dziewczęta z Auschwitz" Sylwia Winnik
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Cisza białego miasta" Eva García Sáenz de Urturi
Iwona - nie prowadzi bloga
Tuż za podium ustawiły się:

Monotema - 52 tygodnie czytania
  • na sportowo - "Halina. Dziś już nie ma takich kobiet. Opowieść o himalaistce Halinie Kruger - Syrokomskiej" Anna Kamińska
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Złodziejka książek” Markus Zusak
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Serce smoka" Javier Cortines
Natanna - Moje zaczytanie
  • na sportowo - Anna Kamińska "Halina. Dziś już nie ma takich kobiet"
  • książka z wątkiem Holokaustu - Zofia Nałkowska "Medaliony"
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Serce pełne Boga. Historia człowieka porzuconego przez ojca, wychowanego przez gangstera, który po latach został kapłanem."
    Rene-Luc Giron
Hanna Przyziółkowska - nie prowadzi bloga
  • na sportowo - "Moja historia" Otylia Jędrzejczak
  • książka z wątkiem Holokaustu - Patrycja Dołowy "Wrócę, gdy będziesz spała. Rozmowy z dziećmi Holocaustu"
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - Tim Lebbon "Milczenie"
Agnesto - Agnestariusz
 matka wkurzająca - Nie wieje nam nudą
  • na sportowo - Luigi Garlando "Gol. Pierwszy mecz"
  • książka z wątkiem Holokaustu - Bogdan Bartnikowski "Dzieciństwo w pasiakach"
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni" 
El - Inny czas
Kasia Kurowska -Przekładaniec kulturalny
  • na sportowo - "Zew włóczęgi" - Rebecca Solnit
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Sublokatorka"- Hanna Krall; "Inne miejsca, inne przestrzenie. Mapy i terytoria" - red. D. Czaja; red: Costello. 
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Przebudzenie" - Liliana Hermetz
 AineCzytanie przy kominku
  • na sportowo -Martin Widmark, Helena Willis "Tajemnica meczu"
  • książka z wątkiem Holokaustu - John Boyne "Chłopiec w pasiastej piżamie"
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - słuchowisko na motywach powieści Joanny Chmielewskiej "Wszystko czerwone
Elżbieta Niewiadomska - nie prowadzi bloga
  • na sportowo - "Opowieści brydżowe" Edwina Kantara
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Pasażerka" Zofii Posmysz
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - Stendahl "Czerwone i czarne"
2/3 zadania wykonały:

Agnieszka Najman - nie prowadzi bloga
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Azyl" Diane Ackerman
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Operacja Czerwone Jerycho" Joshua Mowll
Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu -Halina Birenbaum "To nie deszcz, to ludzie"
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -Colson Whitehead "Miedziaki"
Blanka - Kulturazja
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Ciemność i partnerzy" Sigitasa Parulskisa.
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Kroniki sprzedawcy krwi" Yu Hua
Mięta - Zapiski poplątane
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu - "Dwie obrączki.Opowieść o miłości i wojnie"-Millie Werber, Eve Keller.
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Kolory zła. czerwień" Małgorzata Oliwia Sobczak
Urszula Zimoląg - nie prowadzi bloga
  • na sportowo -
  • książka z wątkiem Holokaustu -"Matki i córki", Ałbena Grabowska
  •  "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Cudowna studzienka", red. Joanna Papuzińska
Katarzyna Abramova - Kącik z książką
  • na sportowo - "Sopel bramkostrzelny, czyli najdroższy transfer w historii piłki nożnej" Ewa Nowak
  • książka z wątkiem Holokaustu ---
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Cień i pazur" Gene Wolfe
Agnieszka - Dowolnik
  • na sportowo -"Mój nowojorski maraton" Sebastien Samson
  • książka z wątkiem Holokaustu ---
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Niezwyciężony" Rafał Mikołajczyk
makomt - Książki wokół mnie
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu -  "Podróż Cilki" Heater Morris
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Instytut piękności" Maria Paszyńska
Jenny - Tak mało czasu
  • na sportowo - Michał Gąsiorowski "To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej"
  • książka z wątkiem Holokaustu ---
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - Marcin Przybyłek "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw", Ilaria Tuti "Kwiaty nad piekłem", Małgorzata i Michał Kuźmińscy "Pionek" 
Olape - nie prowadzi bloga
  • na sportowo ---
  • książka z wątkiem Holokaustu -  "Życie przed sobą" Emil Ajar (Romain Gary)
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -"Wszystko czerwone" Joanna Chmielewska

1/3 wyzwania zrealizowały:


Beata Urbacz - nie prowadzi bloga
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - Agatha Christie "Rendez - vous ze śmiercią" 
Małgorzata Nowak - Czytelniczka Gosia
Dorota Józefiak -Kulturalna Mysz
  •  "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Wszystko czerwone" Joanna Chmielewska
Paulina Szymańska - Krakowskie Czytanie 
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -  Keigo Hishagino "Cuda za rogiem"
Anna Sych - nie prowadzi bloga
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Komórki się pani pomyliły" Jacek Galiński
Agnieszka Kaflińska - nie prowadzi bloga
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Sadie" - Courtney Summers
Anutek - Królowa Matka i Banda Czworga
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) - "Płacz" Marta Kisiel i "Deathless" Catherynne Valente  
 Magda - Maniaczytania
  • "Coś czerwonego" (okładka, tytuł, serce, książka o komunizmie itp) -  "Świąteczny rejs" Mary Higgins Clark i Carol Higgins Clark  

Zaległości z poprzednich miesięcy nadrobiły:
 
Maniaczytania
  • siły natury w tytule (np. wiatr, burza, deszcz, rzeka, piasek) - "Lód i ogień" Margit Sandemo i ze stycznia tego -
  • powieść graficzna - "Ristorante Paradiso" Natsume Ono
monweg
  •  książka o górach - "Całe życie" - Robert Seethaler
  •  siły natury w tytule - "Powódź" - Paweł Fleszar

Na moje wyzwanie złożyły się:
Zapraszam do marcowej Trójki e-pik:

Cel:

Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady:

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
*  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatorem wyzwania

***

Marzec 2020 to:


światy alternatywne
bajka niekoniecznie dla dzieci
 zwierzę w tytule lub na okładce

I co powiecie na kategorie marcowe? Popłynęłam trochę w fantastyczną stronę, więc wiem, że dla niektórych może być trudno. Wiadomo, że dobór lektur jest zupełnie subiektywny, jeżeli ktoś ma więc spory problem z tym gatunkiem, może spokojnie poszukać czegoś innego, co mogłoby w jakiś sposób pasować. Jakoś to ogarniemy! Światy alternatywne - książki, w których takowe światy występują. Bajka niekoniecznie dla dzieci - kategoria, którą można rozumieć dwojako: albo zawiera jakiś motyw bajowy (czarownica, księżniczka, smoki) w zupełnie niebajkowej odsłonie (kryminał, romans, obyczajówka, fantastyka), albo jest taką "bajką dla dorosłych". Trzecia kategoria jest Waszą decyzją - zwierzę w tytule lub na okładce. W zaistniałej sytuacji wydaje się być najłatwiejszą. Zobaczymy!

TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do której można się w każdej chwili zapisać. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych. Zachęcam do zgłaszania się w komentarzach, nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek.Wystarczy czytać, podzielić się opiniami i dobrze bawić!
Sardegna