Archive for 2018

Podsumowanie czytelniczego roku 2018 w Książkach Sardegny


posted by Sardegna on

6 comments

Dzień dobry! Zapraszam do lektury mojego corocznego podsumowania czytelniczego. Jest to wpis, który tradycyjnie piszę z dużym wyprzedzeniem, notując skrupulatnie różne statystyki i wnioski, jakie przychodzą mi do głowy. Bardzo lubię tworzyć tą notkę, często potem do niej wracam, poza tym daje mi ona obraz całego roku, jaki spędziłam na blogowaniu. Ponieważ w 2019 będę obchodzić już 8 rocznicę założenia Książek Sardegny tych przemyśleń i porównań jest całkiem sporo, w każdym razie zapraszam do lektury i lojalnie ostrzegam: to będzie bardzo długi wpis! Tylko dla cierpliwych!

Jaki był 2018 rok?

Poza jednym wydarzeniem, które miało miejsce w listopadzie i związane było z poważną chorobą mojego dziecka, rok 2018 był naprawdę udany. W moim życiu osobistym i zawodowym nie zmieniło się wiele, ale to dobrze, bo w tej kwestii nie lubię zmian i cenię sobie stałość i bezpieczeństwo. 

Moje blogowanie w 2018

Jeśli chodzi o sprawy blogowe, w 2018 roku wiodło mi się również całkiem nieźle. Udało mi się utrzymać tendencję planowania wpisów i publikowania ich co dwa dni. I faktycznie, w mijającym roku poza jednym, czy dwoma wyjątkami, trzymałam się założonego planu, dzięki czemu na blogu pojawiło się dokładnie 179 wpisów (o 37 więcej niż w 2017, o 29 w 2016, 26 w 2015, oraz o 36 w 2014). Lubię pracować w takim stylu i mieć świadomość pewnego "zapasu", kiedy nie mam akurat czasu na pisanie, albo inne obowiązki nie pozwalają siąść do laptopa. 

W 2018 na blogu nie wprowadzałam jakiś szalonych zmian, może poza odświeżeniem szablonu i publikowaniem wpisów na temat książek młodzieżowych, pisanych przez moją dziesięcioletnią Córkę. Ania czyta już tak dużo, że nie nadążam za opisywaniem jej lektur, stąd też w tym roku pojawił się pomysł, aby sama pisała o swoich książkach, co też raz na jakiś czas, robi. 

Jeśli chodzi o blogowe cykle, pozostałam przy #Planszówkowie oraz comiesięcznych podsumowaniach miesiąca, w których oprócz nowości w biblioteczce, imprez, w których udało mi się wziąć udział, zapisuję także obejrzane w danym miesiącu seriale, filmy, czy dzielę się tym, czego aktualnie słucham.

Rok 2018 przyniósł natomiast wielkie zmiany w mojej działalności w grupie Śląskich Blogerów Książkowych. Postanowiliśmy przeorganizowywać się w Stowarzyszenie i faktycznie od czerwca oficjalnie się nim staliśmy. Dla mnie jest to oczywiście wielki powód do dumy, bowiem grupa powstała z mojej inicjatywy i przez te wszystkie lata starałam się jak najlepiej o nią dbać. Bardzo się cieszę, że tak daleko zaszliśmy i wraz z zaprzyjaźnionymi śląskimi blogerami będziemy się starać dalej tą inicjatywę rozwijać.

Wydarzenia literackie i okołoliterackie

W roku 2018 trzy razy udało mi się wziąć udział w Targach Książki: w maju w Warszawie, w październiku w Katowicach i Krakowie. Śląskie TK były dość pracowite, bowiem wraz z ŚBKami organizowaliśmy na nich wiele atrakcji dla blogerów, a także naszą wielką wymianę książkową. TK w Krakowie natomiast pierwszy raz nie wzbudziły we mnie większych emocji, byłam na nich tylko w czwartek i naprawdę mi to wystarczyło. Fajnie za to bawiłam się w Warszawie, choć nie ukrywam, że TK nie emocjonują mnie już tak, jak kiedyś. 

Poza targami w mijającym roku wzięłam udział w trzecim spotkaniu Book Blog Meeting, konferencji BooKat, wielkiej konferencji BloSilesia, warsztatach zorganizowanych przez tę fundację: „Cześć, gdzie Twój blog? – o angażowaniu czytelników i sprytnych działaniach reklamowych na Facebooku z punktu widzenia internetowego twórcy, Festiwalu Polska Eire w Rudzie Śląskiej, a także w dwóch spotkaniach autorskich: z Szymonem Radzimierskim i Wojciechem Nerkowskim, które to akurat zorganizowaliśmy grupą ŚBKów.

Poza tym wzięłam udział w czterech wymianach książkowych (w marcu w Zabrzu w Księgarni Victoria, w kwietniu w WOMie, w sierpniu w księgarni TAK Czytam, w październiku na ŚTK), oraz wypiłam wiele kubków kawy, głównie w katowickiej Synergii, w towarzystwie Śląskich Blogerów Książkowych. To był inspirujący czas, choć nie ukrywam, że chciałabym w nadchodzącym roku mieć możliwość uczestniczenia w jeszcze większej ilości interesujących wydarzeń i spotkań. 


Statystyka roczna

Jeśli chodzi o statystykę czytelniczą, w 2018 roku przeczytałam 128 książek. I to jest chyba mój najlepszy wynik czytelniczy ever! W tym zestawieniu znalazły się książki dla dorosłych, dla młodzieży, a także te, które przeczytałam w całości moim dzieciom. Nie wszystkie zdążyłam opisać na blogu, kilka mam zaplanowanych, reszta będzie pojawiać się systematycznie w nowym roku.

W tych 128 książkach najwięcej było powieści dla młodzieży - 32. Kolejno uplasowały się kryminały - 31 oraz powieści obyczajowe - 30. Najpopularniejsze trzy gatunki są podobne do tych z zeszłego roku, jak widać więc, moje czytelnicze gusta raczej się nie zmieniają.

Na liście przeczytanych znalazły się także:

thriller - 5
fantastyka - 5
zbiory opowiadań - 5
sensacja - 5
poradniki - 4
powieść psychologiczna - 3
literatura wysokogórska - 2
romans - 2
biografia - 2
powieść erotyczna - 1
podróżnicza - 1

Patrząc dalej: 101 z tych książek to literatura polska, a tylko 27 - zagraniczna. Jeszcze nigdy chyba stosunek książek polskich do zagranicznych nie był tak wysoki! To ciekawe, bo już w zeszłym roku wynosił on niemal 2:1, ale tegoroczny to prawie 4:1!

Wśród powieści zagranicznych znalazły się:

USA -12
Wielka Brytania - 5
Islandia - 3
Hiszpania - 3
Niemcy - 1
Szwecja - 1
Kanada - 1
Francja - 1

Tutaj nasuwa mi się wniosek, ze jednak mało u mnie tej rozmaitości ze świata. Nie wybieram jednak nic na siłę, a czytam spontanicznie. Dlatego robiąc podsumowanie końcoworoczne sama czuję się zaskoczona wynikami. W tym roku nie udało się także przeczytać ani jednej książki należącej do klasyki obcej czy polskiej, także tutaj nie ma sukcesu...

Analizując format, przeczytałam 119 książek papierowych i przesłuchałam 9 audiobooków - 5 własnych i 4 pożyczone (czyli o 3 więcej niż w zeszłym roku). W kwestii formatu nadal jestem tradycjonalistką, nadal nie mam czytnika i na razie nie planują tego zmieniać.


Jeśli chodzi o pochodzenie 119 przeczytanych książek to najwięcej było egzemplarzy recenzenckich - 89. Ale! Aż 13 książek pochodziło Z półki, czyli z własnych zasobów, które trafiły do biblioteczki co najmniej rok wcześniej. Do tego przeczytałam jeszcze 11 książek własnych nowych i 6 pożyczonych

Patrząc na statystykę wydawnictw, najwięcej przeczytałam książek z Czwartej Strony - 17, kolejno z Edipresse - 11 i Naszej Księgarni - 10 oraz Filii - 8, Uroboros - 8 oraz W.A.Bu - 8.

Pozostałe wydawnictwa prezentują się następująco:

Znak - 6
Wydawnictwo Literackie - 5
Albatros- 5
Biblioteka Akustyczna - 4
War Book - 4
Od Deski Do Deski - 3
Finebooks - 3
Media Rodzina - 3Helion - 2
Marginesy - 2
Novae Res - 2
Akurat - 2
Agora - 2
Dolnośląskie - 2
Burda - 2
Wydawnictwo RM - 2
SQN - 1
Muza - 1
Publicat - 1
Fabryka Słów - 1
Zysk - 1
Pruszyński - 1
Bernardinum - 1
Skarpa - 1
Prozami - 1
Poligraf - 1
Czarna Owca - 1
Ringer Axel Springer - 1
Pascal - 1
Wydawnictwo Kobiece - 1
Powergraph - 1
Lucky - 1
Wilga - 1

To zestawienie wygląda zupełnie inaczej, niż zeszłoroczne, w którym poza wydawnictwem wysuwającym się na pierwsze miejsce, reszta rozkładała się niemal równomiernie. W tym roku mam wyraźnych ulubieńców i to aż sześciu! 

Nowości w biblioteczce w 2018


Zmierzając do końca tego przydługiego wpisu, czas na najtrudniejsze podsumowanie, czyli zliczenie. ile nowości przybyło do mnie w 2018. A więc w tym roku były to 164 książki (o 34 mniej niż w zeszłym roku), z czego najwięcej było oczywiście egzemplarzy recenzenckich, 38 pochodziło z wymiany, 17 to zakup własny, 8 to prezenty, 3 pochodziły z kiermaszu w bibliotece. Jeśli chodzi o książki dziecięce, przybyło ich 68 (o 4 więcej niż w 2017), z czego 20 było z wymiany, 3 to zakup własny a 1 to prezent

Plany na rok 2019

Standardowo staram się ich nie robić, bo wiadomo, jak to w życiu bywa, ale! Na pewno 1 stycznia startuję z wyzwaniem Trójka e - pik, o którym możecie więcej przeczytać w TYM poście, a także zapisać się do grupy na FB. I choć na początku nie byłam przekonana do powrotu z wyzwaniem, teraz coraz bardziej się z tego cieszę.

Jeśli chodzi o inne plany na 2019 to chciałabym czytać więcej książek Z półki - może dzięki kategoriom Trójki e-pik się uda.

Życzę Wam, aby rok 2019 był dla Was łaskawy i lepszy od 2018. Niech to będzie czas realizacji planów i spełniania marzeń. Do siego!


Sardegna

# Blogowe podsumowanie miesiąca - grudzień


posted by Sardegna on

12 comments

Po mocno stresującym listopadzie, który wskazał mi, co jest w życiu najistotniejsze, przyszedł grudzień, pozwalający odsapnąć psychicznie i nabrać dystansu do pewny spraw. Jako że większość miesiąca spędziłam w domu mogłam przemyśleć niektóre kwestie, na spokojnie przygotować się do świąt i nadrobić różne zaległości czytelnicze, blogowe, a nawet serialowo - filmowe. Udało mi się też przygotować zawczasu parę notek, które publikowały się systematycznie w okresie przedświątecznym, kiedy nie miałam czasu na bloga. 

Lista lektur:

1. "Opowieści bizarne" Olga Tokarczuk -5
2. "Spełnione życzenia" Karolina Wilczyńska - 5
3. "Szeptane" Paweł Beręsewicz - 5
4. "Nietypowa Matka Polka" Anna Szczepanek - 5
5. "Testament" Remigiusz Mróz - 5
6. "Pejzaż z Aniołem" Magdalena Kordel - 5
7. "O pisaniu na chłodno" Remigiusz Mróz - 5
8. "Anioł na śniegu" Joanna Szarańska - 5


Imprezy kulturalne:

Grudzień spędziłam głównie w domu, więc nie udało mi się uczestniczyć w żadnej imprezie, pomijając kawowe spotkanie z Śląskimi Blogerami Książkowymi, przy okazji organizowania naszych stowarzyszeniowych spraw.

Nowości:


"Pierwsze słowo" Marta Kisiel
"Każdy dom potrzebuje balkonu" Rina Frank
"Papierowe duchy" Julia Heaberlin
"O pisaniu na chłodno" Remigiusz Mróz
"Pejzaż z Aniołem" Magdalena Kordel
"Nietypowa Matka Polka" Anna Szczepanek
"Co czytali sobie, kiedy byli mali?" Jarosław Mikołajewski, Ewa Świerżewska
"After. Ocal mnie" Anne Todd


"Niki i Tesla. Pojedynek tajnych agentów" oraz "Niki i Tesla. Bunt armii robotów" Pflugfelder „Science Bob”, Hockensmith Steve
"Sylwia Sylwester jest niecałopełnista" Maciej Kur
"Jak wytresować kota?" Dawid Ratajczak
"Dzienniki Nikki. Najlepsze nieprzyjaciółki" Rachel Renee Russell
"Dziennik Cwaniaczka. Jak po lodzie" Jeff Kinney
"Najgorsze dzieci świata" David Walliams

Filmowo: 

W grudniu udało mi się obejrzeć aż pięć filmów na Netlixie. 

 [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

1. "Jeździec bez głowy" reż. Tim Burton - choć film pochodzi z 1999 roku, nadal robi bardzo pozytywne wrażenie na odbiorcach. Ichabod Crane (w tej roli genialny Johny Deep) jest nowojorskim policjantem, który wyrusza do małego miasteczka, żeby rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw dokonywanych przez miejscową legendę - Jeźdźca bez głowy. Dla wyjątkowo racjonalnego Ichaboda, który interesuje się nowinkami medycznymi i prawnymi, starcie z potworem będącym wytworem wyobraźni, a jednak istniejącym naprawdę, będzie nie lada wyzwaniem. Film utrzymany "w starym stylu", klimatyczny, widowiskowy, momentami straszny,  bardzo fajnie się go ogląda, nawet jeśli robi się to kolejny już raz.

2. "Cam" reż. Daniel Goldhaber - mocno pokręcona nowość na Netflixie. Alice pracuje na kamerkach, zdobywając sporą popularność wśród użytkowników serwisu, zarabia też na tym całkiem niezłe pieniądze. Oczywiście dziewczyna ukrywa swoje zajęcie przed rodziną, aż do czasu, kiedy jej sobowtórka kradnie jej konto, poszywając się pod nią, zgarnia cały "sukces" w branży. Do tego dziewczyna zaczyna być rozpoznawalna w okolicy,  jako ta "z kamerek". Zakończenie nieco psychodeliczne, ale całość dobrze się ogląda.


 [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

3. "Bitwa" reż.  Katarina Launing - skandynawska wersja "Step up". Nastolatka z bogatego domu ćwiczy taniec nowoczesny w jednej z najlepszych szkół. Wszystko do czasu, kiedy ojciec bankrutuje, a Amalie musi zmienić miejsce zamieszkania z ekskluzywnej dzielnicy na blokowisko. Dziewczyna zaznajamiając się z okolicą, poznaje grupę hip - hopowców, którzy bawią się tańcem i ćwiczą w lokalnej świetlicy. Z kim Amalie zwiąże swoją taneczną przyszłość? Ze bogatymi znajomymi, przed którymi udaje, że nic się w jej życiu nie zmieniło, czy z nowymi przyjaciółmi, pokazującymi jej, czym tak naprawdę jest muzyka i taniec. Sympatyczna historia, choć nie tak dynamiczna, jak jej wersja amerykańska.

4. "Zamiana z księżniczką" reż. Mike Rohl - świąteczna produkcja Netflixa. Urocza komedia romantyczna, oparta na schemacie zamiany "na życia" zwykłej dziewczyny z prawdziwą księżniczką. Bardzo przyjemny film, z pięknymi, świątecznymi dekoracjami w tle i bajkową, romantyczną miłością. Na czas świąteczny będzie jak znalazł!

5. "Vanilla Sky" reż. Cameron Crowe - film z 2001 roku, który widziałam gdzieś w okolicach premiery i jedynie co zapamiętałam, to fantastyczne wrażenie, jakie na mnie wywarł. Szczegóły jednak zatarły się w mojej pamięci, stąd postanowiłam do niego wrócić. David Aames (w tej roli Tom Cruise) jest pewnym siebie milionerem, współwłaścicielem wydawnictwa, który zakochuje się z wzajemnością w skromnej dziewczynie przyjaciela, Sofie (Penelope Cruz). Relacja tych dwojga ma szansę przerodzić się w coś wyjątkowego, gdyby nie zemsta zranionej kochanki Davida (Cameron Diaz). Film pełen niedopowiedzeń, które wyjaśniają się w finale, dając odbiorcy naprawdę niezłego kopa. "Vanilla Sky" znajduje się w 10 moich ulubionych filmów kiedykolwiek obejrzanych, co chyba jest wystarczającą rekomendacją, żeby się nim zainteresować.

Serialowo:


1. Jeśli mowa o serialach, w tym miesiącu obejrzałam cały 2 sezon "Riverdale", który choć nie zapowiadał się ciekawie, mocno się rozkręcił! W tym sezonie nastolatki muszą odkryć tożsamość Black Hood'a, czyli seryjnego zabójcy z czarną maską, który upatrzył sobie Betty, jako powierniczkę swoich planów. Do tego, na jaw wychodzą pewne sekrety rodziny Lodge oraz pozostałych rodziców nastoletnich bohaterów. Bardzo emocjonujący sezon, zwłaszcza finał, a do tego bonus w postaci musicalowego odcinka. Bohaterowie dorastają, podejmują coraz to odważniejsze decyzje, momentami wydają się bardziej ogarnięci od dorosłych. Zaczęłam oglądać od razu sezon 3, który choć z wątkiem paranormalnym, wciąga chyba najbardziej.

2. W grudniu obejrzałam też 1 sezon "Szkoły dla elity". Hiszpańska wersja serialu o nastolatkach skrywających mroczne sekrety jest mocno współczesnym skrzyżowaniem "Pretty little liars" z "Riverdale" i "Beverly Hills 90210". Do ekskluzywnego liceum trafia trójka nastolatków ze zniszczonej szkoły znajdującej się w ubogiej dzielnicy miasta. W różny sposób i z różnym skutkiem próbują oni odnaleźć się w nowej społeczności. Nie obędzie się bez konfliktów i przemocy, ale nie w wydaniu, jakie kojarzy się nam z nastoletnimi sprawami. Zamożne dzieciaki zmagają się bowiem z problemami, o jakich przeciętnym ludziom się nawet nie śniło. Pojawienie się rówieśników z "innego świata" wprowadzi tylko w ich pogmatwane życie, jeszcze większy chaos.

Poza powyższymi dwoma serialami obejrzałam jeszcze 1 sezon "Requiem". Był on bardzo krótki, składał się bowiem tylko z 6 odcinków i na szczęście, bo chyba nie zdzierżyłabym więcej. Serial zapowiadał się obiecująco, skończył natomiast mocno psychodelicznie. Jest mroczny, ponury i toczy się bardzo leniwie. Nie uratowała go nawet dość ciekawa zagadka rodzinna, którą próbowała rozwikłać główna bohaterka Matilda, znana i odnosząca sukcesy wiolonczelistka. Kiedy jej mama popełnia samobójstwo, dziewczyna postanawia odkryć co stało się tego przyczyną. W rzeczach mamy trafia na pewne niepokojące ślady, jakoby była ona związana ze sprawą porwania małej dziewczynki sprzed dwudziestu laty. Matilda jedzie do małego walijskiego miasteczka szukać śladów swojej przeszłości.   


Muzycznie:

Grudzień brzmiał mi przede wszystkim najnowszą płytą Dawida Podsiadło "Małomiasteczkowy". Dziesięć mega świetnych utworów, o genialnych tekstach, leci non stop w naszym domu, a moje dzieci świetnie znają już większość z nich na pamięć. Moim ulubionym kawałkiem są "Trofea", ale jako że nie są dostępne na YT zostawiam tu tytułowego "Małomiasteczkowego":


Drugim kawałkiem jest świąteczna piosenka "Christmas (baby please come home)" - moja ulubiona, jeśli chodzi o zagraniczne piosenki związane z okresem świąt. W wydaniu Michaela Buble brzmi bardzo nastrojowo i po prostu pięknie:


A jak Wam minął grudzień?


  Sardegna

"Wszystko za K2" Piotr Trybalski


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments


 Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 592
Moja ocena : 6/6

Pamiętacie mój emocjonujący wpis z marca na temat książki wysokogórskiej "Ucieczka na szczyt" Bernadette McDonald? Jeśli nie, to zapraszam do TEGO osobistego wpisu, w którym to tłumaczę, dlaczego tymczasowo porzuciłam czytanie książek o górach. Musiało minąć pół roku, żebym zechciała na nowo sięgnąć po mój, skądinąd, ukochany typ literatury, ale powiem Wam, nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny. To moje dobrowolne odcięcie się od tematyki górskiej dało mi pewien dystans i pozwoliło na nowo zatęsknić za historiami lodowych wojowników o zdobywaniu najwyższych szczytów świata.

"Wszystko za K2. Ostatni atak lodowych wojowników" to książka będąca zbiorem informacji na temat wypraw na K2, zarówno tych letnich, jak i zimowych, rozgrywających się na przestrzeni lat. Książka ta jest dość obszerna, ale bardzo ładnie wydana, z tak cudnie klimatyczną okładką, że nawet wyróżniłam ją w swoim rankingu najładniejszych okładek 2018 roku. Do tego napisana jest w bardzo przystępny sposób, przeczytanie więc takiej "cegiełki" nie sprawia większego trudu.

Treść podzielona na rozdziały związane tematycznie nie tylko z najnowszymi akcjami zdobywania góry, ale również z tymi, które miały miejsce wcześniej, na przestrzeni dziesiątek lat. Widać, że Autor, pan Piotr Tomala wykonał ogrom pracy, gromadząc w jednym miejscu informacje o tak wielu wyprawach, a sięgając w przeszłość, dał czytelnikowi możliwość poznania tej części historii góry, o której wcześniej nie miał pojęcia.

Nie da się ukryć, że najwięcej miejsca w książce poświęcono najbardziej aktualnym wydarzeniom, czyli tym, którymi szerokie grono odbiorców zainteresowane jest najmocniej. Narodowa Zimowa Wyprawa 2017/2018, której celem było pierwsze zimowe wejście na K2 przez grupę polskich wspinaczy, z rekordowym budżetem, tak hojnie sponsorowana i skrupulatnie zaplanowana przez całe grono specjalistów, miała wielką szansę zakończyć się sukcesem. Poczynania himalaistów śledziły miliony obserwatorów, którzy na bieżąco komentowali każdy ich krok w mediach społecznościowych. Szum medialny wzmógł się tylko w momencie, kiedy na sąsiedniej Nanga Parbat doszło do dramatycznych wydarzeń, w wyniku których Tomek Mackiewicz pozostał na górze na zawsze, a czwórka himalaistów wyruszyła na pomoc uwięzionej na 7000 metrów Elisabeth Revol. Jeszcze dobrze nie ucichły głosy tłumów na ten temat, kiedy to w górę, bez zgody kierownictwa wyruszył Denis Urubko, co również spowodowało lawinę komentarzy "znawców" wspinaczki wysokogórskiej. Ostatecznie wyprawa zakończyła się fiaskiem, czego również nie omieszkano na forum przedyskutować.

Powyższa książka wszystko to relacjonuje. Opisuje nastroje, jakie panowały w bazie w czasie całej wyprawy, pokazuje, jak wspinacze organizowali sobie codzienne życie u podnóża góry, zmagając się zimnem, wiatrem, wahaniami pogody, brakiem bieżącej wody i monotonią. Daje obraz kolejnych prób wejścia na szczyt, charakteryzuje samą akcję ratowniczą, czy samowolne podejście Urubko. "Wszystko za K2" pokazuje wszystko to, czym żyła na początku 2018 roku, cała Polska.

Bardzo dobrze się stało, że książka pojawiła się na rynku dopiero teraz, kiedy zainteresowanie przypadkowych ludzi ośmiotysięcznikami znacznie zmalało, a szum medialny ucichł. Teraz po ten tytuł mogą sięgnąć osoby naprawdę zainteresowane tematem, które będą mogły przeczytać sobie na spokojnie, jak wyglądała wtedy cała akcja zdobywania góry. Ponieważ ja nie byłam w stanie owego czasu interesować się tym zagadnieniem, teraz mogłam sobie na spokojnie wszystko poukładać w głowie i jeszcze raz po kolei przeanalizować. Co ciekawe, osoby, które kiedyś pouczały mnie na temat literatury wysokogórskiej, aktualnie w ogóle nie kojarzą tego tytułu i nie mają mi nic na ten temat do powiedzenia. To smutne, a jednocześnie utwierdzające w przekonaniu, że trzeba trzymać się swojej drogi i nie zwracać uwagi na gadanie innych.

Wracając jeszcze do samej książki, pięknie, że w jednym miejscu znajdują się najważniejsze informacje dotyczące K2, całość jest rozbudowana, zawiera wiele zdjęć z prywatnych archiwów wspinaczy, map, szkiców, czy zdjęć satelitarnych. Ciekawy jest także motyw jet - set menadżera, czyli człowieka, który tworzy długoterminową prognozę pogody dla himalaistów, niezbędną do ataku szczytowego,a jego funkcja jest zupełnie nieznana szerokiemu gronu zainteresowanych.

W tej publikacji znajdziemy też ślady wspinaczy, których nie ma już wśród nas, a ich osiągnięcia stanowią ważny rozdział w historii polskiego himalaizmu. Jest to po prostu wspaniałe tomiszcze, które będzie cudownym uzupełnieniem mojej kolekcji książek wysokogórskich.

  Sardegna

Książkowe podsumowanie Sardegny cz.3 - 10 najpopularniejszych wpisów na blogu


posted by Sardegna on

6 comments

Dzisiaj zapraszam Was na trzecie i przedostatnie podsumowanie roku na blogu. Tym razem będzie ono dotyczyć 10 najpopularniejszych wpisów blogowych, czyli tych, cieszących się największym zainteresowaniem czytelników mojej strony. Na 10 notek, 7 jest typowo książkowych, natomiast po 1 to: zapowiedź plebiscytu, podsumowanie miesiąca oraz zabawa blogowa. Jeśli jesteście ciekawi, jakie blogowe notki cieszyły się najwyższą statystyką w roku 2016, zapraszam TUTAJ a w roku 2017 TU


1. Na pierwszym miejscu bezapelacyjnie uplasował się "Nomen omen" Marty Kisiel. Bardzo się cieszę, iż post cieszący się największym zainteresowaniem czytelników w mijającym roku, był książkowy. Daje mi to pewną nadzieję na to, iż wpisy typowo literackie nie odchodzą jeszcze do lamusa. Co do samej książki, oczywiście gorącą ją polecam, choć nie należy ona do serii "Dożywocia", a jest odrębną powieścią, w świecie przedstawionym u Marty Kisiel nic nie dzieje się przypadkowo. Także jeżeli ktoś czytał później "Toń" będzie mógł znaleźć pewne powiązania pomiędzy obiema historiami. 


2. Drugie miejsce - szaleństwo! - również książkowe. Tym razem wybór czytelników padł na serię Katarzyny Bereniki Miszczuk "Kwiat paproci": "Szeptucha", "Noc Kupały", "Żerca", "Przesilenie". Sympatyczny czteroksiąg opisujący przygody Gosławy Brzóski i jej ukochanego Mieszka, człowieka z "przeszłością", nawiązujący do słowiańskich wierzeń, będący połączeniem romansu, powieści obyczajowej z fantastyką i kryminałem w jednym, jest do dzisiaj bardzo chętnie czytany przez odwiedzających bloga. I fajnie, bo to wciągająca seria, która choć opasła, czyta się ekspresowo.


3. Zaszczytne trzeciej miejsce przypadło wpisowi, związanemu z plebiscytem Lubimy Czytać, na najlepszą książkę roku 2017.  Książka Roku 2017 lubimyczytać.pl. Takie wpisy konkursowo/plebiscytowe zawsze cieszą się uznaniem czytelników, stąd też nie dziwi tak wysoka statystyka tejże notki.

   


4. Czwarte miejsce znowu książkowe - "Indie, czyli świat" pana Marka Pindrala, czyli  zbiór zapisków z wędrówki podróżnika po tym niesamowitym, pełnym sprzeczności, rejonie. Książka jest pięknie wydana, barwnie opatrzona zdjęciami, idealna dla osób interesujących się podróżami.

5. "Strzały nad jeziorem" Marty Matyszczak, czy komedia kryminalna z psem Guciem w roli głównej, zajęła piąte miejsce w tym rankingu. Bardzo się cieszę, bowiem do książek Marty mam wielką słabość i chciałabym, aby był jak najbardziej promowane i rozpowszechniane.

6. Szóste miejsce również książkowe: "Tajemnica Diabelskiego Kręgu" Anny Kańtoch - świetna powieść dla młodzieży, będąca pierwszym tomem serii. Mroczna, fantastyczna, zdecydowanie nie dla nastolatków o słabych nerwach.

7. Siódme miejsce zajęło wymienione przeze mnie na początku blogowe podsumowanie miesiąca - # Blogowe podsumowanie marca. Z doświadczenia wiem, że czytelnicy chętnie czytają takie wpisy, a mnie sprawia przyjemność ich tworzenie, stąd też w nowym roku na pewno będę ten cykl kontynuować.

8. Na ósmym miejscu uplasował się jedyny wpis związany z literaturą dziecięcą: "Najfutbolniejsi" - seria książek autorstwa Roberto Santiago. Genialna seria piłkarsko - detektywistyczna, którą mój ośmioletni Syn jest zafascynowany i mógłby czytać ją nieustannie.


9. Na dziewiątym miejscu, znowu książka i ponownie autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk "Druga Szansa". Fajnie, bo to chyba moja ulubiona powieść Autorki, mroczna, trzymająca w napięciu i z ciekawym pomysłem na zakończenie.

10. Ostatnie miejsce w rankingu - zabawa blogowa, którą odgrzebałam z czeluści blogosfery: Mój dzień w książkach REAKTYWACJA po 7 latach. Warto zaznaczyć, iż ten post pojawił się 1.12 stąd też tym bardziej cieszy jego popularność. Swoją drogą, jeżeli macie ochotę się przyłączyć, a jeszcze tego nie zrobiliście, wystarczy kliknąć w link.


Czy wśród tych wpisów znalazł się także Wasz ulubiony?

***

Korzystając z okazji, chciałam złożyć wszystkim czytelnikom bloga najserdeczniejsze życzenia świąteczne! Przede wszystkim zdrowia, bo bez tego reszta naprawdę nie mam sensu. Spędźcie ten czas tak, jak lubicie najbardziej! Pozdrawiam świątecznie!


Sardegna

ŚBK: "Gdybym miała napisać książkę..."


posted by Sardegna on

2 comments

Dzisiaj zapraszam Was na kolejny wpis tematyczny Śląskich Blogerów Książkowych, o przewrotnym nieco tytule: ŚBK: "Gdybym miała napisać książkę ..." Wydawałoby się, że skoro mamy 21 grudnia, temat powinien być bardziej świąteczny, albo nawiązywać przynajmniej do tego okresu, ale czas świąt to też moment postanowień, podsumowań i planów na przyszłość, a sami powiedzcie, czy napisanie i wydanie książki nie jest dla kogoś spełnieniem marzeń? 
Jeśli chodzi o mnie, to jakoś nigdy nie marzyłam o byciu pisarką. W dzieciństwie, czy później w szkole średniej nie miałam daru "łatwego pisania". Powiem więcej, każde wypracowanie okazywało się dla mnie ciężką robotą. W dorosłym życiu również nie odnajdywałam się w pisaniu, na początku nawet prowadzenie bloga wydało mi się mega ciężkim tematem, stąd też moje pierwsze pisarskie próby są naprawdę słabe. I choć faktycznie, z czasem pisanie przychodzi mi już łatwiej, jednak nie na tyle, żebym zmieniła swoje postrzeganie i nagle zapragnęła napisać coś swojego. Nadal nie mam daru, który z łatwością pozwalałby mi przelewać myśli na papier, i to jeszcze w taki sposób, żeby mogła powstać z tego powieść - książka, która zainteresowałaby czytelników na tyle, że chcieliby ją czytać. 

Czasami jednak tak sobie myślę, że fajnie byłoby zostać pisarką i stworzyć taki tekst, który zaciekawiłby szerokie grono czytelników, a może stał się dla kogoś w jakiś sposób ważny. To byłaby całkiem fajna rzecz, jeżeli tylko miałabym odpowiednie do tego umiejętności. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, ale po niedawnej lekturze "O pisaniu na chłodno" Remigiusza Mroza, to i owo przyszło mi na myśl. O najnowszej książce Mroza napiszę jeszcze w osobnym poście, ale fajnie było przeczytać, jaką drogę przebył Autor do miejsca, w którym się aktualnie znajduje, poznać jego codzienny, powtarzalny proces pisania oraz podejście do pewnych pisarskich spraw.

Lektura takiej książki powoduje, że człowiek od razu chciałby rzucić wszystko, ruszyć w Bieszczady i pisać! Stąd też pomyślałam, że jeżeli ja już miałabym tak zrobić, napisać powieść i zostać pisarką na "pełen etat" to myślę, że stworzyłabym kryminał, nawiązujący trochę do "Dziesięciu murzynków" Agathy Christie, albo jego polskiej wariacji, czyli "Pustułki" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Stworzyłabym zagadkę kryminalną polegającą na tym, że poszczególne osoby dramatu po kolei giną, albo w jakiś tajemniczy sposób znikają, a ja sukcesywnie odkrywam karty i prowadzę z czytelnikami zawiłą grę.

Trochę to tendencyjne wiem, ale wybór takiej tematyki mojej hipotetycznej książki wynika z tego, iż jest to moja ulubiona fabuła w kryminałach i takie historie sama lubię czytać. I tak! Jeśli kiedykolwiek pomyślałabym o napisaniu własnej książki to byłaby ona utrzymana w takim dokładnie klimacie.

W razie czego, jeżeli nie wyszłaby mi opcja zostania pisarką poczytnych kryminałów, mogłabym też spróbować swoich sił, jako autorka książek dla dzieci, ale również utrzymanych w jakiejś takiej tematyce detektywistycznej. Moje osobiste dzieci gustują w tego typu literaturze, myślę więc, że fajnie byłoby napisać coś specjalnie dla nich, o czym mogliby potem powiedzieć: "Wow mamo! To było super!"

Czas świąteczny sprzyja takiemu planowaniu, mogę więc sobie zażyczyć z okazji zbliżających się się świąt i nowego 2019 roku, aby spróbować przynajmniej napisać fragmencik swojej "kryminalnej" książki i sprawdzić się w tej dziedzinie życie. A co! 
Sardegna

Książkowe podsumowania Sardegny cz.2 - 10 najlepszych książek, przeczytanych w 2018 roku


posted by Sardegna on

13 comments

Dzień dobry w ten jakże piękny dzień! Dzisiaj zapraszam was do drugiego wpisu z rodzaju podsumowań końcoworocznych, a będzie to ranking 10 najlepszych książek, przeczytanych w 2018 roku. Podobnie, jak to miało miejsce z pierwszym podsumowaniem, czyli spisem książek o najładniejszych opłatkach (o których możecie przeczytać TUTAJ), w tym przypadku również postanowiłam wyróżnić 9 tytułów, natomiast ten jeden najlepszy, wyjątkowy i zapadający w pamięć zostawiam na koniec.

Jeśli chodzi o książki, które znajdują się w moim TOP - 10 w latach ubiegłych, poniżej znajdują się linki z zestawieniami z poszczególnych lat blogowania: rok 2017 - TU, książki z roku 2016 znajdziecie TU, z 2015 - pod TYM linkiem, z roku 2014 - TUTAJ, z 2013 - TU, a z 2012 - TU.

Przechodząc jednak do sedna sprawy, poniżej znajduje się 9 wyróżnionych przeze mnie książek (według kolejności przeczytania):


 "Siła niższa" Marta Kisiel - 6
"Momo" Michael Ende - 6
"Jak ziarnka piasku" Joanna Jagiełło - 6
 "Historia złych uczynków" Katarzyna Zyskowska - 6
 "Pocieszki" Katarzyna Grochola - 6
 "Wszystko za K2" Piotr Trybalski - 6
 "Dobra - noc" Sabina Waszut - 6
 "Fracht" Grzegorz Brudnik - 6



"Siła niższa" Marty Kisiel - wspaniała kontynuacja kultowego "Dożywocia". Pełna dobrych emocji, ciepła i pokręconego humoru opowieść o Konradzie i jego Dożywotnikach. W tej części pojawia się wiele nowych postaci i najważniejsza z nich - Tsadkiel, anioł o zupełnie nieanielskim stylu bycia, którego tak, jak się kocha, tak i nienawidzi. Jestem wielką fanką tej historii, stąd też biorę ją z całym dobrodziejstwem inwentarza.

"Tajemnica  Godziny Trzynastej" Anny Kańtoch to trzecia część fantastycznej serii przeznaczonej dla młodzieży. Czytałam wszystkie tomy i ten moim zdaniem jest najlepszym, najciekawszym i najbardziej emocjonującym. Napisany z pomysłem, przemyślany od początku do końca, opowiada dalsze perypetii Niny i jej przyjaciół, tym razem w tajemniczym miasteczku Wilcze Doły, do którego dzieci udają się na ferie. Jest to taka opowieść, w której prawda miesza się z fikcją, sen z jawą, a wszystko łączy się w jakiś sposób z datą 26 lutego, godziną 13:00 i ... aniołami.


"Momo" Michaela Ende  to również historia przeznaczona dla młodzieży, którą dopiero teraz udało mi się przeczytać, choć od lat jest o niej dość głośno. Niesamowicie ważna, mądra, pełna nawiązań i życiowych przemyśleń, ukazująca dorosłym czytelnikom niektóre prawdy i to w taki sposób, że zaczynają się zastanawiać, czy aby ich priorytety życiowe są na właściwym miejscu. 

"Jak ziarnka piasku" Joanny Jagiełło - również młodzieżówka, ale raczej ze wskazaniem na nieco starszych odbiorów. Mocna, wstrząsająca opowieść, oparta na autentycznych wydarzeniach, która powoduje, że czytelnik zaczyna analizować, co z tym światem jest nie tak. Pod przykrywką normalności i codzienności, ukryte są niesamowite tajemnice, a wszechobecność telefonów i Internetu sprawia, że życie współczesnego nastolatka znacznie odbiega od wyobrażeń dorosłych na ten temat.



"Historia złych uczynków" Katarzyny Zyskowskiej - na blogu jeszcze nie opisana, bo nie umiem pisać o genialnych książkach. Wielowątkowa opowieść o związku dwojga ludzi, których łączy mocno pokręcona relacja. Ninę i Miłosza spaja nie tylko teraźniejszość, ale i przeszłość. Którą będziemy odkrywać krok po kroku. Równocześnie z historią rozgrywającą się aktualnie, czytelnik będzie mógł poznać losy Felicji i Bronka, dwójki nastolatków, którzy zostali rzuceni w wir wojny. Czy przeszłość ma wpływ na przyszłość? Poruszająca opowieść pełna emocji, jak to zwykle u Kasi Zyskowskiej bywa.

"Pocieszki" Katarzyny Grocholi to zbiór felietonów, krótkich zapisków, notatek, na temat całkiem zwyczajnych sytuacji, które przytrafiły się Autorce, bądź jej bliskim czy znajomym. Przynoszą refleksję, ale taką zwyczajną, niewydumaną, codzienną, która dla mnie okazała się ważna. Zdaję sobie sprawę że ta książka nie trafi do każdego, ale na pewno będzie fajną propozycją dla miłośników powieści Autorki.


 


"Wszystko za K2" Piotra Trybalskiego - książka, która nie dość, że została przez mnie wyróżniona, jako ta z najładniejszą okładką, to jeszcze znalazła się i w zestawieniu najlepszych tytułów roku. Zawiera w sobie relacje z wypraw na jeden z najniebezpieczniejszych szczytów świata, jedyny niezdobyty jeszcze zimą K2. W książce znajdują się zapiski zarówno z wypraw zimowych, jak i letnich, można tam znaleźć informacje o początkach zdobywania tej góry, jednak najwięcej miejsca poświęcone zostało wyprawie z zeszłego roku, czyli polskiej ekspedycji, mającej na celu pierwsze zimowe wejście, zakończone fiaskiem.

"Fracht" Grzegorza Brudnika - spektakularna i wielowątkowa, iście hollywoodzka opowieść w wielkim stylu, z charakternym bohaterem i zagadką katastrofy wielkiego statku samochodowo - kolejowego. Czego tutaj nie ma! Jest zagadka kryminalna, wielka, międzynarodowa afera, jest wątek katastroficzny, obyczajowy, sensacyjny. Są olbrzymie maszyny, bezkompromisowi ludzie, głębia morza i lodowiec podbiegunowy. Choć książka ma ponad 500 stron, czyta się ją ekspresowo, choć trzeba to robić uważnie, żeby nie przeoczyć którego z ważnych wątków, które podsuwa nam Autor.

"Dobra - noc" Sabiny Waszut - wyjątkowe zaskoczenie, książka, która zdecydowanie zajmuje w moim rankingu DRUGIE miejsce, walcząc praktycznie ze zwycięskim "Jak zawsze" o pierwszeństwo w tym zestawieniu. Choć skromna, wydawać się może zupełnie niepozorną, to uwierzcie mi, jest niesamowicie dobrze napisana, z interesującą treścią i całą gamą emocji, ale takich prawdziwych, a nie napompowanych "serialową rzeczywistością", jeśli wiecie, co mam na myśli.

No i na koniec, wisienka na torcie. Najlepsza książka roku 2018:



  "Jak zawsze" Zygmunt Miłoszewski

Historia niesamowita, wielowątkowa, wieloznaczna, ukazująca alternatywną rzeczywistość Polski, w której nasz kraj po wojnie, nie znajduje się pod wpływami Moskwy, za żelazną kurtyną, jest natomiast po zupełnie przeciwnej stronie barykady, "pod opieką" zachodu, a dokładnie Francji. W taką rzeczywistość wrzucona zostaje para małżeńska, która w ciele trzydziestolatków skrywa siedemdziesięcioletnie doświadczenie. Jako że rok 1963, w którym się pobrali był dla nich przełomowy, postanowią zmienić swoje losy. A może uda im się przeżyć życie wspólnie?  

"Jak zawsze" przeczytałam już w styczniu 2018 i wiecie co? Już wtedy wiedziałam, że to będzie moja książka roku. A jaki tytuł jest Waszym numerem jeden w mijającym roku?


Sardegna

"Pejzaż z Aniołem" Magdalena Kordel


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments


 Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 358
Moja ocena : 6/6

O Malowniczem, czyli uroczym miasteczku leżącym u podnóża Sudetów, będącym miejscem akcji powieści Magdaleny Kordel, czytałam już dość dawno. Z całej serii, która liczy sobie obecnie 5 tomów ("Wymarzony dom", "Wymarzony czas", "Tajemnica bzów", "Nadzieje i marzenia" oraz "Pejzaż z aniołem") oraz 3 tomy "Uroczyska" połączone z nimi fabularnie ("Uroczysko", "Sezon na cuda", "Wino z Malwiną"), jak do tej pory przeczytałam tylko cztery (włączając powyższą książkę, przy współpracy z Granice.pl), jednak na swoim przykładzie mogę potwierdzić, iż można spokojnie czytać je na wyrywki, choć zdecydowanie lepiej robić to po kolei.

Wszystkie powieści połączone są wspólnym motywem miasteczka, gdzie w zależności od tomu, główni bohaterowie stają się drugoplanowymi, bądź odwrotnie - wątki poboczne rozwijają się w kluczowe. Najbardziej "stałymi" postaciami, wokół których rozgrywa się akcja są Majka, właścicielka pensjonatu "Uroczysko" oraz Madeleine, zasiedlająca stary dom na obrzeżach miasteczka. W przeciągu tych ośmiu tomów w życiu obu kobiet sporo się zmienia, jedno ostaje się bez zmian: Malownicze nadal przyciąga do siebie pozytywnych, bezinteresownych, pomocnych, po prostu dobrych ludzi, a przebywanie w takim towarzystwie od razu działa korzystnie na wszelkie problemy. 

W Malowniczem każdy znajdzie to, czego szuka lub aktualnie w życiu potrzebuje. W tym miasteczku na końcu świata znalazło już ukojenie wiele zagubionych dusz, czego Majka i Madeleine są najlepszym przykładem, ale oprócz nich jest i pani Leontyna, właścicielka sklepu z antykami, są dwie dziewczyny: Ania i Marcysia (które znalazły tutaj dom i opiekę, o czym dokładnie mowa w "Wymarzonym domu"), jest i mały Franek, Antek, brat Madeleine oraz jego przyjaciel Michał, obecnie bardzo już tutaj zadomowiony.

Do miasteczka trafia również Ada, kobieta mocno skrzywdzona przez los, jednak nie przez relacje damsko - męskie, czy rozterki uczuciowe, tylko rodzinnie. Dziewczyna, po śmierci ojca, który samotnie sprawował nad nią opiekę, trafia do domu swej rodzonej matki, kobiety rozchwianej emocjonalnie, samolubnej, skupionej tylko na nowych związkach, dla której córka jest tylko kulą u nogi. Ada bardzo źle wspomina swoje dzieciństwo, z drugiej jednak strony, nie może uwolnić się od toksycznej relacji z matką, szantażującą ją emocjonalnie, odrzucającą i tłamszącą jednocześnie. Dziewczyna stara się "zasłużyć" na jej uwagę i miłość, choć będąc już dorosłą, świadomą kobietą wie, że ze strony matki nic się na lepsze nie zmieni.

Do tego zbliża się grudzień, który wiąże się z jej najboleśniejszymi wspomnieniami. Ada nie cierpi świąt Bożego Narodzenia, bo wie, że jedynie dobre skojarzenie z tym okresem pochodzi z czasów, kiedy jeszcze jeszcze żył jej tata. Natomiast teraz, kiedy ojca już nie ma, święta spędzone z matką przynoszą jej tylko samotność, ból, wstyd i żal za utraconą przeszłością. W związku z tym, że dziewczyna nie toleruje miasta przystrojonego świątecznymi ozdobami, lampek choinkowych, śniegu, wymieniania się prezentami i rodzin siadających wspólnie przy stole, postanawia przetrwać ten gorący okres w miejscu odciętym od świata. Wyrusza więc do Malowniczego, w którym to mieszka jej dawna koleżanka ze studiów Madeleine. 

Ada nie przewiduje jednak tego, że miasteczko, które miało dać jej zapomnienie o świętach, wygląda jak przeurocza wioska Świętego Mikołaja, a ludzie, mający zapewnić jej spokój, włączą ją w wir przygotowań i zarażają gorącą, świąteczną atmosferą. W Malowniczem bowiem nikt nie zostaje sam w obliczu swoich problemów i zawsze może liczyć na wsparcie wielu ludzi o dobrych sercach.

"Pejzaż z aniołem" to ciepła, świąteczna opowieść, pełna dobrych emocji. Nawiązuje w prawdzie do serii głównej, ale w tym tomie najważniejsza jest jednak Ada i jej historia. Do tego, jest to chyba najbardziej świąteczna książka ze wszystkich, które w tym roku czytałam ("Psiego najlepszego" W. Bruce Cameron, "Tylko jeden wieczór" Krystyna Mirek, "Spełnione życzenia" Karolina Wilczyńska). Nic na to nie poradzę, że mam słabość do Malowniczego i lubię takie sympatyczne, niosące wzruszenie, uśmiech i pozytywne skojarzenia, powieści. Jeżeli szukacie czegoś, co ogrzeje Was od środka w chłodne, grudniowe wieczory, ta książka nada się do tego idealnie.

Sardegna