posted by Sardegna on stos 2017
posted by Sardegna on 5, kryminał, literatura polska, W.A.B, współczesna literatura polska, Z półki 2017
Liczba stron: 334
posted by Sardegna on 6, Agora, literatura faktu, literatura polska, literatura wysokogórska, podróżnicza, współczesna literatura polska
Wydawnictwo: Agora
posted by Sardegna on 6, literatura polska, powieść obyczajowa, współczesna literatura polska, Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 432
posted by Sardegna on 5, literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży, literatura francuska, Muchomor, opowiadania, współczesna literatura zagraniczna
Liczba stron: 72
posted by Sardegna on 5, literatura dla dzieci, literatura polska, patronat, współczesna literatura polska, Wydawnictwo Żwakowskie
Moja ocena : 5/6
Śląscy Blogerzy Książkowi po raz pierwszy objęli patronatem medialnym książkę dla dzieci. Jest nią "Skrzat", opowieść dla najmłodszych autorstwa pana Waldemara Cichonia, śląskiego pisarza, znanego głównie z serii o kocie Cukierku ("Cukierku ty łobuzie!", "Popraw się Cukierku", "Nie martw się Cukierku)
Przyjaźń z krasnalem zmienia diametralnie życie Tomka, i to na lepsze. Dziwna jest to sprawa, bowiem, co ciekawe, sam Rymosław jest humorzastą i niezbyt miłą postacią, a będzie miał ogromny wpływ na zachowanie chłopca w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Czy polecam "Skrzata"? Oczywiście! Choć jest to zupełnie inna historia, niż przygody kota Cukierka, można dopatrzeć się w sposobie prowadzenia opowieści, charakterystycznego stylu pana Waldemara Cichonia. Jedyne poważne zastrzeżenia mam do grafiki. Gdybym nie znała Autora, jego twórczości, okładka książki i wizerunek skrzata, jakoś specjalnie nie przyciągnęłyby mojego wzroku i nie zachęciły do lektury. Dzieci także są wzrokowcami, a stwierdzenie moich, po zakończonej lekturze: "fajna ta książka, a nie wyglądała na taką", również daje do myślenia. Poza tym jednym mankamentem uważam, że jak najbardziej warto poznać bliżej Tomka i Rymosława i przekonać się, co przygotował dla nich Autor w kolejnym tomie.
posted by Sardegna on stos 2017
"Amelia i Kuba. Stuoki potwór" oraz "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony" Rafala Kosika - od Powergraphu
"Zapisane w wodzie" Paula Hawkins - od Świata Książki
"Ucieczka na szczyt" Bernadette McDonald - od Agory
"Sendo sprawy" Grahama Green - kolejny brakujący tom do mojej kolekcji GW XX - prezent
"Anielski kokon" Karolina Wilczyńska - zakup własny
"Szewc z Lichtenrade" Andrzej Pilipiuk - prezent od Agnieszki - dziękuję!
"Pole krwi" Denise Mina
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" E.L. James - zakupy po 1 zł w bibliotece
Reszta to książki dla dzieci:
Książkowy prezent na Dzień Dziecka od Egmnotu:
"Suarez", "Cuda niewidy" oraz książeczki z naklejkami "Star Wars"
"Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren
"Sposób na Alcybiadesa" Edmund Niziurski
"Anaruk, chłopiec z Grenlandii" A.Cz. Centkiewiczowie
"Władca Lewawu" Dorota Terakowska
"Przygody Tomka Sawyera" Mark twain
"Tajemniczy ogród" Frances H. Burnett
"Akademia pana Kleksa" Jan Grzechwa
"Wilka, większa i największa" Jerzy Broszkiewicz
"Cierpienia młodego wampira" Tim Collins
posted by Sardegna on 5, audiobook, kryminał, literatura polska, Muza, współczesna literatura polska
posted by Sardegna on 4, 5, Jedność, Już czytam sam!, literatura dla dzieci, literatura polska, Wilga, współczesna literatura polska
Naprawdę nie mam większych zastrzeżeń do tego typu historii. W końcu uczą one dzieci odpowiedzialności za zwierzątko, pokazują, że domowe pupile to nie zabawki, no i zawsze mają jakiś morał. Jednak mają też jedną podstawową wadę: są do bólu powtarzalne. Można więc przeczytać kilka takich historyjek, ale po którejś kolejnej można już autentycznie oszaleć! Dzieci też po czasie czują nimi znużenie, dlatego jeśli już chcecie czytać zwierzęce historyjki, to tylko jako przerywnik innej lektury.
A co czytają aktualnie Wasze dzieciaki? No i najważniejsze: pochwalcie się książkowymi prezentami na Dzień Dziecka!
posted by Sardegna on 4, audiobook, kryminał, literatura polska, Muza, współczesna literatura polska
Oprócz znanych mi miejsc w Katowicach, Osiedlu Paderewskiego, ulicy Stawowej czy Kilińskiego, w książce dość wnikliwie przedstawiona jest także Ruda Śląska, jednak jej wizerunek trochę mi przeszkadzał. Miasto zostało ukazane jako zapadła dziura, śmiertelnie niebezpieczna okolica, miejsce pełne najbardziej wynaturzonych przestępców. Wiadomo, że pewne dzielnice Rudy Śląskiej nie są może i najbezpieczniejszą strefą do życia na Śląsku, ale bez przesady! Miasto, jak każde inne w naszym regionie z lepszymi i gorszymi dzielnicami. Nie podobał mi się do końca ten obraz Śląska.
Podsumowując, "Tylko martwi nie kłamią" jest interesującą, ale nieco zagmatwaną i przegadaną historią kryminalną, rozgrywającą się na Śląsku. W trylogii o Hubercie Meyerze będzie chyba plasować się na ostatnim miejscu, bo "Florystka" ma jednak o wiele większy potencjał, choć jeszcze nie przesłuchałam jej do końca.
Cieszę się jednak, że dzięki audiobookom udało mi się zapoznać z pierwszą trylogią autorstwa Katarzyny Bondy. Teraz już będę mogla spokojnie wziąć się za "Żywioły" Saszy Załuckiej, które mam już w formie papierowej.
posted by Sardegna on 4, Czwarta Strona, literatura amerykańska, powieść erotyczna, romans, współczesna literatura zagraniczna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 375/ 390
Tak, jak pisałam przy okazji tomu pierwszego, nie mam pojęcia co autorka miała na myśli, pisząc tę serię. Czy powstała ona tak na poważnie, czy miał to być jakiś eksperyment społeczny? Nic nie jest w tej książce normalne i szczerze wątpię, że w taki sposób funkcjonują kluby motocyklowe w Stanach Zjednoczonych. Ta seria ma jednak jeden poważny plus: jest tak absurdalna i tak dziwna, że aż fajna. Kolejne tomy czyta się bardzo szybko i w sumie z chęcią, żeby sprawdzić, co jeszcze niesamowitego zaserwowała autorka czytelnikom. Z tego co się orientuję ma ukazać się jeszcze część czwarta i piąta, po które pewnie sięgnę, bo jestem nawet ciekawa, kogo Madeline Sheehen zrobi bohaterami tych historii.
posted by Sardegna on Targi Książki
Nie wiem w czym tkwi ten fenomen targów ale corocznie (a jeżeli się uda, to nawet dwa lub trzy razy w roku) z wielką radością planuję i później jadę na targi. Nie przeszkadzają mi tłumy, duchota, długi czas oczekiwania w kolejkach na podpis ulubionego autora, czy przeciskanie się do wejścia. Przez 7 lat prowadzenia bloga byłam już na kilku Targach Książki (dokładne relacje znajdziecie klikając w linki):
Doskonale widać to po tegorocznych TK w stolicy. Zabrałam do podpisu tylko trzy książki: "Zakładnika" Przemysława Borkowskiego, "Pustułkę" Katarzyny Bereniki Miszczuk i "Polska odwraca oczy" Justyny Kopińskiej. Nie stałam w kilometrowych kolejkach, bo to już nie na moje nerwy (dobrze, że mam podpis Remigiusza Mroza z czasów, kiedy nie był jeszcze tak oszałamiająco popularny, bo nie dałabym rady stać w 5 godzinnej kolejce...). Nie brałam też udziału w spotkaniach blogerów (oficjalnego nie było, a te mniej oficjalne jakoś mnie ominęły). Udało mi się za to spotkać w przelocie i chwilę porozmawiać z zaprzyjaźnionymi blogerami (Aine, Chiara, ManiaCzytania, Klaudyna, Silaqui, Kasia i Daniel, Agnieszka Tatera, Natalia, Angelika), pogadać z ŚBKami i robić to, na co nigdy wcześniej na TK nie miałam czasu: spokojnie pochodzić między stoiskami, kupić książki w promocyjnej cenie i po prostu "być" na targach.
porozmawiać z Magdą Witkiewicz, Renatą Kosin przy okazji promocji jej najnowszej, cudnie wydanej książki "Tatarka", a także z panią Patrycją Gryciuk, promującą swoją najnowszą książkę "Trzy godziny ciszy". Udało mi się też zamienić parę słów z panią Katarzyna Puzyńską, trafiłam bowiem na sam koniec podpisywania przez Nią książek, i nawiązać do pierwowzoru Lipowa, czyli miasteczka Pokrzydowo, które jest mi akurat znane prywatnie.
Tak prezentują się moje zdobycze targowe:
"Potwór z Florencji" Douglas Preston i Mario Spezi
"Przymierze trojga" Maxime Chattam
"Wiem o tobie wszystko" Clarie Kendal
"Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia







































