"Bale maturalne z piekła" antologia


posted by Sardegna on , , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 300
Moja ocena : 3/6

Do tej pory nie miałam zbyt wiele styczności z powieściami z gatunku paranormal romance. Nie żebym je omijała szerokim łukiem, po prostu nie było okazji do ich przeczytania. Jedyny paranormalny romans jaki jest mi znany, to ten z filmu "Pamiętniki wampirów" i sagi Zmierzchu. Więc kiedy trafiło się stoisko z Tanią Książką, skusiłam się na powyższą antologię. Nie powiem, nazwisko autorki Zmierzchu zapisane największą czcionką na okładce, było tego decydującym czynnikiem, ale ciekawa byłam też stylu innych pisarek, poruszających kwestie zakazanego uczucia.

W antologii znajduje się pięć opowiadań. Pierwsze dwa są autorstwa Stephenie Meyer i innej znanej autorki powieści młodzieżowych, Meg Cabot. Pozostałe trzy, napisane zostały przez bliżej nie znane mi autorki, Kim Harrison, Michele Jaffe i Lauren Myracle. Wszystkie opowiadania spaja wątek balu maturalnego, który odbywa się w czasie prezentowanych historii.

Z założenia tej antologii miało chyba wynikać poznanie mało popularnych opowiadań Meyer i Cabot, a  pozostałe trzy autorki umieszczono w książce "na przyczepkę". Jeśli się mylę, proszę mnie uświadomić, bo naprawdę nazwiska tych pań nic mi nie mówią.
I niestety, ale z takim przekonaniem zaczęłam lekturę "Balów maturalnych z piekła". Piszę niestety, gdyż moje rozczarowanie po przeczytaniu pierwszego opowiadania, właśnie tego, które zachęca czytelnika z okładki nazwiskiem Meyer, było przeogromne.
"Piekło na ziemi" to historia zakazanej miłości dwóch istot, które nie do końca z własnej woli, znalazły się na balu maturalnym w postaci pary zwyczajnych nastolatków. Oczywiście uczucie tych dwojga jest bardzo burzliwe i okraszone dziwnymi wydarzeniami, mającymi wpływ na innych uczestników balu.  Jak dla mnie, porażka.

Lekko już zniechęcona, pomyślałam sobie: "teraz na pewno będzie lepiej, w końcu to Meg Cabot".
Opowiadanie "Córka likwidatora" to historia nastolatki, która wpada w sidła zastawione przez uwodzicielskiego wampira, mającego jak najbardziej złe zamiary. Na szczęście wybawca dziewczyny jest blisko, więc wszystko dobrze się kończy.
Znowu to czuję, porażka! To opowiadanie jest jeszcze gorsze od poprzedniego...aż się bałam czytać dalej!

Kolejna historia "Madison Avery i żniwiarz ciemności" Kim Harrison, zaczyna się całkiem obiecująco, ale kiedy do akcji wkraczają opiekuńcze anioły nie mające do końca dobrych zamiarów, ręce mi opadły...

Pozbawiona nadziei na cokolwiek, dotarłam do opowiadania czwartego, o wdzięcznym tytule "Bukiecik", autorstwa Lauren Myracle. I dopiero poczułam, że przedstawiona historia ma sens. Trójka przyjaciół trafia w posiadanie tajemniczego bukieciku (czemu nie kamienia, kryształu, pierścienia?), spełniającego najskrytsze pragnienia. Wypowiedziane na głos życzenie, rujnuje całe ich dotychczasowe życie i zmienia bieg historii. Szału nie było, ale opowiadanie czytało mi się całkiem przyjemnie.

No i na koniec, ostatnie opowiadanie, które miało mi chyba wynagrodzić trudy przebrnięcia przez poprzednie. Autorce udało się stworzyć naprawdę intrygującą opowieść, momentami absurdalną, ale przynajmniej interesującą. Nastoletnia Miranda pracuje dorywczo jako szofer pewnej firmy transportującej gości z lotniska. Któregoś dnia, otrzymuje zadanie odwiezienia dziwnej dziewczynki Shibby, do opustoszałej posiadłości. Miranda postanawia dowiedzieć się, kim jest Shibby i jaką tajemnice skrywa.

Podsumowując, przeżyłam wielkie rozczarowanie powyższą antologią. Nie dość, że nie poznałam żadnej ciekawej historii z gatunku paranormal romance, to jeszcze się strasznie wynudziłam.
Demony, opiekuńcze anioły, wampiry (ale jakoś zupełnie różne od tych mi znanych), istoty nadprzyrodzone...i do tego zakochane nastolatki...to ponad moje siły. Nie czuję tej konwencji, może się nie znam, albo jestem za stara na takie historie.
Stanowczo odradzam, no chyba, że się ktoś uprze, to na własną odpowiedzialność, bardzo proszę.
Sardegna

13 komentarzy:

  1. Jak dla mnie sam pomysł i tytuł już tchnęły tandetą a la pani Meyer i "dramatyczne" historie nastolatków... No ale niewątpliwie może się to sprzedać, dzięki właśnie tym dwóm znanym nazwiskom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jakiś specjalnych uprzedzeń w stosunku po pani Meyer. Saga Zmierzch nawet mi się podobała. Ot, przyjemna lektura dla młodzieży. Podobnie jest z powieściami Meg Cabot.Sięgając po powyższą antologię, spodziewałam się przyjemnej lektury z wątkiem paranormal romance. Otrzymałam strasznie naiwne historie, ani ciekawe, ani przerażające...dobrze, że kupiłam książkę na wyprzedaży, gdybym miała zapłacić całą sumę, to bym się chyba wściekła

      Usuń
  2. Jeszcze nie próbowałam czytać tego typu książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja postanowiłam spróbować i wyszło nie najlepiej...nie była to udana próba poznania gatunku paranormal romance.

      Usuń
  3. Wiedziałam, że to taka sobie książka. Czytałam Wakacje z piekła - zero szaleństwa. Wszystkie te antologie sa niewiele warte ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie sięgnę po inne antologie z tej serii. Chociaż kiedyś kusiły mnie te "Wakacje z piekła". Teraz to już nawet nie popatrzę w ich stronę :)

      Usuń
  4. kierując się twoją recenzją i moimi uprzedzeniami do książek z okładkami tego typu ( tak wiem że to głupie :D) po tę pozycję zdecydowanie nie sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z ciekawości: co Cię odstręcza w okładce? :)

      Usuń
  5. nie wiem ale omijałam tę książkę od dawna niczym mnie nie przyciąga,ani okładką ani autorem. Recenzja tylko potwierdza,że moja kobieca intuicja działa :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, czyli miałaś nosa do tej antologii :)

      Usuń
  6. nie, nie. zdecydowanie nie moja działka. samą książkę również omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, moja też nie... a dałam się podstępnie nabrać

      Usuń
  7. Uff, a ja swojego czasu bardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale coś mi w niej nie pasowało. Teraz widzę, że zrobiłam dobrze. Nawet bardzo, bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń