"Kto zabił mamusię?" Małgorzata Starosta


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: EmpikGo
audiobook: czas trwania 7 godzin 43 minuty
Moja ocena : 5/6
lektor: Anna Próchniak

Komedie kryminalne Małgorzaty Starosty to gwarancja dobrej zabawy. Świetnie bawiłam się już przy okazji trylogii "Pruskich bab" ( "Pruskie baby" , "Wesela nie będzie", "Kwestia czasu") oraz serii z charakterną restauratorką i celebrytką Agatą Śródką ("Wina wina", "Tajemnica carycy")

"Kto zabił mamusię?" jest odrębną historią, pozornie niezwiązaną z tymi poprzednimi, jednak ma z nią więcej wspólnego, niż wszystkim może się wydawać. Ja, książkę napisaną w takim stylu nazywam incepcją, bowiem główną bohaterką nowej powieści Małgorzaty Starosty jest ... Małgorzata Starosta, autorka poczytnych komedii kryminalnych.

Autorka wykorzystała swoją własną osobę, jako pierwowzór bohaterki, choć nie wiem, ile jest prawdy w tym, co zostało w powieści opisane, a ile wątków jest wytworem jej wyobraźni. Jestem jednak przekonana, że doszukiwanie się autentyczności w tej komedii kryminalnej z jednej strony będzie dla czytelnika fajne, a z drugiej mocno pokręcone.

Pisarka Małgorzata Starosta pewnego dnia otrzymuje informację o śmierci swojej teściowej. Jest to tym bardziej dziwne, że w momencie przekazywania tej nowiny przez, nomen omen, podkomisarza Bączyńskiego, noszącego to samo nazwisko, co bohater stworzonej przez nią komedii kryminalnej, jej teściowa gości w domu Starostów i siedzi z nimi przy jednym stole. Informacja o zgonie starszej pani jest jednak niepełna, dotyczy bowiem Ireny, pierwszej teściowej Małgorzaty, czyli matki jej pierwszego męża, Mieszka.

Irena była kobietą dość specyficzną, ale jedyne, czego nie można było jej zarzucić, to faktu, że nigdy nie powiedziała na swoją młodą synową, złego słowa. Uwielbiała "Małgonię" i kibicowała jej od początku drogi pisarskiej. Kiedy po krótkim małżeństwie Gosia i Mieszko się rozstali, Irena nie mogła tego przeboleć. Gdy jej syn ożenił się ponownie, druga synowa nigdy nie uzyskała już takiej sympatii i wsparcia.

Starsza pani zostaje zamordowana, jednak przed śmiercią pisze list do Małgorzaty, w którym nie dość, że umieszcza podpowiedzi dotyczące tego, kto być może ją zamordował, ale dodatkowo także wspomina o nierozwiązanej sprawie kryminalnej sprzed dwudziestu laty. List jest mocno pokręcony, zwłaszcza dla postronnego czytelnika, Małgorzata umie jednak odczytać zapisane między wierszami wskazówki.

Irena w liście wspomina o pierwszej książce Starosty, którą ta napisała będąc jeszcze w związku z Mieszkiem. Powieść nie została wprawdzie nigdy wydana, ale w formie rękopisu przeleżała kilka lat w domu jej pierwszego męża. Była teściowa sugeruje, jakoby w tej powieści znalazły się wskazówki, co do jej zabójcy, ale też rozwiązanie sprawy sprzed lat, w której przypadkowo wzięli udział Małgorzata i Mieszko tuż po maturze. Wtedy jeszcze, jako para, na suto zakrapianej imprezie po zakończeniu liceum, byli świadkami śmierci koleżanki z równoległej klasy. Dziewczyna utonęła będąc pod wpływem narkotyków, jednak jej ojciec nigdy nie uwierzył w fakt, że jej śmierć była nieszczęśliwym wypadkiem.
Ten dziwny testament, który pozostawiła po sobie Irena, mocno narusza spokój rodziny Starostów. Aktualny mąż Małgorzaty nie jest zadowolony z faktu, że wraca ona do przeszłości, tym bardziej, że nie był w ogóle świadomy tego, że jego żona była wcześniej mężatką. Wprawdzie przez krótki okres paru miesięcy, ale zawsze.

Również aktualna teściowa nie chce, żeby Małgorzata angażowała w tą sprawę, tym bardziej, iż uważa ona, że obecność podkomisarza Bączyńskiego w ich domu nie jest przypadkowa. Najbardziej zadowolona z takiego obrotu sprawy jest córka pisarki, Alicja, nastolatka, która z wypiekami na twarzy obserwuje rozgrywające się w domu, niespodziewane wydarzenia.

Małgorzata podejmuje temat zapoczątkowany przez Irenę, na kolejne tropy mocno nakierowuje ją też podkomisarz Bączyński, który jest zdecydowanie bardziej rezolutny i ogarnięty, niż jego książkowy pierwowzór. Bohaterka zaczyna więc od znalezienia zaginionego w akcji rękopisu, a przy okazji Mieszka, który również znika bez śladu i nie pojawia się nawet na pogrzebie swojej matki. Podążanie za wskazówkami nie okaże się jednak takie proste. Co bowiem wspólnego może mieć śmierć nastolatki sprzed dwudziestu laty, niejasne wspomnienia Małgorzaty z licealnej imprezy, pierwsza powieść z wymyśloną fabułą kryminalną, i jak najbardziej realny zgon teściowej?

"Kto zabił mamusię?" to powieść utrzymana mocno w stylu Małgorzaty Starosty, zabawna, ale w wyważony sposób, z nieprzesadzonym humorem i inteligentnymi żartami sytuacyjnymi. Przez tą "incepcję", czyli wprowadzenie bohaterki - autorki do fabuły, zaskakuje czytelnika i trochę miesza mu w głowie. Nie wiadomo bowiem ile prawdy jest w tej historii, ale samo analizowanie tego jest niezłą zabawą.

Podobała mi się ta opowieść, chociaż nie ukrywam, że jak do tej pory, moim faworytem jest "Tajemnica carycy". Tym bardziej się cieszę, że na dniach premierę będzie miała trzecia część serii o restauratorce Agacie Śródce, rozgrywająca się swoją drogą w pobliskim Jastrzębiu-Zdroju.

Sardegna

10 książek, które mrożą krew w żyłach


posted by Sardegna on

2 comments

Jako miłośniczka wszelkiego rodzaju podsumowań, zestawień i statystyk, wymyśliłam owego czasu cykl blogowy o wspólnym tytule "10 książek, które...". Jak do tej pory, na moim blogu pojawiło się siedem takich wpisów, a ostatni z nich opublikowałam w kwietniu 2021 roku:

Co ciekawe, zestawienia te są bardzo chętnie czytane, nawet po tak długim czasie, postanowiłam więc do nich wrócić i przedstawić kolejne10 książek, które... tym razem mrożą krew w żyłach. Oczywiście jest to mój subiektywny ranking, ale może ktoś się zainspiruje i w wymienionych przeze mnie tytułach znajdzie coś dla siebie. 

Jeśli chodzi o książki mrożące krew w żyłach, to w moim wypadku są to zazwyczaj takie historie, które przerażają mnie swoją realnością, czyli po prostu mogą zdarzyć się dosłownie tu i teraz, po sąsiedzku. Nie są to horrory związane z postaciami fikcyjnymi, wymyślną fabułą, tylko zwyczajne opowieści rozgrywające się


"Inkub" Artur Urbanowicz 

To jedna z lepszych książek, jakie w życiu czytałam. Akcja dzieje się na Suwalszczyźnie w opuszczonej przez Boga i ludzi wiosce Jodoziory, zamieszkałej dosłownie przez kilka osób, w której w jednej z chat przebywała kiedyś potężna czarownica. "Inkub" to powieść wielowątkowa, a cała zawarta w niej groza i przerażająca otoczka opiera się na niedomówieniach i specyficznej, mrocznej, klaustrofobicznej atmosferze miejsca. Powieść jest straszną, ale jednocześnie tak niesamowita, że nie można jej ot tak sobie, bezkarnie odłożyć na później. Skupia na sobie całą uwagę czytelnika, który nie może myśleć o niczym innym, tylko o poznaniu dalszego ciągu tej historii. Jest to taki typ literatury grozy, jaką lubię najbardziej, czyli bardzo rzeczywista opowieść, która praktycznie mogłaby się wydarzyć tuż obok nas, w sąsiedniej wiosce. To poczucie realności wzmaga tylko niepokojące posłowie Autora, które zamiast ostudzić wrażenia z lektury, tylko je podkręca, sugerując, jakoby część opisanych sytuacji była oparta na autentycznych wydarzeniach.

"Droga" Cormac McCarthy

Rzecz dzieje się w Ameryce Północnej, w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Po kataklizmie, który nawiedził naszą planetę, Ziemia pogrążyła się w ciemności, pyle, chłodzie i wielkim chaosie. Wielka chmura pyłu i smogu, ogranicza dostęp światła, temperatura powietrza spada, powietrze jest strasznie zanieczyszczone, brak pitnej wody i pożywienia, to tylko niektóre z porażających skutków katastrofy. W tym świecie, który w zagładzie pogrążony jest już jakiś czas, egzystują ludzkie niedobitki. Właściwie bestie, nie ludzie. Katastrofa spowodowała, że na światło dzienne wyszły ich najbardziej przerażające skłonności i instynkty. Apokaliptyczną krainę przemierza dwójka wędrowców: ojciec z małoletnim synem. Ich ostatnim celem jest dojście do wybrzeża. Świadomi bliskiego końca, ostatkiem sił, walczą z martwym światem i ukrywają się przed bandą kanibali. Dwie osoby, przemierzają pokonaną Ziemię. Otoczeni pustką, chłodem, brutalnością i wszechobecną śmiercią, przepełnieni są ogromnym uczuciem wzajemnej miłości. Mimo, że pozbawieni nadziei, nie tracą swego człowieczeństwa i starają się czynić dobro. Takie postapokaliptyczne historie przerażają mnie najmocniej, chyba właśnie dlatego, że mam świadomość, że mogą wydarzyć się naprawdę...


"Księga bezimiennej akuszerki" bardzo podobna jest do "Drogi" McCarthy'ego. Obie historie są powieściami pisanymi z perspektywy jednego bohatera w czasie wielotygodniowej wędrówki po świecie postapokaliptycznym. Obie ukazują ogrom brutalności i zezwierzęcenia człowieka, który w sytuacji zagrożenia i chaosu jest w stanie myśleć tylko o sobie, poświęcając najwyższe wartości i dobro drugiego. Obie pokazują, co dzieje się w głowie bohatera zmagającego się ze strachem, walką o przetrwanie, samotnością i tęsknotą. Obraz postapokaliptycznego świata w tej historii jest niewyobrażalnie przerażający, głównie przez to, że wydaje się być, jak najbardziej realny. To nie jest świat po najeździe obcej cywilizacji i walka z wymyślonym wrogiem, o której czyta się z przymrużeniem oka. Tutaj spustoszenie powoduje nieznany wirus, a wymykające się z pod kontroli konsekwencje pandemii doprowadzają świat do ruiny. Niestety brzmi to niepokojąco znajomo i ten fakt najbardziej działa na wyobraźnię czytelnika. 

"Dom na Wyrębach" Stefan Darda 

Powieść utrzymana jest w atmosferze grozy, niepokoju i ciągłego napięcia. Mimo że nie jest to historia krwawa, brutalna czy bardzo ostra, cały klimat oparty jest na niedomówieniach, na tym, co czytelnik sobie wyobraża, przeświadczeniu, co mogłoby się zdarzyć, co się już zdarzyło, ale wcale nie zostało w książce opisane. Marek, typowy mieszczuch, kupuje wymarzony dom na odludziu.  Bohater jest  tak zachwycony swoim nowym siedliskiem, że nie przejmuje się w ogóle odizolowaniem i obecnością ekscentrycznego sąsiada. Z czasem jednak pojawiają się pierwsze oznaki niepokoju. Marka dochodzą słuchy, że jego sąsiad ma niechlubną przeszłość, poza tym wydaje się nigdy nie sypiać. Do tego, ktoś włamuje się do domu Leśniewskiego, pod jego nieobecność, a on sam zaczyna miewać koszmary senne, które zwiastuje pohukiwanie sowy. Poważne problemy mają jednak dopiero nadejść... Mężczyzna nie jest przygotowany na to, co czai się w Wyrębach, zaczyna tracić zmysły, bo nie wie już, co jest prawdą, a co wytworem jego wyobraźni. Co czai się we wsi? Kto jest prawdziwym wrogiem Marka, a kto jego sprzymierzeńcem? Gwarantuję, że odkrywanie tych tajemnic będzie dla czytelnika bardzo emocjonujące! Takie historie, które nie są zbyt dosłowne i pozostawiają wiele samej wyobraźni czytelnika, lubię najbardziej. A jeżeli do tego są bardzo realne, dziejące się tuż obok nas, to już w ogóle niesamowicie to na mnie działa. Rzadko kiedy, aż tak poddaję się atmosferze strachu wykreowanej w powieści, czujecie więc już, jaka musi to być klimatyczna książka? 

"Otchłań zła", "W ciemnościach strachu", "Diabelskie zaklęcia" Maxime Chattam

Mocne, brutalne historie, których lektura zawsze wypompowuje mnie emocjonalnie. Zresztą pisałam nie raz, że do dziś nie mogę ogarnąć faktu, jak w takiej ładnej głowie autora mogą gromadzić się tak makabryczne pomysły. Jako przykład najmocniejszej powieści podałam "W ciemnościach strachu", czyli drugi tom "Trylogii zła", ale tak naprawdę mogłaby to być dowolna książka Maxime Chattama, bo one ogólnie przeznaczone są dla czytelników o mocnych nerwach. 

"Lśnienie" Stephen King

Któż nie zna kultowego horroru "Lśnienie", w wersji adaptacji filmowej, której reżyserem jest Stanley Kubrick? Mimo że film powstał w roku 1980, jego specyficzny klimat, atmosfera grozy, a także niezapomniana, genialna rola Jacka Nicholsona, powodują, że do dziś adaptacja ta umieszczana jest w rankingu najlepszych horrorów wszechczasów. Książka jest zdecydowanie bardziej rozbudowana, od filmu, bardziej rozwinięty jest wątek rodziny Torrance'ów, która przybywa do opuszczonego po sezonie Hotelu Panorama, jak i samego hotelu. Wszystkie opisy przewidzeń, majaków, duchów widzianych przez Jacka i Danny'ego są genialnie opisane, pozwalają one wczuć w atmosferę i powoli wkręcać w klimat grozy. Popychają czytelnika małymi kroczkami naprzód, do momentu kulminacyjnego, kiedy opętany Jack próbuję zrobić to, o czym wszyscy wiemy. Niesamowity klimat tej historii wzmaga jeszcze forma słuchowiska, które miałam okazję przesłuchać. Wyjątkowe doświadczenie! 

"Ostatni pasażer" Manel Loureiro 

Powieść ta jest naprawdę emocjonującą lekturą, z pogranicza horroru i thrillera z motywem przerażającego statku widmo. Jeżeli lubicie film o takim tytule, albo jakieś niepokojące historie z duchami w tle, to ta książka na stówę przypadnie Wam do gustu. Podczas czytania miałam momenty autentycznego lęku i udzielał mi się dreszczyk emocji, a że w sumie rzadko mi się taka sytuacja zdarza przy lekturze horrorów czy thrillerów, uważam to za wielki plus książki Manela Loureiro.

"Upiór południa. Czerń" Maja Lidia Kossakowska

To jedna z najmocniejszych książek, z jaką miałam do czynienia. Nie jestem jakoś specjalnie lękliwa jeśli chodzi o wątki grozy, w każdym razie, historia opisana przez Autorkę, rozgrywająca się na granicy jawy i wewnętrznego szaleństwa głównego bohatera, jest zdecydowanie nie na moje nerwy. Już samo przedzieranie się przez demony wojny, zamieszkujące umysł narratora jest wyczerpujące emocjonalnie, a kiedy do tego dochodzą opisy zamieszek zbrojnych w Nigerii, a są to bardzo dokładne, krwawe relacje, to ja już w ogóle odpadam. Przerażają mnie takie historie, a świadomość, że takie sytuacje miały miejsce naprawdę i to nie w odległej przeszłości, tylko zaledwie kilka lat temu, jest straszna. Dlatego trochę nieświadomie zabrałam się za "Czerń", gdybym wiedziała, co mnie czeka, raczej bym się nie zdecydowała.

"Rytuał" Graham Masterton

W przypadku tego tytułu nie chodzi o strach, czy atmosferę niepokoju podczas czytania, tylko raczej o fakt obrzydliwości. Nie chcę spoilerować fabuły, ale opisy tytułowego rytuału są tak ohydne i tak obrzydliwe, że autentycznie miałam odruch wymiotny podczas lektury i od tamtej pory, kiedy czytałam tę książkę pierwszy raz (a było to z dobrych 15 lat temu) nie odważyłam się sięgnąć po nią ponownie, choć mam ją na swojej półce.

Na koniec zostawiłam jeszcze jedną książkę:


"Terror" Dan Simmons

"Terror" nie jest to typowa powieść grozy tylko mieszanka wątków historycznych, marinistycznych i horroru. To powieść, która przytłacza, wyciska z czytelnika ogrom emocji, zamraża na kość, ale jednocześnie wciąga, pochłania i hipnotyzuje. Jest to sfabularyzowany zapis wydarzeń, które miały miejsce w maju 1845 roku, kiedy to dwa okręty HMS Terror i HMS Erebus pod dowództwem kapitana Franklina i kapitana Croziera wyruszyły w stronę Przejścia Północno - Zachodniego. Dan Simmons dodał jednak wątek fantastyczny, związany z mitologią Inuitów, wprowadzając postać "potwora", lodowego/zwierzęcego demona, czającego się na lodowej pustyni wokół okrętów. Motyw ten powoduje, że opowieść marinistyczna staje się opowieścią grozy, najlepszym horrorem, trzymającym w napięciu i wzbudzającym wielkie emocje. Koniec wyprawy Terroru i Erebusa musiał okazać się tragiczny. I choć czytelnik zdaje sobie z tego sprawę praktycznie już od początku książki, ciągle kibicuje bohaterom i wierzy podskórnie, że znajdzie się dla nich ratunek. Emocjonalna to książka, wymagająca, zaborcza, ale warta każdej poświęconej minuty i zarwanej nocy.

Sardegna

"Pan Samochodzik i Niesamowity Dwór" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments

Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 226
Moja ocena : 5/6

Po lekturze "Pana Samochodzika i Wyspy Złoczyńców" oraz "Templariuszy", przyszedł czas na "Niesamowity Dwór", historię, którą mój mąż określił, jako tę najmniej ciekawą. Ja jednak nie zgodzę się z ta opinią, dla mnie bowiem penetrowanie tytułowego niesamowitego dworu pana Czerskiego, okazało się bardziej emocjonujące, niż przygoda na Wyspie Złoczyńców i szukanie skarbu Templariuszy.

Moja ocena wynika pewnie z faktu, że lubię wątki nawiedzonych domów, zamków czy dworów w literaturze. Lubię tajemnicze miejsca i nawiedzające je duchy, które oczywiście okazują się w finale ludźmi z krwi i kości, ale swoimi działaniami sprawiają, że bohaterowie, a także czytelnik, mają wrażenie, że to działalność jakiejś nadprzyrodzonej siły.

Ale po kolei. Pan Tomasz, po rozwiązaniu zagadki Templariuszy, otrzymuje od swojego zwierzchnika, dyrektora Marczaka z Naczelnego Zarządu Muzeów w Ministerstwie Kultury i Sztuki na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, zadanie, aby udać się do małej miejscowości Janówka i tam objąć funkcję kustosza w nowo powstałym muzeum, a właściwie dworze, który dopiero ma zostać przekształcony w placówkę muzealną. Dwór należał do pana Joachima Czerskiego, miejscowego historyka, człowieka samotnego, zbzikowanego na punkcie lokalnej historii, który w swoim dworku gromadził bardzo wiele ciekawych eksponatów i zabytkowych przedmiotów, przechodzących po jego śmierci, z powodu braku spadkobierców, na własność państwa.

Pan Tomasz, jako świetny specjalista w dziedzinie sztuki, ma skatalogować przedmioty i przygotować pomieszczenia dworu do ekspozycji. Mimo iż nie do końca dobrze czuje się w takiej funkcji, tłumacząc, że woli pracę w terenie, zostaje oddelegowany do Janówki, a do pomocy otrzymuje dwóch pracowników, młodych ludzi tuż po studiach: pannę Wierzchoń i kolegę Bigosa. Pomocnicy początkowo bardzo nieufnie odnoszą się do swojego zwierzchnika, uważając go za człowieka, nie znającego się na rzeczy, a do tego protegowanego dyrektora Marczaka. Co ciekawe, pan Tomasz też jakoś specjalnie nie wyprowadza ich z błędu, stąd początkowe relacje pomiędzy kustoszem a pracownikami nie układają się najlepiej.

Bigos, bardziej niż pracą inwentaryzacyjną, interesuje się rozrywkami i graniem na gitarze, a panna Wierzchoń skupiona na pracy, nie docenia wiedzy i doświadczenia nowego kustosza, oceniając go raczej jako służbistę i fantastę. Zmienia jednak o nim zdanie w momencie, kiedy Tomasz zaczyna katalogować zbiory, okazuje się bowiem, że jego wiedza na temat eksponatów jest bardzo bogata i rzeczowa.

Pracę ekipy muzealnej zakłócają jednak dziwne wydarzenia. Właściwie już od pierwszego dnia we dworze dochodzi do nietypowych sytuacji. Ktoś kręci się w nocy po bibliotece na piętrze, mimo iż drzwi dworu zostały zamknięte. Ciągle słychać podejrzane szelesty, jakieś kroki, które cichną po przyjściu do konkretnego pomieszczenia. Również miejscowe dzieciaki, spędzające czas w pobliskim ośrodku wczasowym w Janówce informują pana Tomasza, że widziały światełka w oknach, w momencie, kiedy dwór teoretycznie powinien być pusty.

Te wszystkie sytuacje sprawiają, że pracownicy nowo powstałego muzeum podejrzewają, że dwór jest nawiedzony przez duchy. Oczywiście pan Tomasz, jako człowiek mocno stąpający po ziemi, od początku zdaje sobie sprawę, że za tymi działaniami ducha stają jacyś ludzie, prawdopodobnie mający coś wspólnego z tajemnicą dworu odkrytą przez Czerskiego tuż przed śmiercią. W gabinecie starego właściciela znaleziono bowiem księgę inwentaryzacyjną z wyrwanymi stronami, w biblioteczce brakuje też kilku ważnych książek widniejących w spisie księgozbioru. Ktoś czegoś wyraźnie szuka w dworze, a nawet próbuję coś z niego zabrać.

Oczywiście współpracownicy pana Tomasza denerwują się, kiedy on zbyt dużo czasu poświęca sprawie "ducha", uważając, że to strata czasu i odrywanie się od prawdziwej pracy. Jednakże, kiedy dowiadują się, że dwór Czerskiego miał coś wspólnego z polskimi Masonami, sprawa nabiera dla nich zupełnie nowego znaczenia. Tylko Pan Samochodzik, znany w kraju poszukiwacz skarbów będzie umiał określić, co jest wspólnym mianownikiem Janówki, Czerskiego i dworu. Jak go jednak ściągnąć do dworu? A co w sytuacji, kiedy kustosz i Pan Samochodzik to ta sama osoba? Prawda okaże się wyjątkowo zaskakująca na wielu poziomach, ale też niebezpieczna dla samego bohatera, który nieoczekiwanie stanie na drodze zdeterminowanym ludziom.

Bardzo podobała mi się ta część, ale tak, jak mówiłam na początku, to jest taki rodzaj historii, jakie lubię najbardziej. Zagadka starego budynku, tajne przejścia, "duchy" próbujące wystraszyć domowników, do tego jakaś tajemnica z przeszłości związana z lokalną historią miejsca. Do ostatnich stron czytelnik jest trzymany w napięciu, nie wiadomo bowiem, kto odpowiada za te nieoficjalne przeszukiwania dworu, i jaki ma w tym cel. Co ciekawe, "Niesamowity dwór" skrywa kilka humorystycznych wątków, które może bardziej trafiają do dorosłych czytelników, niż młodzieży, ale pojawiają się po raz pierwszy w tej serii.

W moim nieoficjalnym rankingu tomów przygód Pana Samochodzika, ten tom znajduje się na pierwszym miejscu. Za nim "Templariusze" i na końcu, nieco przydługawa, bo wprowadzająca w temat, "Wyspa Złoczyńców".
Sardegna

Trójka e-pik lipiec 2023. Podsumowanie czerwca.


posted by Sardegna on

3 comments

Dzień dobry! Połówka roku za nami, zapraszam do siódmej już w tym roku Trójki e-pik. W czerwcu w zabawie wzięło udział 23 uczestniczek, z czego 18 wykonało całe zadanie, 3 osoby zrobiły 2/3 zadania, a 2 zrealizowały 1/3. W tym miesiącu na podium ulokowały się Monotema, Anna Sych i Marjory, które ukończyły wyzwanie kolejno 6, 14 i 20 czerwca. Gratulacje Dziewczyny!

  • Przyimek - "Bez powrotu. Życie I śmierć na K2" Graham Bowley
  • Bez wysiłku -"Sekretne życie pisarzy" Shannon McKenna Schmidt, Joni Rendon, "Zbrodnia nad urwiskiem" Marta Matyszczak
  • Na fali - Jak zerwać z plastikiem - Will McCallum. Dyrektor ds. Oceanów, Greenpeace UK, "Człowiek, który wspina się na drzewa" James Aldred, "Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Joanna Kuciel-Frydryszak
Anna Sych nie prowadzi bloga
  • Przyimek - "Pod czerwonym aniołem" Alek Rogoziński
  • Bez wysiłku - Siła złego na jednego" Alek Rogoziński
  • Na fali - Robert Małecki "Urwisko"
Marjory nie prowadzi bloga
  • Przyimek - "W ciemnym, mrocznym lesie" Ruth Ware
  • Bez wysiłku - "Dziecięce koszmary" Lisa Gardner
  • Na fali - "Mężczyzna imieniem Ove" Fredrik Backman
Tuż za podium ustawiły się:

Maryla nie prowadzi bloga
  • Przyimek - "W rzeczy samej" Mark Miodownik
  • Bez wysiłku - Stephen King "Buick 8"
  • Na fali - "Początek końca?" Julita Mańczak i Jakub Małecki
El Inny czas
  • Przyimek - "Pod naszym niebem" Sylwia Kubik
  • Bez wysiłku - "Seniorzy w natarciu" Catharina Ingelman-Sundberg.
  • Na fali - "Lata" Annie Ernaux
Joanna Kos nie prowadzi bloga
  • Przyimek - Marta Obuch "Do trzech chłopów sztuka"
  • Bez wysiłku - Marcin Pałasz "Elf Wszechmogący "
  • Na fali -Piotr Wójcik "Wina"
Mięta  Zapiski poplątane
  • Przyimek - "Za zamkniętymi drzwiami " Marcin Szczygielski
  • Bez wysiłku - " Dziennik Bridgt Jones"-Helena Fielding
  • Na fali - "Empuzjon" - Olga Tokarczuk
Katarzyna Magdalena Marczewska nie prowadzi bloga
  • Przyimek - Donato Carrisi "Dom bez wspomnień"
  • Bez wysiłku - Alek Rogoziński „Skradziony klejnot”
  • Na fali - Hanna Greń „Zabójcza terapia”
Blanka - Kulturazja
  • Przyimek -"O mrówkach i dinozaurach" Cixin Liu
  • Bez wysiłku - "Zdrajca" Jorn Lier Horst
  • Na fali - "Księga amerykańskich męczenników" Joyce Carol Oates
Natanna Moje zaczytanie
  • Przyimek - "Na przykłąd Martin" Solveg Christov
  • Bez wysiłku - Margaret Forster "Podróże Maudie Tipstaff"
  • Na fali - "Lata" Annie Ernoux
brzydula13  Zahaftowana książkoholiczka  
  • Przyimek - "O piciu" - Charles Bukowski
  • Bez wysiłku - "Siła złego na jednego" - Alek Rogoziński
  • Na fali -  "Oto ciało moje" - Aleksandra Pakieła
Agnes Dowolnik
  • Przyimek - "W 80 dni dookoła świata" J.Verne
  • Bez wysiłku - "Zanim się pojawiłeś" J. Moyes
  • Na fali - "Empuzjon" O. Tokarczuk
Małgorzata D - nie prowadzi bloga
  • Przyimek - Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź"
  • Bez wysiłku - Weronika Marczak " Rodzina Monet. Skarb"
  • Na fali - Danuta Chlupowa "Trzecia terapia"
Urszula Zimoląg nie prowadzi bloga
  • Przyimek - „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktor E. Frankl
  • Bez wysiłku - „Harda” Elżbieta Cherezińska
  • Na fali - „Królowa” Elżbieta Cherezińska
Natasza Ch - nie prowadzi bloga
  • Przyimek - Harlan Coben - "Na gorącym uczynku"
  • Bez wysiłku - Bartłomiej Kowaliński -"Potwór z Podhala"
  • Na fali - Melissa Albert - "Nasze Mroczne serca"
  • Przyimek - Jerzy Bralczyk "Do domu!!!"
  • Bez wysiłku - Sophie Irwin "Towarzyski poradnik dla panien bez posagu"
  • Na fali - Weronika Anna Marczak "Rodzina Monet. Skarb"
Karolina Sosnowska Tanayah czyta
  • Przyimek - "Wspomnienia z nieistnienia" R. Solnit
  • Bez wysiłku - "Cudowne lata" V. Perrin
  • Na fali - "Fanfik" Natalia Osińska
2/3 wyzwania zrealizowały:

Magda  - Maniaczytania
  • Przyimek ---
  • Bez wysiłku - Agnieszka Krawczyk "Siostry"
  • Na fali - Anna Kańtoch "Łaska"
Agnesto  Agnestariusz
Ewelina Kaczmarek nie prowadzi bloga
  • Przyimek ---
  • Bez wysiłku - "Szelest" i "Szum" Małgorzata Oliwia Sobczak
  • Na fali - "Nemezis" Maciej Siembieda
1/3 zadania wykonały:

Dobromiła edobromila
  • Bez wysiłku - L.M. Montgomery, tłum. A. Bajkowska "Wymarzony dom Anne"
Katarzyna Abramova Kącik z książką
  • Przyimek - "Panów piłą. Trzy legendy o Jakubie Szeli" Ryszard Jamka
Na moje wyzwanie złożyły się:
Wyzwania z poprzednich miesięcy nadrobiły:

Maniaczytania
  • usłysz mnie - "Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk
Zapraszam do lipcowej Trójki e-pik
 
Cel:

Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady:

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
*  jeden z tych gatunków zostanie zaproponowany przeze mnie, wybór drugiego i trzeciego będzie zależał od Was
*  w trzecim tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatora wyzwania 
 
***


Pisane przez życie
Kryminał amerykański
Wszystkie trzy

Pierwszą kategorią lipcową jest Pisane przez życie. Tę kategorię można rozumieć dwojako. Albo będą to książki beletrystyczne oparte na autentycznych wydarzeniach lub reportaże, albo, jak to zaproponowała jedna z uczestniczek wyzwania: twórcze wykorzystanie faktów w swobodnej wersji powieściowej.

Z kategorii stare, ale jare, Dobromiła wylosowała nam Kryminał amerykański. Opcja niby prosta (przynajmniej z nazwy), ale jak wyjdzie, zobaczymy. W jej ramach czytamy wszelkie kryminały dziejące się w USA, a także te, których autorzy pochodzą z tego kraju. 

Trzecia opcja to Wszystkie trzy. Kiedyś padała podobna propozycja, a mnie bardzo spodobała się idea nawiązująca do naszego wyzwania. Czytamy tutaj książki z liczebnikiem trzy (w różnych odmianach) w tytule, z cyfrą 3 w tytule, napisane przez trzech autorów, albo książkę z tytułem składającym się z trzech wyrazów. Wszelkie trójki mile widziane.

Tradycyjnie, TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do której można w każdej chwili dołączyć. Do czego zachęcam. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych do zabawy. Nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek, wystarczy czytać, podzielić się opiniami i dobrze bawić! 

Sardegna