"Anioł do wynajęcia" Magdalena Kordel


posted by Sardegna on , , , , , ,

3 comments


 Wydawnictwo: Znak
Liczba stron:  420
Moja ocena : 5/6

"Anioł do wynajęcia" Magdaleny Kordel to kolejna świąteczna książka, którą, obok "Listów pełnych marzeń" Magdaleny Witkiewicz, przeczytałam w czasie urlopu. Nie będzie jednak lepszej okazji, żeby napisać o niej coś więcej, niż teraz, tuż przed wigilią. 

Powiedziałabym, że "Anioł do wynajęcia" jest bardziej świąteczny i zimowy, niż "Listy...", które mogłyby właściwie toczyć się w dowolnym momencie roku. W książce Magdy Kordel faktycznie akcja toczy się w okolicach świąt, idealnie odwzorowując klimat przedświątecznej gonitwy, przygotowań i dbania o świąteczne elementy, które niekoniecznie są najważniejszą rzeczą w tym wyjątkowym czasie.

Michalina szuka kogoś, kto się nią zaopiekuje. Dziewczyna ma konkretne oczekiwania, szuka swojego anioła stróża, ewentualnie anioła do wynajęcia, bowiem sytuacja, w której się znajduje nie jest łatwa i nie potrafi sobie z nią sama poradzić. W momencie największego kryzysu, kiedy nie ma już domu, pieniędzy, nikogo bliskiego, ani znajomego, u kogo mogłaby się zatrzymać, a do tego spodziewa się dziecka, w akcie desperacji kieruje się do kościoła, żeby poprosić Boga o jakiś ratunek. 

Pomoc nieoczekiwanie pojawia się w osobie Neli, czyli charakternej staruszki (choć to słowo nie oddaje dobrze osobowości seniorki), dystyngowanej, starszej pani, której znakiem rozpoznawczym jest cięty język i trafne riposty. Nela również ma pewne niezałatwione sprawy z Panem Bogiem, stąd też swe kroki kieruje do kościoła, i to właśnie tam krzyżują się drogi obu pań.

Zarówno Michalina, jak i Nela potrzebują wsparcia, choć każda w innym zakresie. I to właśnie w tych nietypowych okolicznościach zaczyna się niespodziewana znajomość staruszki i ubogiej, ciężarnej dziewczyny. 

Kiedy tylko Nela dowiaduje się, że Michasia nie ma się gdzie podziać, oferuje jej swoją pomoc, widząc też w dziewczynie upragnioną towarzyszkę, która pomoże zapomnieć jej o swoich prywatnych rozterkach, dających się we znaki zwłaszcza przed świętami. Ta znajomość, oparta na obustronnych korzyściach z każdym kolejnym dniem wychodzi kobietom na zdrowie. Ich relacja przeradza się w wielką zażyłość i przyjaźń. Nela pomaga Michasi przygotować się do roli mamy, ale też ogarnąć swoje swoje prywatne sprawy. Sama przy dziewczynie zapomina o kłopotach, angażując się w życie przyjaciółki.

W codzienności kobiet ważną rolę odgrywa też sympatyczny chłopak Konstanty, który również nieoczekiwanie pojawia się w życiu Neli i Michasi. Wspiera je nie tylko silnym, męskim ramieniem, pomaga ogarnąć sprawy organizacyjne, ale także daje Michasi to, czego nie otrzymała nigdy od nikogo, a na pewno nie od ojca swojego nienarodzonego dziecka.

I tak właściwie toczy się życie dwóch kobiet pod skrzydłami tajemniczego anioła do wynajęcia. I kiedy zadaje się, że wychodzą na prostą, pewne tajemnice rodzinne obu pań nie pozwolą im cieszyć się świętami tak, jak by tego chciały. 

Bardzo podobała mi się ta świąteczna powieść Magdy Kordel. Czy może być coś lepszego do czytania, niż ciepłą, rozgrzewająca serce opowieść, przypominająca o tym, co w życiu jest ważne i piękne? Przed świętami lektura "Anioła do wynajęcia" ma wyjątkowe znaczenie, ale spokojnie można czytać ją także w innych okresach roku. Wtedy również staje się miłą czytelniczą przygodą.

Na koniec wspomnę jeszcze, że lubię w książkach Magdy to, że za każdym razem nawiązuje ona do Malowniczego, czyli urokliwego miasteczka położonego gdzieś w Sudetach, którego mieszkańcy są bohaterami wielu wcześniejszych powieści ("Wymarzony dom", "Wymarzony czas", "Tajemnica bzów", "Nadzieje i marzenia" , "Pejzaż z aniołem", "Bo nadal cię kocham" , "Uroczysko", "Sezon na cuda", "Wino z Malwiną", "Okno z widokiem"). Nie inaczej jest w przypadku powyższej historii, chociaż początkowo zupełnie się na to nie zapowiada. Akcja "Anioła..." toczy się w Warszawie, okazuje się jednak, że wątek Malowniczego pojawi się z czasem i będzie związany z Konstantym. I to na pewno jest wielki plus tej powieści, gdyż wspaniale jest przenieść się do tego cudownego, pięknie udekorowanego na święta, miasteczka, spotkać bohaterów znanych z poprzednich części i spędzić wraz z nimi Boże Narodzenie. 

Sardegna

Książkowe podsumowania Sardegny cz.2 - najlepsze książki roku 2022


posted by Sardegna on

1 comment

Dzień dobry. Zapraszam do drugiego podsumowania czytelniczego roku 2022 w Książkach Sardegny. W ostatnim poście prezentowałam najlepsze, według mnie, okładki książek, a w poniższym zestawieniu znajdziecie najlepsze powieści przeczytane w mijającym roku. Jest to oczywiście mój subiektywny ranking i po raz pierwszy od dłuższego czasu zawiera on więcej, niż 10 pozycji.

Dla zainteresowanych, zostawiam poniżej odnośniki do zestawień najlepszych książek przeczytanych w poprzednich latach: 
2021, 2020, 2019, 2018, 2017, 2016, 2015, 2014, 2013, 2012.

Przeglądając listę przeczytanych w 2022 roku książek, na pierwszy plan wysuwają się powieści Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Choć znałam ten duet pisarski już od dłuższego czasu, dopiero w tym roku zainteresowałam się bardziej twórczością pisarzy i postanowiłam skompletować sobie serię o agencie Pendergaście, a także zebrać w biblioteczce wszystkie ich indywidualne powieści. Co ciekawe, większość z nich udało mi się przeczytać w mijającym roku. 9 części serii i 9 powieści indywidualnych Prestona i Childa zrobiło na mnie wielkie wrażenie, dlatego też one wysuwają się na prowadzenie, kiedy myślę o ulubionych książkach roku 2022.

"Laboratorium" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Granica lodu" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Nadciągająca burza" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Stare kości" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Zabójcza fala" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Miecz Gideona" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Trup Gideona" Douglas Preston, Lincoln Child - 4
"Zaginiona wyspa" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Poza granicą lodu" Douglas Preston, Lincoln Child - 6

"Gabinet osobliwości" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Martwa natura z krukami" Douglas Preston, Lincoln Child -5
"Siarka" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Taniec śmierci" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Księga umarłych" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Granice szaleństwa" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Bez litości" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
"Krąg ciemności" Douglas Preston, Lincoln Child - 6 
"Miasto bezkresnej nocy" Douglas Preston, Lincoln Child - 5

Jeśli natomiast chodzi o mój czytelniczy numer 1 w roku 2022, to pierwsze miejsce zdecydowanie należy do "Demana" Artura Urbanowicza, czyli opasłej powieści, pierwszej części dłuższej serii, będącej mieszanką horroru, fantastyki, trochę komiksu, z domieszką kryminału i powieści obyczajowej. Uniwersum Demana jest bardzo rozbudowane, a historia przypomina trochę jajko niespodziankę. Ma wiele warstw, tajemnic, odnośników i nawiązań, ale też pozornie niepołączonych wątków, co więcej, nie wiadomo nawet do końca, kto jest głównym bohaterem tej powieści. Do tego, fabuła skłania odbiorcę do skupienia i wysiłku intelektualnego, ponieważ jest swoistą matrioszką, skrywającą w sobie coś więcej, niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Właściwie po zakończeniu lektury trzeba byłoby zacząć czytać ją ponownie, żeby odkryć jeszcze raz wszystkie smaczki i pominięte wątki, zawarte gdzieś między stronnicami.


"Deman" Artur Urbanowicz - 6

A jaką książkę przeczytaną w 2022 Wy uważacie za najlepszą?

Sardegna

Książkowe podsumowanie Sardegny cz.1 - najlepsze okładki książek 2022


posted by Sardegna on

No comments

Dzień dobry! Uwielbiam ten moment w grudniu, kiedy mogę zacząć podsumowywać czytelniczy rok w Książkach Sardegny. Pierwszy post z serii podsumowań dotyczyć będzie wyboru najlepszych okładek książek przeczytanych w 2022 roku. Zerkając do archiwum bloga okazuje się, że takie podsumowanie tworzę od 2014 roku, czyli właśnie wybieram najładniejszą okładkę po raz ósmy!

Tradycyjnie zostawiam Wam komplet odnośników do wpisów okładkowych z poprzednich lat. Osoby zainteresowane tym, jakie okładki podobały mi się wtedy najbardziej, zapraszam do kliknięcia w poniższe linki: 2021, 2020, 2019, 2018, 2017, 2016, 2015, 2014. 

Poniżej zestawienie 9 wyróżnionych przeze mnie okładek. Ich kolejność jest przypadkowa, zależy jedynie od czasu, kiedy przeczytałam poniższe książki. 


"Przełęcz" Krzysztof Domaradzki - 4
"Tajemnica carycy" Małgorzata Starosta - 5 
"Oszpicyn" Krzysztof A. Zajas - 6
 "Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak - 6
 "Poza granicą lodu" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
"Listy pełne marzeń" Magdalena Witkiewicz - 6
"Nie odpuszczaj" Harlan Coben - 6
"Sztauwajery" Paulina Świst - 5

Natomiast najlepszą okładkę według mnie ma książka "Nagle trup" Marty Kisiel wydana w wydawnictwie Mięta, i to ją wybieram na mój numer 1 w roku 2022. To świetna, zabawna historia, a poniższa okładka idealnie oddaje jej charakter. Większej spójności obrazu z treścią dawno nie widziałam na rynku wydawniczym.


"Nagle trup" Marta Kisiel - 5 

Jak oceniacie mój okładkowy ranking? Czy widzicie tutaj swoich faworytów? A może Wasz numer 1 jest zupełnie inny?

Sardegna

"Gangsta paradise. Katan" i "Pako" Agnieszka Lingas - Łoniewska


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments


wydawnictwo: Jak Book
audiobook: czas trwania 6 godzin 15 minut/ 5 godzin 45 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Zawadzka Aleksandra, Osik Albert/ Krawczyk Mikołaj, Chrzanowska Monika


Uwielbiam sytuacje, dzięki którym mogę niespodziewanie skorzystać z jakiejś ciekawej oferty i poznać książki do tej pory nieprzeczytane. Ostatnio trafiła mi się super okazja, kiedy po udziale w plebiscycie Beaty z Opowiem ci, otrzymałam miesięczny abonament do Legimi, platformy, z której do tej pory nie korzystałam. Tym oto sposobem mogłam zapoznać się bogatą bazą audiobooków i przesłuchać "Katana" oraz "Pako", czyli drugi i trzeci tom kryminalno-obyczajowej serii "Gangsta paradise" autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Początek serii, czyli historię Reno, wrocławskiego gangstera trzymającego w szachu całe miasto i jego obrzeża, przeczytałam jakiś czas temu. Powieść bardzo mi się spodobała i już wtedy zwróciłam uwagę na Katana i Pako, czyli wieloletnich przyjaciół i współpracowników Reno. Świetnie, że to właśnie im autorka poświęciła kolejne tomy.

Leon Gola, czyli Reno, bohater pierwszego tomu, choć osiąga sukces zawodowy, ciągle szuka szczęścia w życiu osobistym. Po śmierci żony sam zajmuje się małym synkiem Antosiem wymagającym szczególnej opieki, jest bowiem dzieckiem z zespołem Aspergera i inaczej postrzega świat oraz otaczającą go rzeczywistość. Reno znajduje stabilizację u boku Marysi, młodej opiekunki Antosia, jednak droga do ich szczęścia nie jest łatwa. Ma to związek z przeszłością dziewczyny, ale też z nie pozałatwianymi sprawami Goli, które po latach będą domagały się wyjaśnienia (więcej o książce przeczytacie w TYM poście).

Katan i Pako pilnują spraw swojego szefa w mieście. Katan, z właściwie Jędrzej Katański, na co dzień zajmuje się ochroną Marysi i Antosia. Paco natomiast, czyli Piotr Pakosławski, pracuje jako manager klubu nocnego należącego do Reno. Po oficjalnych godzinach pracy obaj nadzorują narkotykowy biznes i kierując wrocławskim półświatkiem.

Historia Katana jest mocno przejmująca, wiąże się bowiem z przemocą domową, której doświadczył w dzieciństwie bohater. To, iż Katan jest zamkniętym w sobie, małomównym, często opryskliwym i niedopuszczającym do siebie nikogo, człowiekiem, w głównej mierze jest efektem tego, co spotkało go przed laty. Mur, który wokół siebie zbudował zaczyna kruszyć Alina, szalona przyjaciółka Marysi. Dziewczyna jest zupełnym przeciwieństwem Katana. Spontaniczna, wesoła, zawsze uśmiechnięta, z głową pełną pomysłów, mocno intryguje mężczyznę, i to z wzajemnością. Początkowa fascynacja, nieśmiałe próby nawiązania kontaktu, pierwsze rozmowy, drobne gesty sprawiają, że Katan zaczyna coraz bardziej traktować Alinę, jako kogoś bliskiego, po raz pierwszy od lat pozwalając sobie na okazywanie uczuć.

Alina również daje się ponieść emocjom związanym z nowym dla niej uczuciem. Jej radość zakłóca jednak pewien mężczyzna, który zwraca się do niej z nietypowymi żądaniami, a spełnienie których może zniszczyć świetnie zapowiadający się związek z Katanem.

Historia Pako przedstawiona w trzeciej części również uchyla rąbka tajemnicy z przeszłości bohatera. Rodzina Pakosławskich przed laty musiała zmierzyć się z dramatycznymi wydarzeniami, w których brała udział starsza siostra Piotra. Choć wydaje się, że po latach Pako zapomniał o całej sprawie, tak naprawdę odczuwa nieustające wyrzuty sumienia. Wspomnienia ożywiają w momencie, kiedy w klubie pojawia się młoda 19-letnia Kaja, mająca powiązania z przeszłością rodziny Pakosławskich. Dziewczyna szykuje się do wyjścia za mąż za starszego od siebie o kilkadziesiąt lat producenta muzycznego. Małżeństwo ma zapewnić Kai stabilizację finansową i pomoc w karierze muzycznej, jednak spotkanie z Pako uświadamia jej, że plany, które do tej pory snuła, są jedną wielką farsą. Pewnych decyzji nie da się jednak cofnąć, stąd też kiedy dziewczyna uświadamia sobie, że jej małżonek ma wobec niej zupełnie inne plany, jest już za poźno.

Kaja wpadnie w sam środek afery międzynarodowej, z której wyciągnąć może ją tylko Pako i jego przyjaciele. A wszystko ma związek z pewną licytacją...

Książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej mają to do siebie, że świetnie się je czyta. Historia bohaterów wciąga bez reszty, a połączenie wątków kryminalnego, sensacyjnego i romansowego, sprawia, że akcja powieści toczy się dynamicznie i właściwie do końca nie wiadomo, jaki przyniesie finał. Nie inaczej jest w przypadku serii "Gangsta paradise". Co ciekawe, przy okazji tej serii autorka nie bała się wpleść w fabułę trudnych wątków, takich jak: zespół Aspergera, przemoc domowa, a także handel kobietami. Wątki te sprawiają, że powyższe powieści, choć wydają się typowymi romansami osadzonymi w świecie gangsterskim, tak naprawdę są interesującymi obyczajówkami, w których każda czytelniczka znajdzie coś dla siebie.

Sardegna

"Czerwona gorączka" Andrzej Pilipiuk


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 430
Moja ocena : 5/6

"Czerwona gorączka" to kolejny zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka, który udało mi się ostatnimi czasy przeczytać (wprawdzie było to w czasie lipcowego urlopu, ale dopiero teraz ogarniam wakacyjne zaległości). Powyższa książka to dość specyficzny zbiór opowiadań. Nie na darmo ma także dość znamienny tytuł, część historii osadzonych jest bowiem mocno w konwencji komunizmu, a inne, te bardziej fantastyczne, utrzymane są w podobnym stylu, jak te z "2586 kroków". Część wydarzeń opisanych w poszczególnych rozdziałach toczy się też w alternatywnej rzeczywistości, pokazując, jak mogłyby wyglądać losy Europy i Polski, gdyby historia potoczyła się nieco inaczej. 

Tytułowe opowiadanie "Czerwona gorączka" opisuje kulisy zabójstw towarzyszy mocno zaangażowanych w działalność partyjną. Ktoś ucina im głowy, a sam mord przypomina trochę działanie Kuby Rozpruwacza. Okazuje się, że morderstwa mogą mieć związek z tajemniczymi badaniami prowadzonymi przez pewnego naukowca, który nie cofnie się przed niczym, aby udowodnić swoją szaloną teorię.

"Grucha" to opowieść o psychopatycznej nauczycielce, która uwielbia dręczyć swojego ucznia, co w końcu doprowadza go do samobójstwa. Jego kolega Sławek postanawia poszukać sprawiedliwości na własną rękę, zwraca się więc do rodziny nieżyjącego chłopaka, aby ci pomogli mu dokonać egzekucji. Tym bardziej, że krewni zmarłego trudnią się pracą w pewnym cechu mającym wieloletnią tradycję...

Trzecie opowiadanie o tytule "Błękitny trąd" to historia grupy śmiałków wysłanych do zarażonej śmiertelną zarazą, doliny, aby pomóc zaprowadzić tam porządek i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się epidemii. Na miejscu okazuje się jednak, że zatrzymanie katastrofy jest praktycznie niemożliwe, bowiem komuś wyraźnie zależy na tym, aby chorobę jak najbardziej rozprzestrzenić. 

"Silnik z Łomży" to przewrotna opowieść o tym, jak pewien dziennikarz postanowił stworzyć historię która uratuje jego zagrożoną posadę. Nie przewiduje jednak, że wymyślona na prędce historyjka, wymyka się spod kontroli i zaczyna żyć własnym życiem.

Kolejna opowiadanie "Zeppelin L-59/2" to historia o reanimowaniu legendarnego sterowca, czego założeniem było, aby na jego pokładzie przewieźć pakunki z misją humanitarną do jednego z ubogich krajów afrykańskich. Okazuje się jednak, że pomysłodawcy mają nieco inny plan na tę misję, a wędrówka przez Europę i Afrykę ma mieć zupełnie inny cel, czego skutki odczuje w głównej mierze bohater mający kierować owym sterowcem.

"Wujaszek Igor" to opowieść o tajemniczym pociągu widmo, który z podobizną Piłsudskiego na lokomotywie i pustą trumną na lawecie przemierza niezliczone kilometry torowiska. Towarzysze postanawiają dowiedzieć się czegoś więcej o tym pociągu: skąd jedzie, gdzie się kieruje, czym jest napędzany i najważniejsze, kto nim kieruje. Postanawiają też niezwłocznie pozbyć się kłopotliwej maszyny, dlatego wysyłają swoich ubeków w różne miejsca kraju, aby ci zbadali teren i dowiedzieli się czegoś więcej o uporczywym pociągu. Jeden z ubeków, major Piotrowski, trafia na małą stacyjkę, w której schronienie i pracę znalazł wujaszek Igor, czyli wiekowy były więzień, specjalista od naprawy starych pociągów. Kiedy Piotrowski za wszelką cenę postanawia zatrzymać pociąg, wujaszek Igor  swoim doświadczeniem będzie starał się powstrzymać ubeka.

Następne opowiadanie "Po drugiej stronie" to historia napisana w duecie przez Andrzeja Pilipiuka i jego żonę Katarzynę. Kolekcjoner, który lubi otaczać się ładnymi przedmiotami i wyszukiwać cenne antyki, wchodzi w posiadanie tajemniczej szkatułki. Od tego momentu w jego życiu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Mężczyzna sam właściwie nie wie do końca, co jest prawdą, a co wymysłem jego wyobraźni. Czy to możliwe, aby jednocześnie toczył dwa życia? Jedno szczęśliwe, a drugie będące pasmem wszelkich nieszczęść?

Ósme opowiadanie "Gdzie diabeł mówi dobranoc" to mój faworyt, jeśli chodzi o "Czerwoną gorączkę". Przedstawia alternatywną wizję świata, w której to, po toczącej się wojnie, Polska pogrążona w chaosie, na terenie dzisiejszej Małopolski ma wyjątkowo tajemniczą, ale również niebezpieczną enklawę ortokoranistów, czyli muzułmańską fundamentalną społeczność, bardzo restrykcyjnie podchodzącą do swojej religii i zasad panujących w społeczeństwie. Na dawnych ziemiach polskich, gdzie aktualnie wstęp mają tylko ortokoraniści, znajdują się bogate złoża ropy naftowej, stąd też zostaje tam skierowana delegacja ze Stanów Zjednoczonych, mająca postarać się o współpracę z lokalną społecznością, aby w przyszłości móc ową ropę wydobywać. Okazuje się jednak, że wyprawa nie do końca opiera się tylko na zyskaniu współpracy w celu wydobywaniu ropy. Jeden z reprezentantów ma bowiem zupełnie inne plany, a nawet misję, związaną z dawnymi polskimi ziemiami. 

"Piórko w żywopłocie" to historia rodem z PRLu, w której pewne dzieciaki przy okazji zabawy odkrywają, że w zamkniętej posiadłości po sąsiedzku znajduje się wielkie bogactwo. Po kilku dniach jeden z dzieciaków ginie bez śladu, a drugi, wraz z rodzicami, emigruje do Ameryki. Kiedy po latach postanawia wrócić do kraju, to głównie po to, żeby rozwikłać zagadkę zniknięcia swojego przyjaciela z dzieciństwa. 

Dziesiąte opowiadanie "Operacja: Szynka" również osadzone jest w czasach PRLu, kiedy to trzeba było zmagać się z brakiem żywności. Towarzysze wpadają na pomysł, jakoby można było stworzyć szynkę wzbogaconą mięsem mamuta, postanawiają więc przenieść się w czasie do prehistorii, zdobyć mamucie mięso, jakoś je zakamuflować, a po powrocie do swoich czasów, móc je wykorzystać. Okazuje się jednak, że skok w czasie przyniesie nieoczekiwane konsekwencje.

Ostatnia historia "Samolot von Ribbentropa", to przygoda pewnego dziennikarza, który postanawia zbadać tajemnicę samolotu Ribbentropa, od kiedy bowiem przypadkowo zobaczył w muzeum wojska polskiego wrak, zdaje mu się, że historia znana z kart książek, trochę przekłamuje rzeczywistość. Bada, co stało się z samolotem i jaki związek z tym wydarzeniem mają dwaj polscy naukowcy, którzy przed laty zaginęli bez śladu.

Podsumowując, "Czerwona gorączka" podobała mi się nieco mniej, niż przygody Jakuba Wędrowycza, jednak w ogólnej ocenie dałam jej wysoką notę, doceniam bowiem specyficzne poczucie humoru autora i nawiązania historyczne, które serwuje swoim czytelnikom.

Sardegna

Spektakl "Wstyd" Teatru Ludowego z Krakowa


posted by Sardegna on

No comments

Festiwal Letni Ogród Teatralny to wspaniała inicjatywa kulturalna, od 24 lat organizowana w samym sercu Katowic. Dzięki zaangażowaniu Teatru Korez, Górnośląskiego Centrum Kultury oraz jego pomysłodawcy, Mirosławowi  Neinertowi, mieszkańcy metropolii, a także sąsiednich miast, mogą przez cały okres wakacyjny korzystać z wyjątkowej oferty spektakli, wystaw, recitali oraz imprez im towarzyszących, skierowanych zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Docelowo, przez 9 wakacyjnych tygodni, teatry z Katowic, Chorzowa, Krakowa, Warszawy, Bierunia, Słupska, Białegostoku, Wałbrzycha, Poznania, Bielska - Białej, a nawet ze Słowacji, na deskach Teatru Korez, a właściwie na Letniej Grządce Teatralnej zlokalizowanej u jego wejścia, prezentują swoje najlepsze spektakle, zapewniając niezapomnianą rozrywkę zarówno najmłodszym, jak i tym nieco starszym widzom.
 
Inicjatywa jest niesamowicie interesująca, tym bardziej, że pozwala dotrzeć teatrowi do szerszego grona publiczności, oferując bilety w okazyjnej cenie.
 
Właśnie w ramach tego festiwalu, miałam okazję zobaczyć spektakl "Wstyd" z Teatru Ludowego z Krakowa, autorstwa Marka Modzelewskiego, wyreżyserowanego przez Małgorzatę Bogajewską.
 
Miał być ślub, dlaczego więc nie wyszło?

Na chwilę przed planowanym od miesięcy ślubem, pan młody zrywa zaręczyny i ucieka sprzed ołtarza. Panna młoda zrozpaczona jego decyzją zamyka się w domu, a skonsternowani goście nie wiedzą sami co robić, podobnie, jak rodzice niedoszłych małżonków.
 
 
Stąd też na zapleczu restauracji weselnej, w której miało odbywać się przyjęcie weselne, spotykają się rodzice Łukasza i Weroniki, żeby omówić dalszy rozwój sytuacji. Ci pierwsi,zawstydzeni zachowaniem syna, nie mają pojęcia, co teraz robić, i co powiedzieć zbierającym się gościom. Nie przychodzi im do też do głowy żaden powód, który sprawiłby, że Łukasz podjął tak radykalny krok. Ci drudzy przeżywają rozterki związane ze wstydem, jaki spotkał ich córkę, załamani, iż nie spełni się jej sen o szczęśliwym małżeństwie i dobrej rodzinie, do której miała wejść.

Kiedy jednak w ferworze rozmów z gośćmi rodzice Łukasza zostają sami, zastanawiając się nad decyzją syna, okazuje się, że jego ucieczka nie do końca nie jest im na rękę, Zwłaszcza jego matka, kobieta o silnej osobowości, przyznaje, że cieszy się z takiego obrotu sytuacji, bo nie taką synową wymarzyła sobie dla swojego jedynaka. Ojciec stara się jakoś racjonalnie wytłumaczyć syna, ale w konfrontacji z żoną puszczają mu nerwy, co sprawia, że próba rozwiązania sytuacji kończy się potężną kłótnią małżeńską Jak to zwykle bywa podczas takiej awantury wychodzą na jaw przemilczane pretensje, różne niesnaski małżeńskie i rodzinne, a także niespełnione oczekiwania, obietnice i wzajemne animozje.

 
Sytuacja zaognia się w momencie dalszych rozmów z niedoszłymi teściami Łukasza. Obie rodziny zaczynają wzajemnie się obwiniać za odwołany ślub swych dzieci, a kulturalna rozmowa i próba zrozumienia, co się właściwie stało, przechodzi w olbrzymią kłótnię, pełną agresji słownej, a nawet fizycznej, łącznie z ujawnieniem najgorszych tajemnic obu rodzin. Atmosfera robi się naprawdę gorąca, hasła padające pod adresem obu stron stają się coraz bardziej wyszukane, uderzając w najczulszy punkt, rzeka pretensji płynie wartkim nurtem, aż w końcu dojdzie do kulminacyjnego momentu spotkania, kiedy to puszczą wszystkie hamulce.
 
 
 
Tytuł spektaklu nie jest przypadkowy, bohaterowie dają bowiem taki popis obłudy, zakłamania, powierzchowności i zgnilizny charakterów, że ciężko się z tym mierzyć. Gorzki obraz naszego społeczeństwa wyłania się z tej sztuki, eksponując jego największe przywary: polskie zakłamanie, przesadne dbanie o pozory, o to, co ludzie powiedzą, obłudę, brak szczerości, brak wzajemnego szacunku i ludzkiej uczciwości wobec drugiego człowieka.
 
Pigułka, jaką daje widzom Teatr Ludowy z Krakowa za pomocą "Wstydu", będzie trudna do przełknięcia, ale czy nie potrzebujemy czasami takiego wstrząsu, aby przypomnieć sobie, co powinno być dla nas w życiu ważne?
 
"Wstyd"
  • Autor: Marek Modzelewski
  • Reżyseria: Małgorzata Bogajewska
  • Scenografia: Joanna Jaśko-Sroka
  • Opracowanie muzyczne: Weronika Kowalska
  • Obsada: Małgorzata Kochan (Małgorzata), Tadeusz Łomnicki (Andrzej), Katarzyna Tlałka (Wanda), Piotr Pilitowski (Tadeusz)
 
Sardegna

"Martwa natura z krukami" #4 Douglas Preston, Lincoln Child


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 554
Moja ocena : 5/6 

Po "Gabinecie osobliwości" przyszedł czas na "Martwą naturę z krukami", czyli czwartą część przygód agenta Pendergasta. Ten tom, podobnie, jak poprzedni, jest odrębną historią i można czytać ją niezależnie od innych, choć ja oczywiście nie polecam tego robić, bo po pierwsze zakłóca to ogólny odbiór serii, a po drugie, w tej części czytelnik poznaje po raz pierwszy Corrie Swanson, czyli młodą przyjaciółkę Pendergrasta, pomocną agentowi w kolejnych tomach.

W "Martwej naturze z krukami" Corrie jest jeszcze zbuntowaną nastolatką, która swoją osobowością i stylem bycia zupełnie nie pasuje do małego, sennego miasteczka Medicine Creek w Kansas, będącym jej miejscem urodzenia. Ubiera się na czarno, słucha ostrej muzyki, ale też dużo czyta i interesuje się wieloma rzeczami, co dla lokalnych mieszkańców wydaje się zupełnie niepotrzebne, a wręcz dziwne. Stąd też Corrie jest krytykowana i wyśmiewana na każdym kroku nie tylko przez rówieśników, ale również dorosłych, uznających nastolatkę za nieprzystosowaną społecznie. Odrzucana i prześladowana dziewczyna często spotyka się też z agresją słowną, a nawet fizyczną, ale nikt nie traktuje jej słów na poważnie i nie udziela jej wsparcia, nawet własna matka nieustannie krytykuje córkę i uważa za głupią i pokręconą. Los Corrie ma jednak szansę się odmienić, a będzie to miało związek z przybyciem do Medicine Creek samego agenta Pendergasta.

Po tragicznych wydarzeniach z poprzedniego tomu, agent planuje udać się na mały wypoczynek, aby ochłonąć po dotarciu do informacji o powiązaniach swojego rodu z makabrycznym gabinetem osobliwości. Na miejsce urlopu wybiera senną mieścinę w Kansas otoczoną niezliczonymi polami kukurydzy, liczącą nieco ponad 200 mieszkańców. Nie zdąży się jednak na dobre się w niej zaaklimatyzować, a co dopiero odsapnąć, kiedy w okolicy dochodzi do brutalnego, morderstwa. Ofiara, jak i miejsce zbrodni zostają zainscenizowane w taki sposób, jakoby morderstwo miało mieć jakiś wyższy cel. Do tego, po paru dniach dochodzi do kolejnej zbrodni również upozorowanej w przedziwny sposób.

Nie dziwi więc, że mimo urlopu, Pendergast zaczyna interesować się sprawą, co oczywiście spotyka się z niechęcią lokalnych stróżów prawa, upatrujących w zbrodniach najpierw wypadku, a potem przypadku. Szeryf Medicine Creek wydaje się ignorować powagę sytuacji, a już na pewno nie chce, aby angażował się w nią "miastowy" agent FBI. Dlatego też Pendergast prosi o wsparcie Corrie Swanson, mianując ją swoją nieoficjalną asystentką. Wykorzystując fakt, iż dziewczyna zna wszystkich mieszkańców oraz realia miasteczka, konsultuje z nią sprawę, ma bowiem podejrzenia, że za zbrodnią stoi ktoś miejscowy.

Miejsce zbrodni, a także ślady na ciele ofiar sugerują, że zabójca stara się przekazać mieszkańcom Medicine Creek jakąś wiadomość, mającą prawdopodobnie związek z dawną klątwą rzuconą na okolicę po indiańskiej masakrze dokonanej w miasteczku w XIX wieku. Jednak wiedza Pendergasta na ten temat, podobnie, jak cała legenda, która urosła wokół owych wydarzeń, jest znikoma, stąd też tak ceni sobie współpracę z Corrie, czerpiąc z jej bystrości umysłu, inteligencji i daru obserwacji oraz komentowania otaczającej ją rzeczywistości. Dla agenta nastolatka jest interesującą osobą, z niewykorzystanym potencjałem, dziewczyna natomiast, dzięki tej współpracy łapie wiatr w żagle, nikt bowiem, jak do tej pory, nie dał jej szansy i wsparcia.

Znajomość Pendergasta i Corrie przetrwa dłużej, co będzie widoczne w kolejnych tomach serii. Nie będzie chyba spojlerem z mojej strony, jeśli wspomnę, iż dziewczyna dzięki wsparciu agenta ukończy szkołę policyjną i sama wstąpi do FBI (jest bohaterką powieści "Stare kości", pojawia się także w kolejnych częściach serii już jako funkcjonariuszka).

"Martwa natura z krukami" to ciekawy przerywnik w serii, który może nie wprowadza czytelnikowi nowych informacji o samym agencie, jego rodzinie, czy przeszłości, ale dzięki niemu poznajemy Corrie Swanson, bohaterkę bardzo istotną dla akcji w kolejnych tomach. Ta część jest także swoistą czytelniczym oddechem przed "trylogią" ("Siarka", "Taniec śmierci", "Księga umarłych") mocno związaną z bratem Pendergasta, Diogenesem i jego historią.

Sardegna

Mój dzień w książkach - edycja 2022


posted by Sardegna on

2 comments

W grudniu 2018 roku postanowiłam reaktywować łańcuszkową zabawę "Mój dzień w książkach", zainicjowaną dawno temu, bo przed 2011 rokiem, przez Lirael, i choć dziś Lirael już nie bloguje, czego strasznie żałuję, ale jej pomysł wciąż żyje w blogosferze i ma się naprawdę dobrze!  
 
Jeśli więc macie ochotę przyłączyć się do zabawy, zapraszam do zapoznania się z zasadami i dokonania swoich książkowych podsumowań rocznych, w ten nietypowy sposób. 
 
ZASADY ZABAWY:
 
Podsumowanie, które chcę Wam dzisiaj zaproponować polega na uzupełnieniu poniższych zdań tytułami książek, przeczytanymi w 2022 roku. Tytuły można opatrzyć linkami do własnych recenzji czy opinii na ich temat. Po uzupełnieniu tekstu, powstanie obraz "mojego dnia w książkach". Zdania są następujące (tekst skopiowałam ze strony Lirael):


Zaczęłam dzień (z) _____. 
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

Mój dzień w książkach 2022:
 
Zaczęłam dzień z "Czekoladą z chili". W drodze do pracy zobaczyłam "Gabinet osobliwości" i przeszłam obok "Sztauwajerów", żeby uniknąć "Demana", ale oczywiście zatrzymałam się przy "Chacie na Siwym Groniu" . W biurze szef powiedział: "Nie odpuszczaj" i zlecił mi zbadanie "Sopotu w trzech aktach". W czasie obiadu z "Siostrą" zauważyłam "Nadciągającą burzę" pod "Laboratorium". Potem wróciłam do swojego biurka "Odnaleźć marzenia". Następnie, w drodze do domu, kupiłam "Tiramisu z truskawkami", ponieważ mam "Czerwoną gorączkę". Przygotowując się do snu, wzięłam "Listy pełne marzeń" i uczyłam się "Przekrętu", zanim powiedziałam dobranoc "Draniowi".

Poniżej zostawiam Wam wpisy z poprzednich lat:

2018:

Zaczęłam dzień z Najlepszym. W drodze do pracy zobaczyłam Światło o poranku i przeszłam obok Kości proroka, żeby uniknąć Podejrzanego, ale oczywiście zatrzymałam się przy Biurze M. W biurze szef powiedział: Ja chyba zwariuję! i zlecił mi zbadać O czym myślą koty. W czasie obiadu z Szeptuchą, zauważyłam Żercę pod  Przewieszeniem. Potem wróciłam do swojego biurka Jak zawsze. Następnie w drodze do domu kupiłam GPS szczęścia, ponieważ mam Do zakochania jeden rok. Przygotowując się do snu, wzięłam Ciasteczko z wróżbą i uczyłam się Gry poza prawem, zanim powiedziałam dobranoc Ślepemu archeologowi.

2019:

Zaczęłam dzień Na pokładzie Titanica. W drodze do pracy zobaczyłam Dwie kobiety i przeszłam obok Horologium, czyli domu niezwykłych zegarów, żeby uniknąć Czarnej Wołgi , ale oczywiście zatrzymałam się przy Karuzeli. W biurze szef powiedział: Coś tu nie gra i zlecił mi zbadanie Wszystkich ulic bogów. W czasie obiadu z Odmieńcem , zauważyłam Nie wszystko złoto, co złote pod Skrzynią ofiarną. Potem wróciłam do swojego biurka. Kto by się spodziewał?  Następnie, w drodze do domu, kupiłam Tabletki na dorosłość , ponieważ mam  Wadę . Przygotowując się do snu, wzięłam Relikwiarz i uczyłam się Pocztu królowych polskich, zanim powiedziałam dobranoc Żywicielowi.
 
2020:

Zaczęłam dzień (z) Pozłacaną rybką. W drodze do pracy zobaczyłam Dom na kurzych łapach i przeszłam obok Paprocan, żeby uniknąć Istoty zła, ale oczywiście zatrzymałam się przy Osiedlu RZNiw. W biurze szef powiedział: Wypocznij i zgiń i zlecił mi zbadanie Listów zza grobu. W czasie obiadu z Tatarką zauważyłam Księgę bezimiennej akuszerki pod Taśmami rodzinnymi. Potem wróciłam do swojego biurka W paszczy lwa. Następnie, w drodze do domu, kupiłam Gorzką czekoladę ponieważ mam Koszmary przeszłości. Przygotowując się do snu, wzięłam Wskazówki i uczyłam się Szczęścia all inclusive, zanim powiedziałam dobranoc Chłopcu znikąd.

2021:

Zaczęłam dzień "W jednej chwili". W drodze do pracy zobaczyłam "Ukochanego z piekła rodem" i przeszłam obok "Ostatniej Arystokratki", żeby uniknąć "Małżeństwa we troje", ale oczywiście zatrzymałam się przy "Małej zielarnii w Paryżu". W biurze szef powiedział: "Przyjdę, gdy zaśniesz" i zlecił mi zbadanie "Anatomii grzechów". W czasie obiadu z "Wielbicielem" zauważyłam "Jedwabne rękawiczki" pod "Dywanem z wkładką". Potem wróciłam do swojego biurka w "Efekcie pandy". Następnie, w drodze do domu, kupiłam "Kawę z kardamonem" ponieważ mam "Najkrótszą noc". Przygotowując się do snu, wzięłam "Biały pył"  i uczyłam się "Gdyby miało nie być jutra" , zanim powiedziałam dobranoc "Nocą na blokowisku".

Sardegna