"Anna Karenina" Lew Tołstoj


posted by Sardegna on , , , ,

18 comments


Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 905
Moja ocena : 4/6

"Anna Karenina" była moim osobistym wyzwaniem. Założyłam, że przeczytam tę książkę w 2012 roku. Szczegółowo pisałam o tym tutaj.
Tym większa jest moja radość z zakończonej lektury i czasu, przy niej spędzonego. Nie będę ukrywać, "Anna Karenina" nie jest lekturą łatwą i lekką na jeden wieczór, zdecydowanie jednak jest warta poznania. Bo jakże można mówić o czytaniu klasyki, bez znajomości powyższej powieści.

"Annę Kareninę" uważa się za formę sprzeciwu Lwa Tołstoja, przeciwko społeczeństwu, układom politycznym  i gospodarce. Historia jednego z głównych bohaterów, Konstantego Lewina, to niemal biografia Autora. Sama fabuła naszpikowana jest rozważaniami bohaterów na temat uzdrawiania gospodarki (Lewin pisze książkę o udoskonaleniu gospodarstwa wiejskiego), polityki, stosunków feudalnych, hierarchii rodzinnej czy wychowania dzieci. I powiem szczerze, ta część powieści nie zjednała sobie mojej sympatii. Zdaję sobie jednak sprawę, że dla miłośników historii i badaczy dziejów Europy z XIX wieku, będzie to nie lada gratka.

Moją uwagę skupiała ta część powieści, która dotyczyła, jak można się domyślić, tytułowej bohaterki. Anna Karenina, żona wpływowego urzędnika, przeżywa wielkie rozterki życiowe. Zakochuje się z wzajemnością w młodszym od siebie, hrabim Wrońskim. Uczucie jest wystawione na wielką próbę. Przede wszystkim, na "przeszkodzie" stoi mąż Anny, który po początkowym pogodzenie się z romansem żony, ostro sprzeciwia się takiej sytuacji, i nie chce dopuścić do rozwodu. Największą jednak przeciwnością, stojącą na drodze zakochanym, jest arystokratyczne środowisko, które jawnie krytykuje i pogardza wyborem życiowym Anny. 

Romans i opuszczenie rodziny przez Kareninę, staje się głównym tematem do plotek. Kobieta na każdym kroku odczuwa niechęć otoczenia, jest wyśmiewana, wręcz potępiana. Anna bardzo przeżywa odsunięcie od towarzystwa, jednak najbardziej doskwiera jej brak kontaktu z synem, który został odizolowany od matki. Zrozpaczona i znerwicowana kobieta przechodzi prawdziwe piekło, które doprowadza ją w końcu do tragedii.

Równolegle z wątkiem Anny Kareniny, w powieści rozgrywają się sceny z życia, bliższych i dalszych krewnych kobiety. Śledzimy losy Stiwy Obłońskiego - brata Anny, jego żony Dolly i wielodzietnej rodziny. W ich domu dominują inne problemy. Wieczne romanse i wydatki Stiwy, ciągły niepokój o zdrowie i wychowanie dzieci, doprowadzą Dolly na skraj rozpaczy. Poznajemy idealistę Konstantego Lewina i jego żonę. Będziemy mogli przyjrzeć się prowadzeniu wiejskiego gospodarstwa i poznać problemy z tym związane.

Bohaterów i wydarzeń w powieści jest co nie miara. Nawet jeśli kogoś nie bardzo interesują wątki polityczno-gospodarcze, znajdzie przyjemność w zagłębianiu wątków rodzinnych i miłosnych czy poznaniu ówczesnych obyczajów arystokratycznych. Podsumowując, z czystym sumieniem polecam "Annę Kareninę", nie jest ona może lekturą łatwą, ale wartą poświęconego jej czasu. 

Sardegna

Różne informacje w jednym poście zbiorczym


posted by Sardegna on

16 comments

Uzbierało się trochę informacji, stąd ten post o wszystkim i niczym:

Na stronie Porozmawiajmy o książkach, trwa dyskusja na temat powieści "Droga" Cormaca McCarthy'ego. Mój komentarz, na temat powieści, można przeczytać TU. Mój post, dotyczący książki cieszył się sporym zainteresowaniem. Komentarzy też było sporo. Zapraszam więc do podzielenia się swoimi myślami na forum Projektu i dołączenia się do dyskusji

W ostatnią sobotę miałam okazję uczestniczyć w kolejnym, katowickim spotkaniu Biblionetkowym. Spotkanie jak zwykle było bardzo udane, obfite w stosy książkowe, wymianę myśli na tematy książkowe i nie tylko. Oto mój pożyczkowy stos, z przytaszczenia którego, nie jestem do końca dumna. W domu zalegają książki a ja nowe pożyczam...jednak, jak wiadomo, niektórym pokusom trudno się oprzeć


Mam jeszcze jedną pożyczkę: tym razem od Izy, "Świniobicie" M. Szabo. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki i jestem ciekawa, jak ją odbiorę. A jakie są Wasze wrażenia dotyczące Magdy Szabo?


W przyszłym tygodniu, mój blog będzie obchodził rocznicę, z okazji tego przygotowałam mały konkurs. Zapraszam do zaglądania

Zapraszam tez na forum Nie Anonimowych Książkoholików, założonych przez Klaudynę. Mam nadzieję, że autorka nie będzie miała mi tego za złe

Z tematów aktualnych, mam masę pozaczynanych książek i muszę się z nimi uporać. "Anna Karenina", "Małe trzęsienia ziemi" J. Weiner, "31.10 Halloween po polsku", "Opowiadania" Czechowa. Wszystkie czekają na dokończenie. Kiedy  skończę "Annę Kareninę", mogę odhaczyć sobie 3 z 16 książek, przeczytanych w ramach wyzwania Z PÓŁKI. A Wam jak idzie to wyzwanie?

No i na koniec, tradycyjnie, prosiłabym osoby, które jeszcze nie zaznaczyły swoich odpowiedzi w ankiecie, o nadrobienie zaległości. dziękuję za zaangażowanie
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Byle do ferii

 Sardegna

"Zakład o miłość" Agnieszka Lingas - Łoniewska


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 235
Moja ocena : 4/6

"Zakład o miłość" to druga  książka autorki, jaką miałam okazję przeczytać. Recenzje tej powieści krążą już od jakiegoś czasu na Waszych blogach i wzbudzają wiele emocji. Musiałam osobiście się przekonać, jakie wrażenie  na mnie wywrze ta książka i czy dołączę do jej fanów.

Krótko o fabule:
Sylwia jest dziewczyną z tak zwanego, "dobrego domu". Jest córką arystokratów i przyszłą spadkobierczynią, znanych w Europie, galerii sztuki. Dziewczyna ma ściśle zaplanowana przyszłość. Za dwa tygodnie wyjdzie za mąż, za swego wieloletniego chłopaka, syna znajomych jej rodziców, potem skończy studia na wydziale historii sztuki, urodzi dzieci i zacznie zarządzać rodzinnym majątkiem.
Brak możliwości decydowania o sobie, poddanie się woli rodziców i narzeczonego, denerwuje Sylwię, ale nie jest ona w stanie przeciwstawić się tradycji rodzinnej i pokładanych w niej nadziejach.
Na wieczorze panieńskim, zorganizowanym przez przyjaciółki w klubie, Sylwia poznaje Aleksa, mężczyznę o silnym charakterze, pewnego siebie kobieciarza, czerpiącego z życia pełnymi garściami. Aleks zaczyna otwarcie flirtować z Sylwią i zdaje się nie przejmować faktem, iż jest ona narzeczoną innego faceta.
Flirt w klubie i kolejne niby przypadkowe spotkania mącą w głowie Sylwii, która uświadamia sobie, że zaczyna czuć coś, do tego obcego i zupełnie różnego, od niej, mężczyzny. Również Aleks, pozer, niepoprawny kobieciarz i "zimny drań" zaczyna z przerażeniem uświadamiać sobie, że po raz pierwszy w życiu jest zakochany. Młodzi postanawiają zawalczyć o swoje uczucie, przeciwstawić się rodzinie i podjętym zobowiązaniom.
Na drodze do szczęścia stanie im jednak trudne dzieciństwo Aleksa, i pechowy zakład, który padł na początku ich znajomości, między Aleksem i jego kolegami.


"Zakład o miłość" to bardzo przyzwoity romans. Powalona na kolana nie jestem, bo nie do końca przekonała mnie historia bohaterów, ale muszę przyznać, że książkę czytało mi się wyjątkowo dobrze. Właściwie zaliczyłam ją w jeden wieczór. Na uwagę zasługuje też ciekawe zakończenie. Nie jest tendencyjne, jak mogłoby się wydawać i po przeczytaniu pozostawia miłe wrażenie o książce. Polecam miłośniczkom gatunku, na pewno nie będą zawiedzione.
Sardegna

"Miecz. Strażnicy Sampo cz.1" Timo Parvela


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments

Wydawnictwo: Kojro
Liczba stron: 200
Moja ocena : 4/6

"Miecz" to pierwsza część trylogii, opisującej niesamowite przygody trójki dzieciaków, stworzona na podstawie fińskiego eposu Kalevala. Nie dajcie się zwieść nieciekawej okładce, wnętrze książeczki jest naprawdę warte poznania.
Na początek muszę jednak zaznaczyć, że przedstawiona historia nie należy do typowych młodzieżówek, z jakimi powszechnie się spotykamy. Ale o tym za chwilę.

Trójka przyjaciół: Athi, Ilmari i jego siostra Anni zostają umieszczeni w centrum dziwnych wydarzeń. A wszystko przez nowe hobby Athiego, który postanowił nauczyć się grać na starodawnym instrumencie - kantele. Kiedy publiczny występ chłopaka na szkolnej akademii kończy się dramatycznie, wiele osób zaczyna interesować się kantele. Na instrument zaczynają polować dziwne osobistości, a dzieciaki, przerażone sytuacją, zwracają się z prośbą o pomoc do tajemniczego starca, który podarował kantele Athiemu. W rozmowie wychodzą na jaw skrywane przez starca sekrety. Chłopcy będą musieli zmierzyć się z wierzeniami swych przodków, oddzielić rzeczywistość od fikcji i nauczyć się, jak zostać Strażnikami Sampo.
Jaki w tym udział będzie miała szefowa nowo otwartej kopalni miedzi, jednocześnie mama jednej z koleżanek Athiego, złodziej Joker i gang motocyklowy Łabędzi z Tuoneli, przekonajcie się sami.

Mimo, że powieść docelowo przeznaczona jest dla młodszych czytelników, starsi też znajdą w niej coś dla siebie. Autor zręcznie połączył ze sobą świat rzeczywisty i fantastyczny. Postacie, zarówno te realne, jak i mitologiczne wpływają na dynamikę akcji. Fabuła powieści gęsto przeplatana jest wątkami  z eposu Kalevali. I tutaj powiem szczerze, musiałam zerknąć do Wikipedii i przeczytać co nie co o tym poemacie, ponieważ niektóre sytuacje w książce były dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Również zachowanie młodych bohaterów było momentami dziwne, jednak po przeanalizowaniu stwierdzam, że taka po prostu jest specyfika tej powieści.
Plusem na pewno jest fakt, iż czytelnik nie zaznajomiony z tematem fińskich wierzeń i mitologii, ma szansę poznać ten temat lepiej. Nie słyszałam wcześniej za wiele o eposie Kalevali i historii Sampo, a po lekturze "Miecza" zostaną mi w pamięci niektóre fakty. Z chęcią przeczytam pozostałe części "Strażników Sampo", ponieważ  jest to lektura nietuzinkowa, która poza rozrywką dostarcza także nową wiedzę z zakresu kultury i wierzeń Finów.
Sardegna

"Dotyk zła" Alex Kava


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 490
Moja ocena : 6/6

Mam za sobą trzy powieści Alex Kavy: "Łowca dusz", "Fałszywy ruch" i "Trucizna". Podoba mi się styl pisania autorki, skonstruowana intryga i zaskakujące zakończenie. Jednak powieści Kavy nie są pod tym względem równe. Najbardziej przypadła mi do gustu książka "Łowca dusz". Dwie pozostałe nie wzbudziły we mnie już tak wielkiego entuzjazmu. Może przez to właśnie, chęć przeczytania pozostałych książek autorki, odeszła na dalszy plan.

Jednak gdzieś tam, podczas poznawania powieści Kavy, przewijał mi się tytuł "Dotyk zła", debiut i pierwsza część przygód agentki Maggie O'Dell. Notka z okładki była bardzo zachęcająca, więc na tę książkę miałam naprawdę wielką ochotę.

Akcja wciąga czytelnika już od pierwszej strony. Skazany na śmierć zostaje Ronald Jeffreys, uznany za seryjnego mordercę i obwiniany za zabójstwo trzech małych chłopców. Jednak  prawda o bestialskich mordach jest nieco inna, a domyśla się jej jedynie ksiądz, spowiednik Jeffreysa. Przypuszczenia kapłana sprawdzają się, kiedy trzy miesiące później, w podobny sposób zostaje zamordowany kolejny chłopiec. Do sprawy zostaje włączona agentka specjalna Maggie O'Dell, która specjalizuje się w tworzeniu profili psychologicznych morderców. Maggie ma za sobą straszne doświadczenia, kiedy to jeden z psychopatów, nad profilem którego pracowała, obiera ją sobie za cel. Mimo osobistych problemów, włącza się aktywnie w sprawę zabójstwa chłopców i pomaga szeryfowi Nickowi Morelli w prowadzeniu śledztwa.
Wszystkie ślady z miejsca zbrodni prowadzą do okolicznego kościoła. Jednak podejrzanych o zabójstwa chłopców przybywa z dnia na dzień. Kiedy kolejne ciała są odnajdywane, a porwany zostaje siostrzeniec Morelliego, sprawa przybiera nieoczekiwany obrót. Zabójca śledzi każdy krok Maggie, a ta traci panowanie nad sobą, gdyż przypomina jej to sprawę z przeszłości. Czy agentka znajdzie w sobie siłę, by przeciwstawić się psychopacie i dokończyć śledztwo?

Powieść czyta się jednym tchem. Gdy już rozwiązanie śledztwa wydaje się być oczywiste, autorka przedstawia nowe tropy, którymi podąża czytelnik. Finał historii agentki Maggie O'Dell, który znajdziemy na końcu książki, również  zachęca do sięgnięcie po kolejne części jej przygód.
"Dotyk zła" to prawdziwy thriller, pełen napięcia, dramatycznych zwrotów akcji i dreszczyku, który odczuwalny jest zgłaszcza, gdy książkę czyta się późną nocą.  Kava skutecznie przyciąga do siebie czytelników. Tą powieścią zwojowała mnie na nowo. Po krótkim rozstaniu, wracam na łono jej wiernych czytelników, czego i Wam życzę.
Sardegna

Pierwszy stos styczniowy i wygrana


posted by Sardegna on

9 comments

Połowa stycznia za nami.  Czas zatem na mój pierwszy w tym roku stos.


1. "Zabójczy wirus" Alex Kava - kupiona w antykwariacie
2. "Zmrok" H. Lampoon
3. "Niedzielny klub filozoficzny" A. McCall Smith
4. "Życie raz jeszcze" J. Deveraux
5. "Morituri", "Resurrecturi"JI Kraszewski
6. "Wszystko, tylko nie mięta" E. Nowak
7. "Alicja w krainie czarów" L. Carroll
8. Książki Wybrane: Mankell, Child, Fielding, Pezzeli

Kavę kupił mi mąż w antykwariacie. A reszta pochodzi z Podaja. Pobrałam "Alicję...", bo o zgrozo, poza książeczkami dla dzieci, nie czytałam jeszcze tej historii. Obce są mi też powieści młodzieżowe pani Ewy Nowak. Wyszukałam sobie też na Podaju Kraszewskiego, bo moje domowe zbiory tegoż autora się pokończyły.

A teraz chciałam pochwalić się rewelacyjną nagrodą, jaką udało mi się wygrać w konkursie u Ewy Książkówki: 


Jeszcze raz Ewo, dziękuję Ci serdecznie 

Z informacji  bieżących: obecnie czytam II tom "Anny Kareniny" i słucham "Opowiadań" Czechowa. Podczas przerw w pracy podczytuję też "31.10 Halloween po polsku". Zapraszam na forum Nie Anonimowych Książkoholików, które powstało z inicjatywy Klaudyny.
Miałabym też prośbę o zaznaczenie swojej odpowiedzi w ankiecie, dotyczącej książki grudnia.

No i na koniec nietypowa prośba: zalogowałam się niedawno na portalu GoodReads. Aby realizować wyzwanie czytelnicze, brakuje mi w bazie portalu książki Hanny Kowalewskiej "Maska arlekina". W związku z tym, czy mogłabym prosić osoby, które mają konto na tej stronie i mają możliwość dodawania książek do zbioru, o wprowadzenie tego tytułu?. Będę bardzo wdzięczna i uśmiecham się pięknie  i pozdrawiam serdecznie
Sardegna

"Sklep na Blossom Street" Debbie Macomber


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 400
Moja ocena : 4/6

Po pierwszym tomie "Anny Kareniny", postanowiłam zrobić sobie przerwę. A w takiej sytuacji najlepiej działa na mnie moja ulubiona seria New York Times. Tym razem wypadło na Debbie Macomber. Czytałam już "Niespodzianki" tej autorki. Podobał mi się jej lekki styl pisania oraz przyjemna i prosta historia.


"Czy to jest coś w stylu Cukierni pod Amorem? Bo ma podobną okładkę..." spytał mnie mąż, kiedy zamknęłam książkę po dwóch godzinach czytania. Otóż nie, ale pierwszy rzut oka na okładkę może zmylić i zasugerować, że powieść jest właśnie w stylu Cukierni. Po bliższym przyjrzeniu, okazuje się, że witryna z okładki to sklepik z włóczkami. I takie to właśnie lokum spełniać  będzie najważniejszą funkcję w książce.

Gdy na początku powieści przeczytałam, że akcja toczyć się będzie wokół robienia na drutach, trochę zrzedła mi mina. Szydełka, sploty, druty, włóczki to nie moje klimaty. Jednak w trakcie czytania akcesoria te, i czynności z nimi związane, w ogóle mi nie przeszkadzały, gdyż stanowiły tylko tło do wydarzeń rozgrywających się w życiu czterech kobiet. Ale po kolei:

Lydia, samotna trzydziestolatka, która przeszła już w swoim życiu dwa nawroty raka, otwiera wymarzony sklep z włóczkami. Robótki na drutach są jej największą pasją. Pasją, która pozwoliła jej znieść trudy choroby i nadać sens jakiemukolwiek działaniu. Interes włóczkowy nie jest zbyt popularny, więc aby zachęcić klientki do zakupów, Lydia postanawia zorganizować kurs robienia na drutach. Na pierwszy termin zapisują się trzy chętne kobiety. Jacqueline, która planuje wykonać kocyk dla nienarodzonego jeszcze wnuka, Carol, która próbuje znaleźć sobie zajęcie, aby nie myśleć o tym, że od lat bezskutecznie próbuje zajść w ciążę, oraz Alix, która musi w jakiś sposób odpracować godziny społeczne nadane jej przez sąd.
Kobiety zaczynają spędzać ze sobą sporo czasu, ucząc się od Lydi i poznając siebie nawzajem. Wspólny cal łączy te różne kobiety i staje się punktem wyjścia do ich niezwykłej przyjaźni.

Książkę pochłonęłam w dwa wieczory. Jeśli macie ochotę na przyjemną, ciepłą, kobiecą literaturę, zapraszam do Sklepu na Blossom Street.
Sardegna

"Maska arlekina" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 316
Moja ocena : 6/6

"Maska arlekina" to trzecia część historii Matyldy Malinowskiej - Just, bohaterki serii o Zawrociu.
O odkryciu autorki tych powieści, Pani Hannie Kowalewskiej pisałam w rocznym podsumowaniu, tutaj. We wcześniejszych postach, przedstawiłam Wam też mój zachwyt nad częścią pierwszą, i genialną częścią drugą tej serii.

O ile w poprzednich dwóch powieściach poznajemy historię babki Aleksandry i tragicznie zmarłego ojca Matyldy, Jana, to "Maska arlekina" poświęcona jest w całości jednej postaci. Jest nią Świr, czyli Filip, mąż Matyldy. Niespełniony artysta, wieczny twórca, poeta, dramaturg. Żył pełnią życia, balansował ze śmiercią, nie oddzielał świata rzeczywistego od fikcji i sztuki. Jego bytowanie, pełne imprez, twórczych projektów i metafizycznych rozważań, zostało pewnego dnia przerwane samobójczym skokiem.  Matylda bardzo przeżyła utratę swojej pierwszej i jedynej miłości. Mimo, iż od śmierci męża minęło dziesięć lat, jego wspomnienie jest bardzo żywe. Matylda próbuje ułożyć sobie życie. Nie pomagają jej w tym zawiłe relacje rodzinne, ukryte sekrety i tajemnice pochodzenia jej ojca  (te wątki rozwinięte są w pierwszych dwóch częściach serii o Zawrociu).
W swym zagmatwanym życiu, Matylda ma tylko jedną ostoję: wieczną miłość Świra i świadomość pełnej przynależności do niego. 

Jednak pewnego dnia i to zostanie jej odebrane. Na grobie Filipa ktoś ustawia wielką rzeźbę, anioła ze złamanym skrzydłem. Dodatkowo w życiu Matyldy pojawiają się przyjaciele Filipa z przed lat, którzy mają wiele do powiedzenia o jej mężu.
Na jaw wychodzą skrywane fakty dotyczące śmierci Świra. Jego samobójczy skok nie jest już taki oczywisty.
Jaki związek z ostatnimi momentami życia Filipa ma jego ojciec, alkoholik, który opuścił rodzinę, oraz co znaczy tajemniczy napis ZAMIAST, z tyłu anielskiej rzeźby? Na te pytania Matylda będzie musiała znaleźć odpowiedź. Z pełną świadomością tego, że znajomość całej prawdy o nieżyjącym mężu może odebrać jej najlepsze wspomnienia o nim.

Kontynuacja serii o Zawrociu jest nie mniej ekscytująca od poprzednich części. Jest naładowana emocjami po brzegi. Wiele wspomnień i skrywanych uczuć wyjdzie na światło dzienne. Matylda będzie musiała uporać się z kolejnymi demonami swej przeszłości, szukając ukojenia w Zawrociu.

Czytelnikom, którzy znają dwie poprzednie części, polecam "Maskę arlekina" jako lekturę obowiązkową. Jeśli ktoś nie czytał, a szuka emocjonalnej powieści obyczajowej, seria o Zawrociu na pewno nie zawiedzie.
Sardegna

"Dundzia, Panek i przyjaciele" Grażyna Strumiłło-Miłosz


posted by Sardegna on , , , ,

3 comments


Wydawnictwo
: Dreams
Liczba stron:  104
Moja ocena : 4/6

Jeśli chcecie przenieść się w świat dzieciństwa,  pełnego zabaw, niesamowitych przygód i niecodziennych przyjaciół, zapraszam do lecznicy "Pod Dębami". To właśnie tam, Ania i jej brat Jędrek,  bohaterowie książki "Dundzia, Panek i przyjaciele", mieszkają i opiekują się gromadą zwierząt potrzebujących pomocy.

Ania i Jędrek są dziećmi weterynarza, który nie odmówi pomocy żadnemu stworzeniu. I tak, do ich lecznicy trafia mała dzika świnka, która zostaje nazwana Dundzią oraz bociek Panek, który wypadł z rodzinnego gniazda. Dzieciaki opiekują się maluchami, a gdy te zdrowieją i zaczynają czuć się w lecznicy swobodnie, rozpoczynają próbę ich oswojenia. 
 
Na szczęście zwierzaki są pozytywnie nastawione do świata i ich integracja z innymi mieszkańcami domostwa, przebiega bez zastrzeżeń. Suka Lotka i jej szczeniaki Bolek i Lolek, Dundzia, Panek oraz mały kotek, Kropek akceptują się wzajemnie i nie stwarzają konfliktów. Do wesołej zwierzęcej gromadki dołączy jeszcze jamnik Łobuz, wiewiórka Duszka i udomowiona kawka, Kaśka. 
 
Ania i Jędrek psocą i bawią się do woli z całą gromadą stworzeń. Oczywiście taka niecodzienna drużyna przyjaciół, popada nie raz w tarapaty. A to Kropek znajdzie się niespodziewanym niebezpieczeństwie, z którego nieoczekiwanie wybawi go Panek. A to Dundzia wda się w niebezpieczną bójkę. Również szczenięta, Bolek i Lolek, przysporzą dzieciakom nie lada zmartwień.  Przygód będzie co niemiara, a czas spędzony w towarzystwie Ani, Jędrka i ich zwierzęcych przyjaciół, nie będzie stracony.

"Dundzia, Panek i przyjaciele" to książka, która otwiera oczy młodym czytelnikom na przyrodę, świat zwierząt i ich zwyczaje. Uwrażliwia na zwierzęcą krzywdę i pokazuje, jak dzieci mogą się takiej krzywdzie przeciwstawić. Uczy pewnych zachowań i w pełnej krasie wyjaśnia powiedzenie "zwierzęta to nasi przyjaciele".

Książka przeznaczona jest raczej dla dzieci w wieku 5 lat wzwyż. Moja 3 letnia Ania, nie do końca zaciekawiła się lekturą. Rozdziały były dla niej za długie, a przede wszystkim, w książeczce było za mało ilustracji. Natomiast moi szkolni podopieczni (7-9 lat) wysłuchali opowieści z wielkim zaciekawieniem. Książka była wstępem do dyskusji, na temat posiadania zwierząt i opieki nad nimi. Jest to na prawdę wartościowa lektura. Polecam nie tylko rodzicom, ale i nauczycielom.

Sardegna

"Droga" Cormack McCarthy


posted by Sardegna on , , , , , ,

25 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Czas trwania: 9 h 11 minut
Moja ocena: 6/6
lektor: Krzysztof Gosztyła

Po książkę sięgnęłam pod wpływem projektu Porozmawiajmy o książkach, u Kornwalii. Jakoś wcześniej nie obiła mi się o uszy ta powieść. I teraz, po lekturze, zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe. Jeszcze chyba nigdy nie czytałam tak przejmującej i tragicznej powieści.

Rzecz dzieje się w Ameryce Północnej, w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Po kataklizmie, który nawiedził naszą planetę, Ziemia pogrążyła się w ciemności, pyle, chłodzie i wielkim chaosie. Wielka chmura pyłu i smogu, ogranicza dostęp światła, temperatura powietrza spada, powietrze jest strasznie zanieczyszczone, brak pitnej wody i pożywienia, to tylko niektóre z porażających skutków katastrofy.

W tym świecie, który w zagładzie pogrążony jest już jakiś czas, egzystują ludzkie niedobitki. Właściwie bestie, nie ludzie. Katastrofa spowodowała, że na światło dzienne wyszły ich najbardziej przerażające skłonności i instynkty.
Tą ziemską, zniszczoną pustynię, okupują skupiska morderców, gwałcicieli i kanibali, którzy z braku pożywienia polują na innych ocalałych. Wyludnione miasta i domostwa ograbiane są z resztek jedzenia, wody i ubrań. Nigdzie nie jest bezpiecznie. Za każdym zakrętem czai się śmierć.

Tą apokaliptyczną krainę przemierza dwójka wędrowców: ojciec z małoletnim synem. Ich ostatnim celem jest dojście do wybrzeża. Świadomi bliskiego końca, ostatkiem sił, walczą z martwym światem i ukrywają się przed bandą kanibali. Dwie osoby, przemierzają pokonaną Ziemię. Otoczeni pustką, chłodem, brutalnością i wszechobecną śmiercią, przepełnieni są ogromnym uczuciem wzajemnej miłości. Mimo, że pozbawieni nadziei, nie tracą swego człowieczeństwa i starają się czynić dobro.
Nie będzie szczęśliwego zakończenia. Finał ich drogi musi być tragiczny, gdyż dla Ziemi nie ma ratunku. Nadchodzą ostatnie chwile cywilizacji, ale nie człowieczeństwa.

Książka McCarthy'ego otrzymała w pełni zasłużoną Nagrodę Pulitzera. Jest doskonałym studium miłości i walki o drugiego człowieka. Powieść zatrzymuje się w pamięci na długo. Niektóre apokaliptyczne obrazy prześladują w snach. Jeśli ktoś ma małe dzieci, powieść odbiera się jeszcze mocniej. Wstrząsająca lektura, powinna być obowiązkową.

Jeżeli ktoś nie zna "Drogi", a miałby ochotę przeczytać i podyskutować na jej temat. Projekt Porozmawiajmy o książkach rusza 22 stycznia. Dołączyć może każdy. Zapraszam
Sardegna

Kolekcja Najpiękniejsze bajki świata


posted by Sardegna on ,

4 comments

Kolekcja DZIECKA Najpiękniejsze Bajki Świata
20 części + płyty CD ze słuchowiskiem, czytanym przez znane osoby
Moja ocena: 5/6
Liczba stron ok. 25-35
Czas trwania słuchowiska ok. 10-15 minut


Anusia jest w posiadaniu czterech, z dwudziestu części, powyższej kolekcji. Książeczki te zawierają klasyczne bajki, w nieco oryginalnej interpretacji. Narrator opowiada historię z własnej perspektywy. Często wplata własne komentarze do toczącej się opowieści, podsumowuje opowiastkę morałem. Przez to znane bajki  nabierają jakby nieco innej treści, a czytanie ich odbiega od klasycznej formy bajek.
Powiem szczerze, że w pierwszym kontakcie bardzo drażniła mnie ta "inność" klasycznych historyjek. No ale w końcu to nie mnie mają się one podobać. Grunt, że Anusia podchodzi do nich bardzo naturalnie i często wyciąga je z półeczki.




Do książeczek dołączone są płyty z interpretacją bajki, prezentowaną przez znane osoby. My posiadamy tylko dwie płyty. "Calineczkę", którą czyta Magda Umer i "Czterech muzykantów z Bremy", odtwarzanych przez Wojciecha Manna.  Pozostałe dwie bajeczki kupiłam na targu staroci, więc płyty nie były do nich dołączone. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja Wojciecha Manna. Jest zabawna, z charakterystycznym poczuciem humoru dziennikarza.
Książeczki posiadają fajne okładki i sympatyczną grafikę. Nie wiem jaka jest cena oryginalna tej kolekcji, ale jeśli książeczki będą dołączone do jakiegoś czasopisma, to na pewno je dokupię, żeby skompletować serię.


Sardegna

"Kraina baśni" Praca zbiorowa


posted by Sardegna on , ,

5 comments

Wydawnictwo: fk Elżbieta Jarmołkiewicz
Liczba stron:  254
Moja ocena : 6/6

Tą piękną książkę, w grubej, twardej oprawie, moje dzieciaki znalazły pod choinką. Bajki jak bajki, powiecie. Cóż w niej specjalnego?
Otóż, ta księga baśni jest bardzo wyrazista. Zawiera w swym spisie najbardziej znane historie. Jest bajka o Królewnie Śnieżce i Siedmiu Krasnoludkach, Rybaku i Złotej Rybce, Pięknej i Bestii, Królewnie na ziarnku grochu, Lampie Alladyna, Jasiu Fasoli, Oślej Skórce i inne. Każda strona zawiera stosunkowo niewiele tekstu, ale okraszona jest ogromnymi ilustracjami Carlosa Busquetsa. Czytanie bajki nie dłuży się dzieciom, gdyż każdy fragment historii jest pięknie zilustrowany i działa na wyobraźnię malucha.

Dodatkowo, książka zawiera sprytną grafikę. U góry każdej strony księgi, znajdują się graficzne symbole, przedstawianej akurat, bajki. I tak, kiedy czytamy o Śnieżce i Krasnoludkach, mamy ugryzione jabłko, lustro, chatkę, staruszkę, piękną królewnę i krasnale, w liczbie 7 sztuk. Każdy krasnal opatrzony jest cyfrą, więc trzylatek może sobie spokojnie je przeliczyć. Każda strona bajki o Śnieżce zawiera tą grafikę. Kolejne baśnie mają swoje symbole, które, gwarantuję Wam, intrygują malucha.
Bajki są napisane przystępnym językiem, zaciekawiają swą treścią, a piękne ilustracje dopełniają całości. Czterolatka bardzo polubiła "Krainę baśni". Co wieczór czytamy jedną historię i zbliżamy się już do końca. Mam jednak wrażenie, że na tym się nie zakończy, bo mała czytelniczka przed snem, skrupulatnie przegląda poprzednie bajki, analizuje grafikę, przelicza krasnale i tłumaczy tatusiowi, kto to jest "urocza Piękna". Będzie powtórka, to pewne
Sardegna

"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafon i garść informacji


posted by Sardegna on , , , , , , ,

16 comments

Wydawnictwo: Muza
audiobook: czas trwania 5 godzin 20 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Piotr Fronczewski

Moja przygoda z Carlosem Ruiz Zafonem zaczęła się dość niefortunnie. Po wielkim sukcesie "Cienia wiatru" i wysłuchiwania na około ochów i achów, postanowiłam przeczytać kolejną powieść autora, jaką była "Gra anioła". Zaznaczam, że nie czytałam wcześniej "Cienia wiatru", więc mój odbiór powieści był zupełnie świeży. I niestety stało się.  Lektura mnie zupełnie zawiodła. Nie czułam tego klimatu Barcelony, tajemnicy i magii, o której wszyscy mówili. Książkę męczyłam długie dni, zupełnie bez przyjemności. Potem odpuściłam sobie Zafona, na wiele tygodni. Ale mąż przytachał z biblioteki "Cień wiatru", więc chcąc, nie chcąc, zabrałam się do czytania. I tu poczułam już co nie co, z tej euforii, jaką czytelnicy obdarzali autora. Poczułam ten klimat! Kolejno, przyszedł czas na "Marinę".  No świetna lektura, po prostu! Kiedy trafił mi się pożyczony "Książę mgły", nie wzbraniałam się w ogóle.  Dodatkowo to mój drugi zaliczony audiobook, więc radość tym większa.

Fabuła większości Wam jest pewnie doskonale znana, bo recenzje pojawiały się na Waszych blogach. Krótko zatem: pięcioosobowa rodzina Carverów, Max i jego dwie siostry, Irina i Alicja, oraz ich rodzice, przenoszą się z centrum miasta, na wybrzeże. Przeprowadzka miała związek z niepokojem zbliżającej się, wielkimi krokami, wojny.
Carverowie wprowadzają się do wielkiego domostwa, które zamieszkane było, przed laty, przez rodzinę Fleishmanów. Max, początkowo jest bardzo niechętny przeprowadzce. Jednak gdy zaprzyjaźnia się z miejscowym nastolatkiem, Rolandem, a dodatkowo, w wyniku tej przyjaźni, wzmacnia relacje siostrzane, zaczyna czuć się w miasteczku bardzo dobrze. Max, Alicja i Roland spędzają beztroskie wakacje. Jeżdżą na rowerach, pływają i nurkują, penetrując stary wrak statku, zatopionego u wybrzeży miasteczka. Sielankę nastolatków zakłócają tylko dziwne sny Alicji i tajemniczy ogród posągów, mieszczący się za domem. Niepokojące wydają się także być filmy, pozostawione przez dawnych właścicieli domostwa. Obejrzenie jednego z nich, wywołało u Maxa paniczny strach...

"Książę mgły" to świetna powieść dla młodzieży. Dla starszych właściwie też. Jest dreszczyk emocji i intrygująca zagadka, mająca swe ujście w finale powieści. Jest to Zafon, jakiego pamiętam z "Mariny". Jestem bardzo ciekawa kolejnych części, zarówno "Pałacu północy", jak i " Świateł września". Jeśli ktoś się jeszcze opiera Zafonowi, radzę poddać się bez obaw.

Na koniec parę informacji: 

W przed ostatni dzień roku, przybyły do mnie jeszcze cztery książki. Nie chciałam umieszczać je w stosie styczniowym, więc zedytowałam post stosikowy. Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć, co mi jeszcze przybyło na koniec roku, zapraszam

Jeśli chodzi o ankietę, listopadową książką, najbardziej interesującą, według Was, okazały się "Dziedziczki" A. Pilipiuka (42%). Drugie miejsce zajęła "Cukiernia pod Amorem: Hryciowie" (28%). Miejsce trzecie zajął Maxime Chattam i "Teoria gai" (14%). Bardzo dziękuję wszystkim za udział w ankiecie i zachęcam do zaznaczenia swych typów, w następnej

Jak można zauważyć, zmieniłam sobie zdjęcie w czołówce i w profilu. Teraz KSIĄŻKI SARDEGNY mają swój niepowtarzalny klimat. Oba obrazy są tworem mojego zdolnego małżonka. A zamek widoczny u góry, to Bobolice, zwiedzone z dzieciakami latem. Z nową energią i zapałem, pozdrawiam wszystkich noworocznie
Sardegna

Podsumowanie czytelnicze roku 2011


posted by Sardegna on

18 comments

Na początek zaznaczam: to będzie długi wpis.

A to dlatego, że bardzo lubię podsumowania. Taki osobisty spis, daje mi sporo satysfakcji. Obrazuje, co w mojej czytelniczej sferze, udało mi się osiągnąć. Moim sporym osiągnięciem jest zaliczenie stu książek w 2011. Szczerze powiem, że kiedy pod koniec zeszłego roku urodził się mój Jasio, nie wierzyłam, że z dwójką dzieci, w ogóle będę miała czas na czytanie. Ale kiedy mijały kolejne tygodnie i miesiące, a ja czytałam kolejne książki, uwierzyłam, że setka jest w moim zasięgu. Może się zbytnio rozpisuję i rozczulam nad tym faktem, ale dla mnie to na prawdę sukces. A o to przecież chodzi, żeby realizować swoje pasje i czerpać z nich satysfakcję.
Tak więc, jeśli chodzi o liczbowe podsumowanie mojego czytelniczego roku, wygląda ono następująco;

100 książek przeczytanych, z tego:
68 - z własnych zbiorów w tym 1 audiobook
20 - pożyczonych = 12 z biblioteki, 2 ze szkolnej świetlicy, 6 od znajomych
9 - egzemplarzy recenzyjnych
2 - e- booki recenzyjne, 1 e-book własny
Z tego:
64 książki zagranicznych autorów
36 książki polskich autorów (1/3 przeczytanych książek to całkiem niezły wynik, moim zdaniem)

Zapisałam się do dwóch wyzwań: Kraszewskiego, w ramach którego przeczytałam 4 książki (moje komentarze: Stara baśń, Hrabina Cosel, Bruhl, Jaryna). Z udziału w tym projekcie jestem dość zadowolona. Cztery książki to niezły wynik. Oczywiście mogło by być lepiej, ale przy mojej małej tolerancji do książek historycznych, i tak jest nieźle. Jak to często powtarzam, gdyby nie Projekt Kraszewski, po powyższe książki, nigdy pewnie, z własnej woli, bym nie sięgnęła.
Drugie wyzwanie, to Projekt Nobliści. I tutaj czuje niedosyt, gdyż zaliczyłam tylko dwie książki (Nowe lektury nadobowiązkowe, Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki). Nie jestem z siebie zadowolona, tym bardziej, że noblistów na mojej półce nie brakuje.
Z chęcią dołączyłabym jeszcze do innych projektów, jakie obserwuję w blogosferze. Ale myślę, że nie będę przesadzać i zostanę przy obserwacji.

Podsumowanie ilościowe było, teraz jakościowe:
W 2011 roku starałam się czytać książki zalegające w mojej biblioteczce. Większość z nich czekała na swoją kolej dość długo. Ponieważ, egzemplarze w mojej biblioteczce liczy się w setkach, wybór miałam dość spory. Nie jestem do końca zadowolona z ilością literatury klasycznej, z którą udało mi się zapoznać. Właściwie poza Kraszewskim, nie udało mi się przeczytać więcej klasyków. Ubolewam nad tym i postaram się poprawić w roku kolejnym. 

Jeśli chodzi o moją listę najlepszych książek/serii w roku 2011, wytypowałam TOP 5 (kolejność przypadkowa, gdyż nie potrafię wyznaczyć kolejności, tych jakże różnych, od siebie książek):

 1. Maxime Chattam - pisałam o tym autorze już wiele razy, także nie ma nic dziwnego w tym, że umieszczam go na mojej liście. Odkryłam go całkiem niedawno i w tym roku przeczytałam chyba najwięcej jego powieści  (Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia, Drapieżcy, Krew czasu, Teoria gai).





2. Cukiernia pod Amorem Zajezierscy, Cieślakowie, Hryciowie. Dla mnie, ta seria jest naprawdę genialna. Nie na darmo pani Małgorzata Gutowska - Adamczyk została nagrodzona nagrodą blogerów - Złotą Zakładką. Świat powieści jest urzekający, a książki mają niesamowity klimat i na długo zapadają w pamięć.


3. Seria pani Hanny Kowalewskiej, zaczynająca się powieścią "Tego lata w Zawrociu" i kontynuacją "Górą śpiących węży". Wyjątkowe powieści, zupełnie różne, od znanych mi wcześniej. Zawrocie zawróciło mi w głowie. Dołączam do fanów autorki i deklaruję, że w roku 2012 przeczytam kontynuację tej serii i, o ile będzie mi dane, inne powieści autorki.


4. "Prawiek i inne czasy" Olga Tokarczuk
5. "Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski


Jeśli chodzi o gatunki literackie, w 2011 dominowały kryminały i thrillery. Było ich aż  30. Kolejno, powieści obyczajowe - 26, kobiece czytadła i romanse - 19, dla dzieci i młodzieży - 8, fantastyka - 6, historyczne - 5, podróżnicze - 3, literatura faktu -3.

Jeżeli nie pomyliłam się w obliczeniach i analizach stosików, które prezentowałam na blogu, w 2011 roku przybyło do mojej biblioteczki 277 książek. Jestem w  szoku! Skoro przeczytałam setkę, 177 zalega w biblioteczkowych odmętach...
Źródła pozyskanych książek to:
- targi staroci, gdzie udaje mi się kupić fajne powieści po naprawdę niskich cenach  - 94
- serwisy wymiany książek: Podaj.net, Giełda Mamy, parę egzemplarzy udało mi się zdobyć na DamBoMam - 95
- egzemplarze recenzyjne - 12
- prezenty - 9
- zakupy własne (Allegro, antykwariaty, księgarnie, kiermasze taniej książki) - 41
- kupione/wymienione w bibliotece - 14

Jak widać, mijający rok był dla mnie łaskawy jeśli chodzi o ilość i jakość przeczytanych książek. Przede wszystkim jednak, jest to rok założenia mojego bloga. Nawiązania bardzo miłej współpracy z wydawnictwami  (Kojro, Novae Res, Debit, Dreams, księgarnią Matras), wirtualne znajomości, wymiana myśli, wspólne tematy. Ale o tym w styczniu.
Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzę . Niech nowy 2012 rok będzie niezapomniany we wszystkich sferach Waszego życia! Pozdrawiam serdecznie
Sardegna

"Trzepot skrzydeł" Katarzyna Grochola


posted by Sardegna on , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron:  132
Moja ocena : 5/6

Miłość może być przekleństwem. I nie mam na myśli niespełnionej miłości, która burzy spokój duszy. Jak wiadomo, w takiej sytuacji,  czas leczy rany, więc jest nadzieja na szczęście. Mam na myśli miłość pozornie idealną. Związek ludzi pozornie kochających się, szanujących się, ufających sobie. Związek, który pod przykrywką szczęścia i udanego małżeńskiego życia, jest toksyczny i prowadzi do destrukcji.

W takim związku znajdowała się Hanna, bohaterka powyższej powieści. Kobieta ma pozornie wspaniałego męża, którego kocha szczerą miłością. Mimo, że bliscy ostrzegali ją przed pochopnym podejmowaniem decyzji o ślubie, kobieta była pewna swoich uczuć. Była także pewna uczuć swojego narzeczonego, który odnosił się do niej z wielkim szacunkiem, troską i oddaniem. Hanna nie zauważała pierwszych sygnałów tragedii. Wszystkie działania męża usprawiedliwiała jego problemami w pracy czy złym humorem. Potem szukała winy w sobie. Że jest złą żoną, że jest za leniwa, głupia, mało atrakcyjna. Że za mało się stara, a mąż jest przecież taki czuły i kochany... Tym bardziej, że otoczenie utwierdzało Hannę w tym fakcie.
Niewinne zachowanie męża zamienia się w regularną gehennę. Hanna zaczyna popadać w depresję. Tragedia, rozgrywająca się za drzwiami ich mieszkania, przybiera na sile, aby w końcu eksplodować i zmienić życie Hanny na dobre.

Ta krótka powieść Grocholi przesycona jest tragedią. Każda strona odkrywa przed nami niesamowity ból i dramat, do tego stopnia, że łzy same cisną się do oczu, a pytanie, jak mogło do tego dojść, pozostaje bez odpowiedzi. Płakałam nad losem Hanny, jednocześnie dziękując Bogu, że mam dobrego i kochanego męża,  i spokój, który jest dla mnie tak powszechny, że często niedoceniany.
Szczerze polecam. Mocna, emocjonalna lektura, skłaniająca do przemyśleń na tle mijającego roku.
Sardegna

10 książek, które chcę przeczytać w 2012 roku


posted by Sardegna on

16 comments


Po raz pierwszy biorę udział w Top 10, który zainicjowała Klaudyna. Jednak w tym przypadku musiałam wziąć udział, gdyż już od jakiegoś czasu rozmyślałam o tym intensywnie i robiłam sobie po cichu listę książek, z którymi koniecznie muszę się zapoznać w 2012 roku.

Na początek:

1. "Katedra Marii Panny w Paryżu" Wiktor Hugo - książka stoi na mojej półce już dość długo. Jednak czynnikiem decydującym o sięgnięcie po tę powieść, stał się post guciamal.








2. "Ziemia obiecana" Władysław Reymont - kupiłam sobie piękne wydanie tej książki. Poza tym Reymonta znam tylko z "Chłopów" (których, uwielbiam!), więc warto byłoby poznać inne powieści autora. No i muszę przyłożyć się do Projektu Nobliści.







 3."Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula Le Guin - Czarnoksiężnika czytałam jakieś 10 lat temu i niewiele pamiętam. Muszę przypomnieć sobie ten klasyk









4. "Wieści" William Wharton - właściwie to powinnam wpisać dowolny tytuł autora. Mam masę jego powieści a jeszcze żadnej nie czytałam (wstyd!) Tu znowu motywuje mnie guciamal







 
5. "Droga do Nidaros" Andrzej Pilipiuk - pierwsza część "Oka jelenia"leży na półce i się kurzy już od zeszłych świąt. Mam duże oczekiwania i boję się rozczarowania, taka jest prawda.







 
6. "Klątwa siedmiu kościołów" Milos Urban - marzyłam o tej książce przez długi czas. Aż w końcu ją sobie kupiłam (w księgarni, to rzadkość!) i jeszcze jej nie przeczytałam. Czas nadrobić zaległości.








7. "Świat Zofii" Jostein Gaarder - nie wiem czemu
  jeszcze nie przeczytałam. Powinnam była to zrobić 15 lat temu...









8."Zabić drozda" Harper Lee - jak wyżej...










 9. "Dom dzienny, dom nocny" Olga Tokarczuk - jestem pod wielkim wrażeniem innej powieści autorki, o której pisałam tu. Mam ochotę przeczytać coś jeszcze Pani Tokarczuk, a zawsze jakoś odkładałam to na później.

10. "Anna Karenina" Lew Tołstoj - mam na bakier z klasyką, więc lektura będzie jak znalazł

Mam nadzieję, że zadziała to na mnie mobilizująco i postaram się zrealizować takie postanowienie noworoczne. A propos noworocznych wyzwań, właśnie dziś dołączyłam do jednego, które akurat świetnie komponuje się z moją powyższą listą . Więcej informacji znajdziecie TU, a ja zachęcam do przyłączenia się 

Sardegna

Oto dlaczego lubię czytać kryminały :)


posted by Sardegna on

4 comments

Zbrodnia w Bibliotece organizuje konkurs, o którym więcej przeczytacie o TU:


A oto dlaczego, ja lubię czytać kryminały

Czy to nie zabrzmi banalnie, kiedy powiem, że od dziecka pasjonowało mnie rozwiązywanie zagadek? Straszny banał, ale niestety, albo stety, to prawda. Jako dziecko rozwiązywałam rebusy i zagadki. Jako nastolatka, ślęczałam na zagadkami logicznymi, aż do czasu, kiedy odkryłam w bibliotece regał: kryminały. Trochę chyba zakazany, jak dla dwunastolatki, ale to właśnie było w nim najfajniejsze. Zaczęłam od Agaty Christie. I tak, w niedługim czasie, przeczytałam wiele jej powieści. Chyba wszystkie, które były dostępne w naszej małej, wiejskiej bibliotece. No i się zaczęło! Podczas czytania musiałam być szybsza od Herculesa Poirot. Wcześniej niż on, odkrywałam prawdę o tajemniczych morderstwach czy zaginięciach.  Oczywiście czasami udało mi się zlokalizować mordercę przed końcem książki, częściej jednak napięcie trzymało mnie do ostatniej strony, bo nazwisko zabójcy nie było dla mnie takie oczywiste.

Po etapie Agaty Christie przyszedł czas na coś bardziej krwawego! Pamiętam ten mój pierwszy thriller. Tak, tak... to był "Czerwony smok" Thomasa Harrisa. Zdecydowanie nie polecam trzynastolatkom...no ale cóż, stało się... A potem to już poszło z górki. Kolejne kryminały, przy lekturze których,  zawsze to samo: zgadnąć kto zabił, przed końcem książki.
Teraz, kiedy za mną już kryminałów i thrillerów co najmniej setka, też liczy się ta niepewność, czy odgadnę, kto jest mordercą. Jednak w tej sprawie mam już nieco inne kryterium: kiedy mi się to uda, to znaczy, że kryminał jest słaby. Teraz liczy się dla mnie utrzymanie napięcia do końca i zaskakujący finał. Tak, to jest to co lubię w kryminałach najbardziej!

A jak wygląda Wasz stosunek do tego gatunku? Lubicie?
Sardegna

"Góra śpiących węży" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 454
Moja ocena : 6/6


"Góra śpiących węży" to jedna z najlepszych książek jakie w życiu czytałam. Wydaje mi się, że nie zdołam napisać nic, co by mój zachwyt przedstawiło w odpowiedniej formie. Wszystko co napiszę będzie zbyt banalne i powierzchowne. Powieść ma w sobie coś tak ulotnego i magicznego, że mój komentarz na pewno nie przekaże jej pełnej wartości.

"Góra śpiących węży" jest kontynuacją serii o Zawrociu. Właściwie to opisuje dalsze losy spadkobierczyni Zawrocia, Matyldy Malinowskiej - Just. O swoim zachwycie nad częścią pierwszą, pisałam TU. Po zakończonej lekturze wydawało mi się, że część druga będzie już bardziej prozaiczna i nie zawładnie mną tak mocno. Jakże się myliłam. "Góra..." to właściwa esencja serii. W niej czytelnik znajdzie odpowiedzi na prawie wszystkie pytania. Akcja rozwija się bardziej dynamicznie. Od razu wpada się w wir wydarzeń i wraz z Matyldą podąża drogą, którą ona wyznacza.

Po odziedziczeniu Zawrocia i rozwiązania niektórych tajemnic babki Aleksandry, Matylda wraca do Warszawy i próbuje uporządkować swoje sprawy. Jedną z nich jest wyjaśnienie przeszłości i poznanie prawdy, dotyczącej śmierci jej ojca, Jana Malinowskiego. Matylda otwiera, zawsze zamykany przez matkę, pawlacz, i znajduje w nim przedmioty należące do ojca. Garść szarych guzików, które często pojawiały się w jej snach, oraz zdjęcia sprzed sierocińca "Sosenka" z dziwnymi podpisami. Matylda próbuje dociec, kto znajduje się na starych zdjęciach. Wyrusza w podróż do przeszłości. Po drodze odkrywa głęboko skrywane tajemnice rodzinne, dowiaduje się niesamowitych rzeczy na temat swojego ojca oraz odnajduje zaginioną gałąź familii. Matylda dociera także do brutalnej prawdy, na temat śmierci ojca. Okaże się, że komuś bardo zależało na ukryciu pewnych faktów i usunięciu śladów z miejsca wypadku samochodowego.

Powieść czyta się jak najlepszy kryminał. Poszukiwanie korzeni, intrygi rodzinne, zawiłe relacje między członkami rodziny, wszystko to powoduje, że akcja toczy się wartko i dynamicznie.
Poznajemy trudne relacje Matyldy z matką, ojczymem i przyrodnią siostrą. Podążamy z nią do teatru, gdzie toczy się równie zawiła intryga wśród jej współpracowników. Wnikamy w brutalny świat szantażu i układów.
W powieści autorka dostarcza nam całą gamę postaci. Większość z nich od razu wzbudza w nas niechęć. Zahukana matka Matyldy, wyniosła i zazdrosna o wszystko, siostra czy ojczym, który nienawidzi swej pasierbicy. Jednak pod przykrywką zawistnych, nieczułych i wrogich postaw, kryją się osoby głęboko skrzywdzone przez los. Osoby, które bardziej zasługują na współczucie niż nienawiść.

Jak widać, "Góra śpiących węży"dostarczy nam nie lada wrażeń. Dodatkowym atutem jest piękny język powieści, który po prostu zachwyca. Jest to jedna z bardziej wartościowych powieści, jakie miałam przyjemność czytać. Gorąco polecam.
Sardegna

"O, choinka! Czyli jak przetrwać święta"


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

E - book
Liczba stron: 201
Moja ocena : 4/6

"O, choinka" to zbiór 22 opowiadań świątecznych, stworzonych przez autorów z klubu Tfórca. Jest to druga inicjatywa autorów, gdyż jako pierwszy pojawił się e-book "Halloween po polsku 31.10". Oba tytuły są dostępne na virtualo, do pobrania, zupełnie za darmo.
Ja też skorzystałam z tej oferty i pobrałam sobie oba e-booki. Zaczęłam od wersji świątecznej, żeby wprowadzić się w świąteczny nastrój.

 Na wstępie zapoznałam się z listą autorów. Jest ich 18:
1. Ewa Bauer
2. Karolina Dyja
3. Witold Klapper
4. Anna Klejzerowicz
5. Monika Knapczyk
6. Antonina Kostrzewa
7. Rafał Kuleta
8. Krzysztof Maciejewski
9. Magdalena Mikoś
10. Magdalena Witkiewicz
11. Katarzyna T. Nowak
12. Anna Pasikowska
13. Kornelia Romanowska
14. Anna Rybkowska
15. Michał Stonawski
16. Marek Ścieszek
17. Agnieszka Turzyniecka
18. Karolina Wilczyńska

Większość z nich była mi nieznana, ale będę miała okazję poznać ich jeszcze lepiej, przy okazji czytania drugiego e-booka.

Nie wszystkie opowiadania podobały mi się jednakowo. Ale taki już urok antologii. Nie da się wszystkim dogodzić.
Jeśli chodzi o mnie, najbardziej zapadły mi w pamięć te niekonwencjonalne, świąteczne historie ("Najcenniejszy prezent" brrr..., "Opowieść wigilijna, czyli święta nie istnieją", "Dziecko").
Warte uwagi są też typowe, klimatyczne opowiadania, pełne nadziei, miłości, wiary w drugiego człowieka ("Złodziej świąt", "Elfy są na świecie", "Nie zabieraj nam Stefana").
Niektóre z nich pokazują obraz świąt spędzanych w nieco innej atmosferze. Pełne nostalgii, smutku, samotności. Te skłaniają nas do pewnych przemyśleń i świątecznych rachunków sumienia ("Polowanie", "Ale on o mnie pamięta").
Najmniej podobały mi się dwa opowiadania. Tytułowe "O choinka (czyli przypadki Romana G.) - odebrałam je jako próbę powielenia postaci Jakuba W. A jak wiadomo ta postać jest jedyna w swoim rodzaju i nie da się jej podrobić. Drugie opowiadanie, które mi się nie podobało to "Iglaste tęcze we mgle z kwiecistych płatków śniegu" - jak dla mnie zbyt abstrakcyjne. Nie czuję tego klimatu. Jednak jestem pewna, że opowiadanie znajdzie swoich zwolenników.
Gdybym miała wybrać z całego zbioru, jedną ulubioną historię, byłoby to opowiadanie "Dziecko" Marka Ścieszek. Tajemnicze, trochę baśniowe i bardzo charakterystyczne. Takie, jak lubię.

Jeśli chodzi o podsumowanie całego zbioru, daję czwórkę. Opowiadania czyta się szybko i przyjemnie.  Miło było mi także poznać bliżej rodzimych twórców, którzy nie są znani jeszcze szerokiej grupie czytelników.  Teraz przyjrzę się "Halloweenowi po polsku", a nazwisk niektórych autorów, będę wypatrywać.
Pozdrawiam  świątecznie
Sardegna